Rząd szykuje szlaban na komputer dla ucznia

Mariusz Zielke
opublikowano: 27-01-2009, 00:00

Według nieoficjalnych informacji "PB", rząd chce wycofać się z projektu "komputer dla ucznia", ale nie wie, jak to zrobić. Oficjalnie prace trwają.

Flagowy program gabinetu Donalda Tuska ma coraz mniej entuzjastów

Według nieoficjalnych informacji "PB", rząd chce wycofać się z projektu "komputer dla ucznia", ale nie wie, jak to zrobić. Oficjalnie prace trwają.

Od 2010 r. rząd chce za 500 mln zł rocznie przekazywać gimnazjalistom 0,5 mln notebooków do osobistego użytku. Cel szczytny: umożliwienie wszystkim polskim dzieciom korzystania z nowoczesnych narzędzi edukacyjnych i internetu. W konsekwencji mieliśmy osiągnąć kolejny cywilizacyjny skok. Oczywiście dzięki Platformie Obywatelskiej (logo programu jest utrzymane w stylistyce znaczka tej partii). Problem w tym, że chyba program stracił ojca sponsora.

— Okazało się, że nie można znaleźć koncepcji bez wad dla projektu w tej skali, dlatego jego realizacja nie będzie możliwa. Program albo zostanie mocno ograniczony, albo włączony do któregoś z unijnych projektów pomocowych (na zasadzie dotacji dla potrzebujących) lub zupełnie skasowany — poinformowała nas osoba zbliżona do prac nad programem.

"Enter" czy "delete"

Czy nasz informator ma rację? Zapytaliśmy ekspertów z kilku instytucji i firm zainteresowanych programem. Większość z nich jest zdania, że rząd rzeczywiście wycofuje się z pomysłu.

— Oczekiwaliśmy w grudniu ostatecznej koncepcji oraz pierwszych przetargów. Wcześniej prace nad programem przebiegały sprawnie, teraz wydaje się, że zamarły. Praktycznie od listopada temat umarł — mówi przedstawiciel jednej z firm.

— W grudniu miały ruszyć prace nad pierwszym przetargiem na 25 tys. komputerów, które miały trafić do wybranych szkół do września 2009 r. Ale nic z tego — mówi szef działu odpowiedzialnego za zamówienia publiczne dużego integratora.

Dwaj eksperci ministerialni także potwierdzili nam, że z projektu "trzeba będzie jakoś wyjść z twarzą".

Oficjalnie jednak rząd zaprzecza informacjom. Po pierwsze, żadnego przetargu nie planowano w grudniu 2008 r., a w 2009 r. w rezerwie celowej zaplanowano na program 5 mln zł. Według wcześniejszych zapowiedzi zakładano przeznaczenie 25 mln zł. Rząd jednak może poszukać dodatkowych pieniędzy w funduszach unijnych.

— Zespół ds. opracowania programu "Komputer dla ucznia", powołany zarządzeniem prezesa Rady Ministrów w maju 2008 r., kontynuuje swoje prace — twierdzi Beata Skorek z Centrum Informacyjnego Rządu.

Rządowe informacje są jednak dość lakoniczne, bo na konkretne pytania o harmonogramy i koncepcje odpowiada: "Na dzień dzisiejszy brak jednak ostatecznych decyzji i nie dokonano wyboru ostatecznej koncepcji. (…) Informujemy także, że dotychczas rozważane były różne warianty zakupu komputerów".

Jeden z informatorów zbliżony do rządu poinformował nas, że koncepcja realizacji programu ma zostać ustalona w lutym.

— No to ten program już jest trupem. Bo gdyby było inaczej, przecież ktoś chciałby pana przekonać, że jest inaczej, zadzwoniłby i poinformował, co zostało i zostanie zrobione. Wcześniej przecież chętnie o tym mówiono, a teraz? — mówi zawiedziony jeden z dostawców komputerów.

Kryzysowa inwestycja

Większość naszych rozmówców jest jednak zdania, że pomysł rozdawania notebooków nie jest najlepszy. Nawet dostawcy sprzętu i integratorzy, którzy na tym by zarobili, nie zawsze są jego entuzjastami. Nie dziwią się też, że programy rozdawnicze polegną w walce z kryzysem.

— Takie rozdawnictwo mogłoby przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Żeby tworzyć społeczeństwo informacyjne i nowoczesne państwo, trzeba przemyślanie inwestować w informatyzację, tworzyć systemy — w tym wypadku e-learningowe, a nie dawać dzieciom notebooki bez żadnego wsparcia procesu nauczania — mówi jeden z nich.

— Wsparcie przecież jest. W listopadzie zamówiono szkolenia dla nauczycieli za 16 mln zł, które miały ich przygotować do programu. Świetny pomysł — nauczyciele zostali przeszkoleni na rok-dwa, zanim trafią do nich pierwsze komputery. I oczywiście niczego nie zapomną. Gratulujemy pomysłu — ironizuje przedstawiciel jednej z firm informatycznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane