Rząd się wyręczył Trybunałem

Adam Sofuł
opublikowano: 09-07-2008, 00:00

Gdy ponad rok temu Sejm uchwalał ustawę o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, była ona obiektem wściekłych ataków ówczesnej opozycji. Dla opozycyjnej wówczas Platformy Obywatelskiej ustawa była modelowym przykładem bubla legislacyjnego i nadawała się jedynie do jak najszybszego uchylenia. Wydawało się, że po objęciu władzy przez PO będzie to jedna z pierwszych inicjatyw ustawodawczych nowego rządu (albo przynajmniej komisji Przyjazne Państwo posła Janusza Palikota). Zapał jednak osłabł. Dziś ustawa kończy swój żywot nie za sprawą rządowej inicjatywy. Wyrok na ustawę wydał Trybunał Konstytucyjny.

Werdykt Trybunału to dla rządu znakomita wiadomość. Oznacza, że — przynajmniej na pierwszy rzut oka — udało się nikomu nie narazić. Przeciwnikom hipermarketów rząd może powiedzieć: to nie my, to Trybunał (tym bardziej że premier w ostatnich tygodniach przebąkiwał, że feralna ustawa ma swoje merytoryczne uzasadnienie). Dla zwolenników uchylenia ustawy też będzie miał dobre słowo: mówiliśmy, że ustawa jest bublem i nadaje się do kosza i proszę — trafiła do kosza. Wszyscy powinni być zadowoleni, gdyby nie to, że przez rok obowiązywania ustawa spełniła swoje zadanie. Zahamowała budowę nowych hipermarketów, a przy okazji i innych większych sklepów. To był rok zmarnowany.

Rząd wybrnął z problemu, nie idąc na konflikt z żadną stroną tego sporu, co staje się dla tego gabinetu znakiem firmowym przy większości społecznych konfliktów. Sęk w tym, że to nie rząd rozwiązał problem fatalnej ustawy blokującej powstanie hipermarketów. Odsiecz przyszła ze strony trybunału. Rząd Donalda Tuska mógł tym razem ze spokojem czekać na werdykt, bo w przypadku tej ustawy, jak mało której, niekonstytucyjność była widoczna gołym okiem. Bez większego ryzyka można więc było taki, a nie inny werdykt założyć. Tylko w przypadku niewielu szkodliwych ustaw rząd będzie mógł jednak liczyć na odsiecz trybunału. Z większością z nich będzie musiał zmierzyć się sam. Nawet jeśli oznaczałoby to wejście w konflikt z jakąś grupą społeczną.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy