Rząd znowu obiecuje, że stworzy wolny rynek

Agnieszka Berger
18-04-2002, 00:00

Za cel strategiczny krótko- i średnioterminowy „Założeń polityki energetycznej Polski do 2020 r.” należy uznać redukcję kosztów funkcjonowania energetyki przy poprawie stanu bezpieczeństwa energetycznego — głosi dokument przygotowany przez Ministerstwo Gospodarki i zaakceptowany na początku kwietnia przez rząd.

Zdaniem autorów programu, najskuteczniejszym sposobem wymuszenia efektywności jest budowa mechanizmów konkurencyjnych, a tam, gdzie nie jest to możliwe (chodzi o naturalne monopole sieciowe) — zastępowanie ich skuteczną regulacją. Istotnym elementem polityki promowania konkurencji ma być stworzenie podstaw prawnych i zapewnienie transparentności działań naturalnych monopolistów — operatorów sieci rozdzielczych (spółek dystrybucyjnych) i systemu przesyłowego (Polskich Sieci Elektroenergetycznych).

— W tym celu rząd rozpatrzy możliwość wyodrębnienia z przedsiębiorstw energetycznych (...) spółek obrotu — zapisano „miękko” w przyjętym dokumencie.

Dołączony do rządowej korekty ogólny harmonogram działań dotyczących liberalizacji i prywatyzacji elektroenergetyki sformułowano już w sposób bardziej zdecydowany. Przewiduje on w pierwszym etapie utworzenie na bazie zakładów energetycznych (zajmujących się obecnie dystrybucją i sprzedażą energii) spółek infrastrukturalnych, odpowiedzialnych za przesył i inwestycje sieciowe oraz wydzielenie spółek obrotu energią. W kolejnych etapach mają być prywatyzowane najpierw spółki obrotu, a potem przedsiębiorstwa dystrybucyjne. Według Marka Kossowskiego, wiceministra gospodarki odpowiedzialnego za energetykę, dopiero rozdzielenie operatorów sieciowych i spółek handlowych umożliwi rzeczywistą konkurencję na rynku energii. Zagadką pozostaje na razie sposób realizacji tych zamierzeń — tyleż nowatorskich, co kontrowersyjnych. Wiceszef MG zapowiada, że resorty skarbu i gospodarki rozpoczną opracowywanie szczegółowych scenariuszy jeszcze w tym miesiącu.

Zmiany mają objąć również PSE. Program przewiduje wycofanie się spółki z działalności handlowej oraz dokonanie kapitałowego oddzielenia „wszelkich innych działań komercyjnych, które mogą się kłócić z jej publicznymi obowiązkami jako operatora systemu przesyłowego”. Nie wiadomo jednak, czy ma to oznaczać sprzedaż czy też może przekazanie Skarbowi Państwa udziałów PSE w Polkomtelu, Tel-Energo oraz NOM — spółek z branży telekomunikacyjnej. W ostatnim etapie, nieokreślonym czasowo, Polskie Sieci mają być poddane prywatyzacji, przy zachowaniu kontroli państwa nad ich działalnością.

Pierwszy etap przemian w podsektorze wytwarzania energii elektrycznej ma polegać na połączeniu kopalń węgla brunatnego z zaopatrywanymi przez nie elektrowniami. Chodzi o KWB Turów i Bełchatów. Akcje kopalni Adamów oraz Konin, pracujących na potrzeby sprywatyzowanego już Zespołu Elektrowni PAK, mają zostać sprzedane. Jednocześnie planowana jest konsolidacja trójki producentów energii — elektrowni Bełchatów, Opole i Turów — których łączny udział w rynku sięga 30 proc. Nowy twór, roboczo nazwany BOT, ma stanowić strategiczny zasób energetyczny państwa i, jako taki, nie podlegać prywatyzacji w przewidywalnej perspektywie. Konsolidacja trójki wytwórców — jednego taniego i dwóch drogich — ma być, zdaniem MG, receptą na rozwiązanie — przynajmniej w dużej mierze — problemu energetycznych kontraktów długoterminowych, które uniemożliwiają dziś konkurencję w sektorze producentów energii. W drugim etapie wszystkie firmy wytwórcze, z wyjątkiem BOT, mają zostać sprywatyzowane. Największe z nich to Południowy Koncern Energetyczny, El Kozienice i Dolna Odra, a wśród elektrociepłowni — ZEC Łódzkich i Poznańskich.

Oprócz przekształceń własnościowych i organizacyjnych rząd deklaruje szereg prorynkowych zmian w mechanizmach funkcjonowania branży. W programie mowa jest nie tylko o likwidacji kontraktów długoterminowych, ale też o obniżce opłat przesyłowych i zlikwidowaniu subsydiowania jednych odbiorców energii przez innych oraz obrotu przez działalność dystrybucyjną. Autorzy korekty zapowiadają również zmianę zasad funkcjonowania rynku bilansującego, które stanowią dziś przyczynę tarapatów Giełdy Energii.

W zakresie polityki cenowej rząd obiecuje „system sprawiedliwego rozłożenia na wszystkich współuczestników procesów gospodarczych i współwłaścicieli przedsiębiorstw energetycznych kosztów reformowania sektora energii”. W dokumencie zapisano, że wyeliminowane zostaną „składniki kosztów wynikające z przywilejów pracowniczych”. Chodzi zapewne o przywileje branżowe oraz zapisy prywatyzacyjnych pakietów socjalnych. Rząd zapowiada również „jednoznaczne rozstrzygnięcie problemu uznania kosztu kapitału jako czynnika cenotwórczego”. Rozstrzygnięcia w tym zakresie od dawna oczekują inwestorzy, bowiem dotychczas zwrot z kapitałów własnych nie był uwzględniany przez Urząd Regulacji Energetyki za koszt uzasadniony. Niestety rządowy program nie wspomina, w którym kierunku będzie zmierzało zapowiadane jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rząd znowu obiecuje, że stworzy wolny rynek