Rząd z udziałem Samoobrony, niemożliwy bez Leppera

opublikowano: 12-01-2007, 11:48

Wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk uważa, że rząd koalicyjny bez udziału w nim szefa partii Andrzeja Leppera - jest niemożliwy.

Wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk uważa, że rząd koalicyjny z udziałem Samoobrony, a bez udziału w nim szefa partii Andrzeja Leppera - jest niemożliwy. Jego zdaniem, nic nie wskazuje, aby Lepperowi zostały postawione jakiekolwiek zarzuty w sprawie "seksafery".

To komentarz Maksymiuka do doniesień piątkowej "Rzeczpospolitej", według której, jeśli śledztwo w sprawie "seksafery" uderzy w Leppera, to premier wybierze jeden z dwóch wariantów. Pierwszy z nich, to usunięcie Leppera z rządu, kierowanie gabinetem mniejszościowym i przeciąganie do PiS pojedynczych posłów Samoobrony. Wariant drugi - to odejście Leppera z rządu, ale Samoobrona pozostaje w koalicji.

"Rząd bez Andrzeja Leppera nie ma żadnych szans, my tego nawet nie rozpatrujemy. Mówimy o koalicji z Samoobroną, gdzie szefem jest Lepper. Pomysły na rząd bez Leppera są bez sensu i jakiegokolwiek uzasadnienia. Żadnej koalicji bez Leppera nie będzie" - powiedział w piątek dziennikarzom Maksymiuk.

Według niego, nie jest też rozpatrywany scenariusz rządu mniejszościowego. "Ani premier, ani PiS, nie rozpatrują takiego wariantu. Prokuratorzy jednogłośnie twierdzą, że nie ma żadnych przesłanek, aby postawić zarzuty Lepperowi" - powiedział Maksymiuk

Zdaniem polityka Samoobrony, artykuł w "Rz" został zrobiony "na okazję reanimacji" tzw. seksafery. "Afera umiera, coraz mniej ludzi w nią wierzy. To jest tak zwane reanimowanie trupa" - powiedział Maksymiuk.

"Seksaferę" w Samoobronie opisała na początku grudnia ub. roku "Gazeta Wyborcza" na podstawie relacji Anety Krawczyk. Ta była radna w łódzkim sejmiku i była dyrektorka biura poselskiego Stanisława Łyżwińskiego twierdzi, że pracę w partii dostała w zamian za usługi seksualne świadczone Łyżwińskiemu i Lepperowi.

Maksymiuk ocenił, że Anecie Krawczyk powinien być postawiony zarzut pomawiania polityków Samoobrony, w sytuacji, w której - jego zdaniem - ona doskonale wie, kto jest ojcem jej dziecka.

Od chwili wybuchu afery łódzka prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie "żądania oraz przyjmowania korzyści osobistych o charakterze seksualnym" przez osobę pełniącą funkcję publiczną i uzależnienia od nich zatrudnienia w biurze poselskim. W sumie do tej pory przesłuchano w tej sprawie ponad 100 osób.

Prokuratura zamierza postawić Łyżwińskiemu zarzuty oferowania pracy w zamian za korzyść osobistą, a także zmuszania do usług seksualnych oraz gwałtu; śledczy przygotowują wniosek do Sejmu o uchylenie mu immunitetu. Prokuratura gromadzi i analizuje materiał dowodowy pod kątem możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności karnej także innych osób.(DI, PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane