Rząd ma 6,6 mld zł manka

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 07-07-2009, 00:00

Wydawało się, że budżet jest posklejany. A jednak trzasnął i trzeba będzie go znowu załatać. Tylko czym?

W kasie państwa brakuje znacznie więcej, niż szacował resort finansów

Wydawało się, że budżet jest posklejany. A jednak trzasnął i trzeba będzie go znowu załatać. Tylko czym?

Z tegorocznym budżetem jest jeszcze gorzej, niż wcześniej sądzono. Z opublikowanych wczoraj prognoz Ministerstwa Finansów wynika, że dochody państwa (tzw. podatkowe i niepodatkowe) w 2009 r. będą o 43,6 mld zł niższe, niż zakłada to obowiązująca ustawa budżetowa, a nie 37 mld, jak niedawno szacował sam resort. Rządowi brakuje więc 6,6 mld zł i nikt nie wie, gdzie ich szukać.

Trudne pytania

Kiedy 23 czerwca Jacek Rostowski, minister finansów, przedstawiał założenia do zbliżającej się nowelizacji budżetu, wszystko wskazywało na to, że sytuacja jest pod kontrolą. Diagnoza rządu mówiła, że dochody będą mniejsze od planu o 37 mld zł. Dziura miała być zasypana oszczędnościami w resortach (13 mld zł), wyrzuceniem części długu poza budżet (10 mld zł), dodatkowymi wpływami z dywidendy od państwowych spó- łek (5 mld zł) i powiększeniem deficytu (9 mld zł — łącznie równo 37 mld). Rynki przyjęły te wyjaśnienia ze spokojem, ekonomiści chwalili rozsądne podejście ministra finansów. Ale ten precyzyjny plan właśnie się rozpadł.

— Wczoraj opublikowana prognoza pokazuje, że w ostatnich dniach resort finansów musiał doliczyć się, że wpływy będą jednak jeszcze mniejsze. Nie wiem, w jaki sposób rząd będzie chciał zdobyć brakujące 6,6 mld zł — mówi Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów.

Z opublikowanego wczoraj dokumentu nowelizacji budżetu wynika, że Jacek Rostowski nie zamierza zwiększać deficytu.

— Być może trzeba będzie dalej ciąć wydatki. Jak rząd zamierza to zrobić, skoro już jesteśmy po ostrych cięciach, doprowadzających budżet do granic wytrzymałości? Szkoda, że resort finansów, publikując tak ważne informacje, nie zapowiedział, gdzie znajdzie niezbędne oszczędności — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

Pobożne życzenia

Uszczerbek w dochodach byłby jeszcze większy, gdyby nie to, że resort finansów uznał, że jednak wyższe o 2,5 mld zł będą dochody budżetu państwa w kategorii "pozostałe dochody niepodatkowe". Sytuację komplikuje też to, że resort finansów spodziewa się dodatkowych 8,1 mld zł dochodów w ramach wyższych płatności z Brukseli w formie funduszy unijnych. To właśnie tej kwoty brakuje, aby budżet zapiąć z deficytem na zaplanowanym poziomie 27 mld zł.

— To zaskakujące, zwłaszcza że w wydawaniu unijnych dotacji bynajmniej nie mamy nadwyżki. Czekamy na wyjaśnienia resortu — komentuje Jakub Borowski.

Plan wyjścia z tej sytuacji być może poznamy po dzisiejszym posiedzeniu Rady Ministrów, na którym rząd ma zatwierdzić nowelizację. W przedstawionym wczoraj kształcie zakłada ona, że wszystkie wydatki budżetu wyniosą w tym roku 300,1 mld zł, a dochody — 272,9 mld zł. Budżet oparty jest na założeniu, że polska gospodarka będzie rozwijać się w tempie 0,2 proc., a inflacja wyniesie 3 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu