Rząd przyjął drugą autopoprawkę do projektu budżetu na 2006 r.

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 11-01-2006, 15:43

Rząd przyjął w środę drugą autopoprawkę do projektu budżetu na 2006 r., w której wskazał źródła finansowania 1,3 mld zł uchwalonych niedawno przez Sejm wydatków socjalnych. W piątek ma się odbyć drugie czytanie projektu budżetu w Sejmie. Wciąż nie jest jednak znany termin głosowania nad budżetem. PiS chce, aby było to 24 stycznia.

Rząd przyjął w środę drugą autopoprawkę do projektu budżetu na 2006 r., w której wskazał źródła finansowania 1,3 mld zł uchwalonych niedawno przez Sejm wydatków socjalnych. W piątek ma się odbyć drugie czytanie projektu budżetu w Sejmie. Wciąż nie jest jednak znany termin głosowania nad budżetem. PiS chce, aby było to 24 stycznia.

W środę burzliwe spory wokół terminu głosowania doprowadziły do zapowiedzi złożenia wniosków o odwołanie marszałka Sejmu Marka Jurka.

Rząd w przyjętej w środę rano autopoprawce zwiększył dochody budżetu państwa o 553,4 mln zł, zmniejszając jednocześnie wydatki o 746,6 mln zł. Dzięki temu nie uległ zmianie projektowany deficyt budżetu państwa na poziomie 30,6 mld zł. W środę autopoprawka została też złożona w Sejmie.

Autopoprawka ma związek z uchwaleniem przez Sejm w końcu ubiegłego roku dwóch ustaw o świadczeniach rodzinnych, które zwiększyły wydatki planowane w projekcie budżetu na ten rok o 1,3 mld zł.

Rząd mógł zwiększyć dochody głównie dzięki zwiększeniu wpłaty z zysku Narodowego Banku Polskiego, co da 486,5 mln zł. Wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska przyznała w środę, że podwyższona wpłata z zysku NBP uratowała sytuację budżetu. Przyznała jednak, że sytuacja finansów publicznych jest nadal trudna.

Do obniżenia wydatków przyczyniło się głównie zmniejszenie wpłaty do budżetu UE o 521 mln zł, co wynika z nadpłaty składki w 2005 r. oraz niższego niż prognozowano kursu złotego do euro.

W środę po południu marszałek Sejmu Marek Jurek poinformował, że II czytanie projektu budżetu na 2006 r. ma się odbyć w piątek. Przed zgłoszeniem autopoprawki rządu planowano, że odbędzie się ono w czwartek, by w sobotę mogło dojść do III czytania. 

Jednak za sobotnim głosowaniem nad budżetem wciąż opowiadają się kluby LPR, PO, SLD i PSL. Wniosek o głosowanie 14 stycznia zgłosił w środę w Sejmie Marek Kotlinowski (LPR).

Podczas obrad Sejmu, kiedy po burzliwej dyskusji marszałek zdecydował nie poddać pod głosowanie wniosku Kotlinowskiego, opozycja zapowiedziała, że złoży wnioski o odwołanie marszałka.

Od rana w sprawie terminów rozpatrywania projektu budżetu oraz głosowania dyskutowały też Prezydium Sejmu i Konwent Seniorów. Nie zapadły jednak decyzje.

Tymczasem premier Kazimierz Marcinkiewicz ocenił w środę jako "niepojęte i niezrozumiałe" dążenie do szybkiego głosowania w Sejmie nad ustawą budżetową. "To szaleństwo zupełne" - powiedział. Jak przypomniał, termin uchwalenia budżetu upływa 19 lutego. 

"Wszystkie moje obliczenia wskazują, że spokojnie pracując w parlamencie, jesteśmy w stanie uchwalić budżet 17 lutego, a więc przed upływem konstytucyjnego terminu" - zaznaczył.

Po środowym posiedzeniu Prezydium Sejmu wicemarszałek Andrzej Lepper poinformował, że PiS chce przesunięcia terminu głosowania nad projektem budżetu z najbliższej soboty na 24 stycznia. 26 stycznia budżet trafiłby do Senatu, który ma do 20 dni na jego rozpatrzenie. Sejm mógłby zająć się 18 lutego poprawkami Senatu do budżetu i tego dnia budżet trafiłby - zgodnie z terminem - do prezydenta. "Upieranie się, aby to było 24 stycznia wskazuje na to, że być może PiS chce nowych wyborów" - ocenił Lepper.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane