Rząd zajmie się reformą gospodarowania wodami w Polsce

PAP
20-10-2014, 20:50

Zasada "jedna rzeka - jeden gospodarz" ma przyświecać reformie gospodarowania wodami w Polsce. W jej myśl powstaną m.in. dwa zarządy dorzeczy Wisły i Odry, które odpowiadać będą za inwestycje i utrzymanie np. kanałów bądź wałów.

Rząd na wtorkowym posiedzeniu ma zająć się założeniami nowego Prawa wodnego, które ma zreformować gospodarowanie wodami w naszym kraju.

Resort środowiska wskazuje, że obecnie problemem jest podział kompetencji przy utrzymaniu infrastruktury wodnej. Chodzi o to, że różne instytucje odpowiadają za różne fragmenty rzeki - nurt czy wały. Taka sytuacja może powodować komplikacje np. w przypadku powodzi czy remontów infrastruktury przeciwpowodziowej.

Po zmianie kompetencje zarządcze przejmą zarządy dorzecza (Odry i Wisły) lub marszałkowie województw, w zależności od rangi rzeki. Zlikwidowanych zostanie siedem Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej oraz osiem Urzędów Żeglugi Śródlądowej. W ich miejsce powołanych zostanie sześć urzędów gospodarki wodnej. Będą one odpowiadały za administrowanie wodą, czyli m.in. wydawanie decyzji wodnoprawnych, realizowanie planów gospodarowania wodami, nadzór nad wykonywaniem decyzji oraz za realizację zadań związanych z żeglugą śródlądową (np. utrzymywanie torów wodnych czy rejestrację statków rzecznych).

Szczególnym zadaniem urzędów będzie bilansowanie zasobów wodnych. Jak mówił wcześniej PAP wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski, problemy występują np. przy wydawaniu pozwoleń wodno-prawnych przez starostów na zakładanie stawów rybnych. "Często nie sprawdzają zasobów i zdarzają się takie sytuacje, w których hodowca prowadzący działalność w dole rzeki po prostu nie ma wody. Bo instalacje – stawy powyżej - tę wodę już wykorzystały. Zawsze kiedy myślimy i mówimy o wodzie, musimy pamiętać, że Polska nie jest zbyt zasobnym krajem w wodę. Musimy racjonalnie i oszczędnie nią gospodarować" - wskazywał.

Nowe Prawo wodne ma m.in. implementować do naszych przepisów kontrowersyjny art. 9 Ramowej Dyrektywy Wodnej, który stanowi, że wszyscy korzystający z wody mają za to płacić. Sposób naliczania takiej opłaty miałby się jednak znaleźć nie w samej ustawie, a w rozporządzeniu do niej. Taka opłata mogłaby być uciążliwa dla energetyki bądź właścicieli stawów hodowlanych, którzy pobierają wodę z rzek.

Resort środowiska wskazywał jednak, że jeżeli Europejski Trybunał Sprawiedliwości uzna, iż nakładanie takich opłat jest niezasadne, przepisy zostaną zmienione. Niektóre landy niemieckie twierdziły, że obywatele powinni płacić tylko za pobieranie wody w ramach systemów wodno-kanalizacyjnych. Pozostałe systemy powinny być zwolnione z opłat, bo w taki czy inny sposób woda po wykorzystaniu wraca do środowiska.

Trybunał w swoim niedawnym wyroku przyznał rację Niemcom. Wskazał, że płacić powinni ci, którzy negatywnie wpływają na wody. W przypadku, jeżeli woda wraca do środowiska, często lepszej jakości, takiej opłaty być nie powinno.

Resort poinformował PAP, że obecnie wyrok ETS jest interpretowany i będzie on brany pod uwagę w trakcie pisania projektu Prawa wodnego.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami projekt ustawy miałby być gotowy do końca roku, a nowe przepisy zacząć obowiązywać od stycznia 2016 roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Rząd zajmie się reformą gospodarowania wodami w Polsce