Rząd kręci bat na sędziów za ćwierć miliarda złotych

Jarosław Królak
opublikowano: 07-04-2010, 00:00

Sędziowie kręcą nosem, biznes bije brawo, a w tle są duże przetargi.

Od 1 lipca rozprawy mają być nagrywane

Sędziowie kręcą nosem, biznes bije brawo, a w tle są duże przetargi.

Szykuje się rewolucja w polskim wymiarze sprawiedliwości, którego główną bolączką są ciągnące się latami procesy. 4 tys. sal sądowych zostanie wyposażonych w kamery do rejestrowania rozpraw. Zdaniem rządu, takie rozwiązanie nawet o 1/3 skróci czas rozpatrywania spraw, zmobilizuje sędziów do efektywniejszej pracy, a obywatelom i firmom da szansę na lepsze przygotowanie odwołań.

Stop wypaczeniom

Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejmu odbędzie się pierwsze czytanie projektu (druk nr 2870). Przedstawi go Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości. Będzie przekonywał posłów, że obecne pisemne protokoły rozpraw nie wystarczają. Elektroniczny (cyfrowy) zapis ma w razie wątpliwości udowodnić rzeczywiste wydarzenia w sądzie.

— Nierzadko sami sędziowie wypaczają przebieg procesów. Bywa, że zachowują się karygodnie, przeinaczają słowa osób obecnych na sali, do protokołu dyktują zdania odbiegające od rzeczywiście wypowiedzianych. Nagrywanie rozpraw zmusi ich do porządnej pracy i poprawi sytuację uczestników — mówi warszawski adwokat, który zastrzega anonimowość.

Rząd także uważa, że nagrywanie poprawi wiarygodność protokołów, pozwoli na lepszą ocenę wypowiedzi i skuteczniejszą kontrolę wyroków przez wyższą instancję.

Wrocławski test

Elektroniczne protokoły będą przechowywane na specjalnym serwerze. Strony będą mieć do nich dostęp.

Łączny koszt systemu (kamery, oprogramowanie, instalacja urządzeń) ma wynieść 250 mln zł. Po wejściu ustawy w życie rząd ogłosi przetargi.

— Cały system będzie uruchomiony w ciągu trzech lat. W tym roku chcemy, aby zadziałał w kilkudziesięciu sądach i wydamy na sprzęt 40 mln zł — informuje Grzegorz Załejko, wiceszef Departamentu Sądów Powszechnych Ministerstwa Sprawiedliwości.

Prototyp systemu był testowany na terenie Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Resort sprawiedliwości informuje, że dzięki zapisowi audio-wideo rozprawy trwały o 1/3 krócej niż normalnie. I liczy że tak będzie we wszystkich sądach.

Biznes jest za

Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, popiera projekt.

— To bardzo dobre rozwiązanie. Będzie pełna i wiarygodna dokumentacja procesów. Sędziowie będą się bardziej pilnowali i przykładali do pracy — uważa Andrzej Arendarski.

Podobnie twierdzi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

— Często protokoły rozpraw są pisane pod dyktando sędziów i są wypaczane. Nagrywanie to wyeliminuje i poprawi sytuację stron, w tym także przedsiębiorców — mówi Andrzej Malinowski.

Pozytywnie wypowiada się również Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

— Nagrywanie rozpraw zdaje egzamin w innych krajach unijnych. W Hiszpanii funkcjonuje wręcz wyśmienicie. U nas też powinno się sprawdzić — mówi Maciej Bobrowicz.

Do projektu napłynęło sporo krytycznych uwag środowiska sędziowskiego. Jednym z argumentów przeciw jest… nieprzygotowanie znacznej części społeczeństwa do posługiwania się nowoczesnymi technologiami.

Jarosław

Królak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu