Rząd szuka ekstrakasy

Jarosław Królak
02-08-2010, 00:00

Dopiero we wtorek poznamy szczegóły planu finansowego państwa.

Oprócz podwyżki VAT premier poszuka dochodów w prywatyzacji i sprzedaży ziemi. O redukcji wydatków cicho sza

Dopiero we wtorek poznamy szczegóły planu finansowego państwa.

VAT w górę. Na piątkowej konferencji szef rządu nie ujawnił jednak szczegółów. Nie wiadomo więc, czy o 1 proc. podskoczy tylko stawka podstawowa 22 proc., czy też wszystkie inne, czyli 3 proc. (np. żywność nieprzetworzona) i 7 proc. (np. leki). Premier nie podał też, kiedy wejdzie w życie wyższy VAT.

— We wtorek Rada Ministrów przyjmie plan finansowy i wtedy podamy jego szczegóły. Naszym celem jest niedopuszczenie do spirali zadłużenia państwa — mówił szef rządu.

W zaskakujący sposób uzasadniał podwyżkę VAT.

— Obniżenie stawek PIT do 18 i 32 proc. nastąpiło w szczycie koniunktury gospodarczej. Gdy rząd PiS proponował obniżkę PIT, to nie wskazał źródeł finansowania tej wyrwy finansowej. A tylko w tym roku generuje ona ubytek w kasie państwa rzędu 42 mld zł. Podwyżka VAT da tylko 5-5,5 mld zł rocznie — mówił premier.

Nie wspomniał, że jego partia głosowała za obniżką PIT a la PiS. Zapowiedział, że jesienią rząd pokaże kilkadziesiąt projektów ustaw "deregulacyjnych i zwiększających oszczędności".

— Nasz plan obejmuje kilkadziesiąt sposobów zwiększania dochodów państwa — mówił Donald Tusk.

Nie zdradził szczegółów. Z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem położył nacisk na zwiększanie wpływów z prywatyzacji i sprzedaży ziemi.

— Konieczne jest trwałe zagospodarowanie ziemi państwowej. Szybkie jej sprzedawanie dałoby budżetowi nawet 15 mld zł rocznie — ocenił wicepremier.

Tusk nie mówił o cięciu wydatków budżetowych. Zapewnił, że zostanie prorodzinna ulga podatkowa i becikowe. KRUS nie będzie reformowana.

— Przyszłość Polski nie zależy od reformy KRUS — uważa premier Tusk.

Donald Tusk,

prezes Rady Ministrów, po piątkowym posiedzeniu gabinetu:

Zastanawiamy się, jak uchronić kraj przed spiralą zadłużenia.

Odpowie-dzialna polityka każe nam zwiększyć dochody budżetu państwa.

Podjęliśmy decyzję o podwyższeniu podatku VAT o 1 pkt proc. To najmniej dotkliwa metoda zabezpieczająca kraj przed wzrostem zadłużenia.

Przyjmiemy taką regulację, aby żywność nie zdrożała.

Jesienią przedstawimy projekty kilkudziesięciu ustaw deregulujących gospodarkę i zwiększających oszczędności finansowe.

ZDANIEM EKONOMISTY

To zasłona dymna

Prof. Stanisław Gomułka

główny ekonomista Business Centre Club

Jak na razie premier nie przedstawił żadnego planu uzdrawiania finansów publicznych. Zapowiedź podwyżki podatku VAT o 1 pkt proc. to tylko jedna niewiele znacząca decyzja. Dziwi mnie to, że szef rządu nie zdaje sobie sprawy ze skali problemu finansowego. Obecnie deficyt sektora finansów publicznych wynosi 90-100 mld zł. Jeżeli celem rządu jest zrównoważenie budżetu, to musi powiedzieć, jak zamierza zahamować narastanie olbrzymiego długu publicznego. Premier Tusk tego nie powiedział. Natomiast, uzasadniając wzrost VAT, wskazuje na korzyść rzędu 5 mld zł. To niepoważne. Podniesienie VAT będzie mieć marginalne znaczenie. Premier mówi, że nicnierobienie z finansami jest szkodliwe dla Polski, a robienie za dużych reform szkodliwe dla obywateli. Niestety, wybrał wariant bliski nicnierobieniu. Podczas piątkowej konferencji prasowej nie było ministra finansów. To symptomatyczne. Chodziło więc o uspokojenie elektoratu i zminimalizowanie kosztów politycznych podwyżki podatku, a nie o merytoryczną dyskusję.

ZDANIEM POLITOLOGA

Wysyp demagogii

Dr Rafał Chwedoruk

politolog z Uniwersytetu Warszawskiego

Słuchając piątkowego wystąpienia premiera Tuska, przypomniałem sobie niedawną wypowiedź Grzegorza Schetyny, głównego stratega PO: w naszej partii jest tyle liberalizmu, ile być powinno. Wiemy już, że żadnych poważnych reform rząd nie przeprowadzi. Do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych będzie dokonywał drobnych, ale niezbędnych zmian, dbając o utrzymanie wysokiego poparcia społecznego. To mieszanina pragmatyzmu i strachu politycznego. To jednak nie jest zarzut, ponieważ tak powinien postępować każdy poważny polityk. Czy podwyżka podatku VAT oznacza wyparcie się przez PO swoich ideałów? Na pewno nie. Do wyboru była podwyżka PIT oraz CIT, ale rząd wybrał VAT. Dzięki temu nie powinno dojść do żadnych perturbacji w gospodarce. Podczas konferencji premier ekwilibrystycznie czarował, że podwyżka VAT tak naprawdę nie jest podwyżką podatków. Nic mnie już w polskiej polityce nie zdziwi. Mamy wysyp demagogii.

ZDANIEM SOCJOLOGA

Ale lokomotywy stanieją

Prof. Jacek Wasilewski

socjolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej

Trzeba przyznać, że rząd zręcznie i w białych rękawiczkach podnosi nam podatek VAT. Najpierw minister Boni wypuszcza próbny balon bez podawania konkretów. Potem przez kilka dni trwają spekulacje. Wszyscy zaczęli się zastanawiać, które podatki wzrosną i o ile. Społeczeństwo było przygotowywane i oswajane z nadchodzącą podwyżką. Teraz premier Tusk jak dobry wujek uspokaja, że będzie minimalna podwyżka — tylko o 1 proc., co Polaków zbyt mocno nie uderzy po kieszeniach. Społeczeństwo oddycha z ulgą. To był majstersztyk w wykonaniu premiera. Załatwił to racjonalnie i zgodnie z wymogami sztuki politycznej. To element długodystansowej gry przedwyborczej. Teraz podniesiemy minimalnie VAT, a do wyborów ludzie o tym zapomną — zdaje się kalkulować rząd. Jednak zabrakło mi rzetelnego wytłumaczenia przyczyn podwyżki. Ma wzrosnąć stawka główna VAT, ale ponoć ma spaść stawka niższa na żywność. To tak jak za Gomułki: wzrosną ceny mięsa, ale lokomotywy stanieją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rząd szuka ekstrakasy