Rząd rzuca emerytom kłody pod nogi

RAF
opublikowano: 26-01-2011, 00:00

Zdaniem Leszka Balcerowicza, nie trzeba majstrować przy OFE, aby uzdrowić finanse kraju.

Zdaniem Leszka Balcerowicza, nie trzeba majstrować przy OFE, aby uzdrowić finanse kraju.

Dłubanie przy systemie emerytalnym to fatalny pomysł. Nie dość, że przyszli emeryci dostaną mniej pieniędzy, to wzrost gospodarczy będzie wolniejszy — ostrzega prof. Leszek Balcerowicz, były prezes NBP, obecnie szef Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

— Jeszcze kilka miesięcy temu nie spodziewałem się, że będę musiał sprzeciwić się rządowej propozycji — mówi prof. Leszek Balcerowicz.

Rząd chce zmniejszyć składkę, która trafia do OFE z 7,3 proc. do 2,3 proc. (docelowo w 2017 r. zostanie podniesiona do 3,5 proc.) i zwiększyć składkę trafiającą do ZUS. Pieniądze na kontach w ZUS mają być waloryzowane według średniego nominalnego wzrostu PKB z pięciu lat. Dzięki temu zabiegowi tylko w tym roku potrzeby pożyczkowe Polski będą mniejsze o 11 mld zł — twierdzi rząd.

— Tu nie chodzi wyłącznie o przesunięcie składki, ale o przejście w inną rzeczywistość. W ZUS nie gromadzi się pieniędzy, ale obietnice polityków. Dla dobra państwa należy zachować transfery do drugiego filaru przy jednoczesnej większej dawce reform, która wcale nie musi być bolesna — ripostuje były szef NBP.

Fundacja FOR proponuje sześć kroków, które dałyby lepsze efekty niż amputacja składki: kontynuowanie prywatyzacji, co odpolityczni gospodarkę, dokończenie reformy emerytalnej, ograniczenie wydatków budżetu, uproszczenie podatków, likwidację lub ograniczenie ulg podatkowych oraz wykorzystanie rezerw.

— Dzięki temu deficyt zostanie ograniczony, a wzrost gospodarczy przyspieszy — tłumaczy prof. Leszek Balcerowicz.

Tym bardziej że zmiany proponowane przez rząd skupiają się jedynie na cięciu składek do OFE, a nie kompleksowej reformie. Potwierdził to minister Michał Boni, szef zespołu doradców premiera, który zapowiedział, że likwidację przywilejów emerytalnych czy podniesienie wieku emerytalnego kobiet trzeba w Polsce przeprowadzić, ale dopiero w perspektywie 15-20 lat.

— To skrajnie samozachowawczy i nieuzasadniony pomysł. Wiele krajów regionu, które mają podobne systemy emerytalne, podnosi wiek emerytalny. Dzięki temu trwale zwiększają dochody i zmniejszają koszty finansów publicznych — twierdzi Wiktor Wojciechowski, ekonomista FOR.

Sprzeciwu wobec rządowego planu nie kryje też Andrzej Rzońca z Rady Polityki Pieniężnej i FOR.

— Mam nadzieję, że rząd wycofa się z proponowanych zmian w systemie emerytalnym, są one szkodliwe dla wzrostu PKB. Będą miały negatywny wpływ na oszczędności oraz na rozwój rynku kapitałowego. Ponadto po zmianach przyszłe emerytury będą niższe, niż gdyby zostawić składkę do OFE bez zmian i zwiększyć efektywność tych instytucji — mówi Andrzej Rzońca.

Zdaniem ekspertów z FOR, uzdrowienie drugiego filaru nie jest takie trudne. Wystarczy m.in.: znieść prowizję od składek pobieraną przez OFE oraz obowiązkowe opłaty na rzecz ZUS, KNF i Rzecznika Ubezpieczonych, co zmniejszy koszty powszechnych towarzystw emerytalnych (PTE) o około 15 proc. Ponadto można powierzyć zarządzanie OFE także towarzystwom funduszy inwestycyjnych (TFI). Zdaniem ekspertów z FOR, PTE i TFI działają często w tych samych grupach, a umożliwienie połączenia niemal identycznych działalności pozwoli zaoszczędzić 15-20 proc. na kosztach operacyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAF

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy