Rząd szykuje bat na szarą strefę elektroodpadów

Iwona Jackowska
15-03-2013, 00:00

Odbiór i recykling zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego będzie centralnie nadzorowany. Obecnie kontroli wymyka się 40 proc. elektroodpadów.

Będzie nowa ustawa o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Na razie w Ministerstwie Środowiska przygotowano projekt jej założeń, który niedawno skierowano do konsultacji społecznych. Rząd ma nadzieję, że nowe regulacje m.in. zwiększą dostępność i transparentność danych o zebranym i przetworzonym zużytym sprzęcie, a w konsekwencji pozwolą na lepszą kontrolę nad prawidłowym funkcjonowaniem całego systemu odzyskiwania tzw. elektroodpadów i ich recyklingu oraz ograniczą szarą strefę. Według resortu środowiska, ten cel można osiągnąć przez stworzenie elektronicznego systemu monitorującego przepływ zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego przez cały cykl jego życia — od wytworzenia do ostatecznego zagospodarowania. Systemowi podlegaliby wszyscy zaangażowani w rynek obrotu takimi urządzeniami i jego recyklingu. Zostaną oni zobowiązani do przekazywania określonych danych o elektroodpadach na każdym etapie ich zagospodarowania. Na ten obowiązek projektodawcy kładą szczególny akcent. Szara strefa wprowadza na polski rynek sprzęt bez wymaganej rejestracji. Przetwarza zużyte urządzenia, wykazując przyjęcie większej niż faktyczna, masy odpadów i zawyżone dane w dokumentach potwierdzających recykling. Zakłady przetwarzania wystawiają producentom i importerom sprzętu oraz organizacjom odzysku zaświadczenia potwierdzające wykonanie ustawowych obowiązków, które nie mają pokrycia w prawdziwym wykonaniu usług.

— Rzeczywiste koszty związane ze zbieraniem elektroodpadów, ich przetworzeniem i zagospodarowaniem zgodnym z wymaganiami ustawowymi ponoszą ci, którzy nie stosują praktyk „lewych kwitów” — mówi prof. Andrzej Kraszewski z Politechniki Warszawskiej.

Podaje przykładowe różnice. W przypadku chłodziarek za wydanie wspomnianych dokumentów, które muszą otrzymać organizacje odzysku, uczciwa firma żąda 40-50 gr/kg, a „kwiciarz” kilkakrotnie mniej, bo 10-15 gr./ kg. Niektórzy przedsiębiorcy wycofują się z branży, nie wytrzymująkonkurencji cenowej. Jak szacuje Andrzej Kraszewski, wolumen „kwitów” sięga 40-45 proc. masy elektroodpadów znajdujących się na rynku. Jak dokładnie ma tę sytuację zmienić nowe prawo, jeszcze nie wiadomo. Zainteresowani czekają na treść konkretnej ustawy, ale z jej opracowaniem może nie być tak łatwo. Powinna wejść w życie 14 lutego 2014 r., tego wymaga dyrektywa unijna.

— Ścierają się różne koncepcje. Już widzę, że nie będzie łatwo wypracować tekstu ustawy — przyznaje Mirosław Baściuk, prezes zarządu Electro-System Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego, który bierze udział w pracach grupy roboczej przygotowującej zmiany prawa dla zagospodarowania elektroodpadów. Wątpliwości dotyczą np. tego, kto powinien zarządzać przyszłym Krajowym Centrum Monitoringu — główny inspektor ochrony środowiska czy podmiot zewnętrzny.

W ocenie Mirosława Baściuka, nie wystarczy jednak tylko uchwalić dobre prawo. Konieczna jest zdecydowana egzekucja przepisów. Ponadto uważa on za konieczne wprowadzenie obowiązkowej weryfikacji pozwoleń dla zakładów przetwarzania, m.in. pod kątem rzeczywistych możliwości technicznych i organizacyjnych, a także nakładanie dotkliwych kar za przetwarzanie sprzętu poza zakładem do tego przystosowanym, takich jak kary finansowe i cofnięcie pozwoleń na gospodarowanie odpadami.

35 proc. Obecny roczny minimalny poziom zbierania zużytego sprzętu liczony w stosunku do sprzętu wprowadzanego na rynek przez producenta lub importera.

40 proc. Nowa granica powyższego poziomu od 2016 r., 65 proc. od 2021 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Rząd szykuje bat na szarą strefę elektroodpadów