Rządowa reforma odmieni wydawców

Magdalena Wierzchowsla
opublikowano: 16-04-2014, 00:00

Darmowy podręcznik opóźnił sprzedaż WSiP i przyspieszył zmiany strategii. Będziemy beneficjentem reformy — przekonuje szef wydawnictwa.

Advent International chce sprzedać Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (WSiP) — taka plotka obiegła rynek na początku roku. Według naszych ustaleń zostali nawet wybrani doradcy — bank inwestycyjny Credit Suisse i Parthenon Group, firma konsultingowa specjalizująca się w transakcjach w sektorze edukacji. Advent, który przejął wydawnictwo w lutym 2010 r. za ponad 400 mln zł, miał nadzieję, że cenę za spółkę podwyższy sztuczny wyż rynkowy, spowodowany napływem sześciolatków do szkół. Jednak to, co rząd dał jedną ręką, zabrał drugą. Na początku lutego zmazał korzystne perspektywy dla inwestora, decydując o wprowadzeniu darmowego podręcznika dla uczniów klas 1-3 szkoły podstawowej. Proces sprzedaży WSiP utknął w martwym punkcie, pomimo że byli chętni. Fundusz wydaje się zmianą na rynku, która podkopała fundament biznesu wydawców, nie przejmować.

Zobacz więcej

NA ŁASCE I NIEŁASCE RZĄDU: Rząd przyjął wczoraj ustawę wprowadzającą darmowy podręcznik dla klas 1-3. Wydawcy tacy jak WSiP, którego szefem jest Jerzy Garlicki, muszą ratować się przed finansową katastrofą. Może im to wyjść na dobre, bo szybciej wejdą w nowe media. [FOT. WM]

— W najbliższych dwóch- -trzech latach będziemy zastanawiać się nad opcjami strategicznymi dla spółki, ale nie zamierzamy się spieszyć. Spółka jest w trakcie dużych inwestycji w nowe technologie i produkty, a cykl tworzenia nowych produktów w tej branży to około dwa lata — mówi Monika Morali-Efinowicz, dyrektor zarządzająca polskim biurem Adventu. Eksperci są przekonani, że fundusz szybko ze spółki nie wyjdzie.

— Nikt rozsądny nie kupiłby teraz WSiP. Nie jest tajemnicą, że uaktualniła prognozy, dopasowując je do nowych realiów. Moim zdaniem, obniżyło to wycenę i będzie można ją kupić taniej — mówi Paweł Waszczyk z Biblioteki Analiz.

— Proces sprzedaży WSiP przesunie się do końca roku, do momentu wyjaśnienia się kwestii darmowego podręcznika — mówią zgodnie nasi rozmówcy z branży private equity.

Mali nie przetrwają

Jednak WSiP, w odróżnieniu od wielu wydawców alarmujących o katastrofalnych skutkach darmowego podręcznika dla branży, bagatelizują znaczenie nowych regulacji.

— Darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów spowoduje u nas ubytek przychodów rzędu kilku mln zł. Reforma uderzy nas w stosunkowo małym stopniu, ponieważ nas stać na rozwijanie materiałów multimedialnych. Z rynku zniknie natomiast część małych wydawców. To może automatycznie spowodować zwiększenie udziałów dużych firm, takich jak nasza — mówi Jerzy Garlicki, prezes WSiP.

Według wydawców, darmowe podręczniki dla klas 1-3 oznaczają spadek przychodów wydawców edukacyjnych o około 350 mln zł rocznie, przez co pracę w branży może stracić 5-6 tys. osób. To co dla jednych jest zagrożeniem, dla innych może być okazją.

— Jeśli nadarzy się okazja, będziemy przejmować borykających się z problemami wydawców. Jesteśmy na to gotowi i stać nas na to — zapowiada Jerzy Garlicki.

Reforma bodźcem

Ale reforma nie jest dla WSiP bez znaczenia. Rząd niejako wymusił na nich mocniejsze niż do tej pory zaakcentowanie nowych mediów. To zmiana strukturalna, którą spółka i tak musi przejść, a w długim terminie wcześniejsze wejście na ten rynek może się opłacić. Zwłaszcza że za rogiem czai się kolejna reforma wprowadzająca e-podręczniki.

— Od dwóch lat rozwijamy działalność w obszarze multimedialnych serwisów i rozwiązań edukacyjnych. Multimedia przynoszą już kilkanaście procent przychodów, w tym obszarze zatrudniamy jedną trzecią pracowników. Inwestujemy w ten obszar kilkanaście milionów złotych rocznie — mówi Jerzy Garlicki.

Edukacja w polskich szkołach to w dużej mierze przygotowanie do testów, więc WSiP idą tym śladem m.in. przygotowując testy online. Przejęły też wydawcę książek kształcenia zawodowego. Rynek materiałów edukacyjnych i egzaminacyjnych jest porównywalny do rynku tradycyjnej książki szkolnej — każdy z nich ma wartość 800 mln zł. Jest o co walczyć.

— W ciągu dwóch-trzech lat chcemy być liderem na tym rynku — mówi Jerzy Garlicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowsla

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu