Rząd przygotowuje terapię dla farmacji

  • Alina Treptow
opublikowano: 22-08-2013, 00:00

Spadająca sprzedaż leków skłoniła resort gospodarki do przyjrzenia się branży. Eksperci mają nadzieję, że na diagnozie się nie skończy

Wieści o problemach przemysłu farmaceutycznego nareszcie znalazły posłuch w Ministerstwie Gospodarki (MG). Według informacji „Pulsu Biznesu”, resort — zaniepokojony sytuacją w branży — chce poddać ją terapii. Najpierw jednak zamierza postawić dokładną diagnozę. W tym celu przebada firmy i ich otoczenie.

Zobacz więcej

NIEDOCENIONA BRANŻA: Polska farmacja to świetny towar eksportowy. Polacy mają powody do dumy. Problem w tym, że często nie zdają sobie z tego sprawy. Może warto to zmienić — mówi Michał Pilkiewicz, szef polskiego oddziału IMS Health. [FOT. WM]

— Cały łańcuch farmaceutyczny zostanie podzielony na etapy — od badań rozwojowych i klinicznych po komercjalizację, produkcję i sprzedaż. Do poszczególnych obszarów zostaną przypisane firmy z całej Polski oraz regulacje prawne, jakie muszą one spełniać — mówi osoba zbliżona do MG, chcąca zachować anonimowość. Diagnoza ma pokazać, jaki faktycznie jest stan branży farmaceutycznej — jej skalę, regulacje, jakim podlega, i ich wpływ na prowadzenie biznesu.

Branża przygląda się temu z zainteresowaniem — zwłaszcza że projekt będzie miał zasięg międzyresortowy.Oprócz MG mają się w niego zaangażować ministerstwa: zdrowia, finansów, nauki i szkolnictwa wyższego oraz rozwoju regionalnego. Pomysłodawca nie chciał wczoraj komentować własnej inicjatywy. Jest na to za wcześnie — usłyszeliśmy w biurze prasowym resortu gospodarki. Według informacji „PB”, dotychczas odbyło się jedno spotkanie robocze z przedstawicielami branży.

Szansa na promocję

Zdaniem Michała Pilkiewicza, szefa polskiego oddziału firmy badawczej IMS Health, inicjatywa resortu jest bardzo ciekawa. — Mapa pokaże pozycję branży w gospodarce. To może ją wypromować. Do tej pory nikt nie chwalił się sektorem farmaceutycznym, a mamy czym. Działają w nim duże, prężne firmy z szansą na zagraniczny sukces. Jest też sprawna dystrybucja — w dodatku całkowicie w rękach krajowych przedsiębiorstw, co jest ewenementem na skalę europejską — mówi Michał Pilkiewicz. Zdzisław Sabiłło, ekspert z firmy Pharma Business Administration, również uważa, że diagnoza to krok we właściwym kierunku.

— Oczywiście pod warunkiem, że na mapie się nie skończy, lecz będzie ona punktem wyjścia — np. do stworzenia dobrego prawa sprzyjającego rozwojowi biznesu farmaceutycznego — zastrzega Zdzisław Sabiłło. Na razie nie wiadomo, jakie działania podejmie resort gospodarki po opracowaniu mapy. Czy będzie zachęcał do inwestowania nad Wisłą, czy może wesprze ekspansję zagraniczną polskich firm, czego — zdaniem ekspertów — brakuje.

Michał Pilkiewicz uważa, że branży potrzebne są misje gospodarcze czy międzynarodowe rozmowy na poziomie rządowym. — Niewątpliwie ułatwiłoby to rozwój polskich firm farmaceutycznych poza Polską. Zupełnie inaczej negocjuje się, gdy wcześniej pewne decyzje zapadły na górze — twierdzi ekspert z IMS Health.

Godzenie sprzeczności

Brak konkretnych działań to główny zarzut pod adresem Ministerstwa Gospodarki. Zdaniem eksperta, chcącego zachować anonimowość, stworzenie mapy nie rozwiąże problemów przedsiębiorców — np. z unijną dyrektywą antypodróbkową, która może być gwoździem do trumny części firm farmaceutycznych.

— Zanim resort zdiagnozuje branżę, część przedsiębiorców może zamknąć interes. Nie potrzebujemy kolejnych badań i diagnoz, ale konkretnych działań — mówi ekspert.

Mniej sceptyczni komentatorzy mają jednak nadzieję na przełom. Farmacja liczy, że międzyresortowy charakter projektu sprawi, że ministerstwa będą mówiły jednym głosem. Dzisiaj nie współdziałają, często wręcz mają sprzeczne cele, o czym przekonał się m.in. Krzysztof Berndt, prezes Polfy Tarchomin, ostatniej firmy farmaceutycznej w rękach skarbu państwa.

— Resort skarbu chce, żebyśmy wyprowadzili firmę na prostą, ale dostajemy w kość od Ministerstwa Zdrowia, które oczekuje obniżek cen leków wprowadzanych na listę refundacyjną, na które na początku procesu restrukturyzacji nas nie stać — tłumaczy Krzysztof Berndt.

Co dolega farmacji

Ostatnie dwa lata nie były najłatwiejsze dla firm z sektora farmaceutycznego. Najwięcej problemów przysporzyła branży ustawa refundacyjna. Choć obniżyła marże producentom, hurtowniom i aptekom, wzrosły dopłaty pacjentów do leków. Doprowadziło to do spadku sprzedaży (ilościowego i wartościowego), skurczenia się rynku o ponad 8 proc. na koniec 2012 r. i megazwolnień. Według szacunków, pracę straciło kilkanaście tysięcy osób. Najwięcej, bo ponad 9 tys. pracowników, zwolniły apteki. Producenci i hurtownicy łącznie pozbyli się ok. 4 tys. osób. Kolejnych problemów przysporzy branży legislacja unijna. Dyrektywa antypodróbkowa, która jest właśnie wdrażana, zmusi przedsiębiorców do inwestycji, które — ich zdaniem — są niepotrzebne. Według szacunków Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, pojedynczy producent leków będzie musiał zainwestować nawet 200 mln zł, na co większości nie stać. Wydatków nie unikną również hurtownie farmaceutyczne — największe będą musiały przeznaczyć na przymusowe inwestycje kilkadziesiąt milionów złotych.

Farmacja liczy, że międzyresortowy charakter projektu sprawi, że ministerstwa będą mówiły jednym głosem. Dzisiaj nie współdziałają, często wręcz mają sprzeczne cele.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rząd przygotowuje terapię dla farmacji