Rządowe rozporządzenie blokuje ruch w Pyrzowicach

Krzysztof Grzegrzółka
08-11-2001, 00:00

Port lotniczy Katowice-Pyrzowice stracił możliwość odprawiania eksportowych przesyłek cargo, wywożonych transportem samochodowym. Nie pozwala na to rozporządzenie ministra finansów. Przewoźnicy drogowi, którzy obsługiwali to lotnisko, stracili już z tego powodu ponad połowę dotychczas wożonego frachtu.

— Naszą działalność drogowego przewoźnika lotniczego cargo rozpoczynaliśmy w 1993 r. Wtedy Pyrzowice zyskały status lotniska międzynarodowego — mówi Leszek Garczarczyk, przedstawiciel Cargo Express, firmy, która jest generalnym agentem Lufthansy Cargo w Polsce.

Na Śląsku ruszały akurat fabryki Fiata, Opla i Isuzu. Do Katowic zaczęła latać Lufthansa, która wozi fracht m.in. przez Kolonię, Frankfurt, Düsseldorf do Nowego Jorku, Atlanty, Singapuru i Hongkongu. Od tej pory przewozy Cargo Express rosły z roku na rok. Ich dynamika przygasła nieco w ostatnich latach. Przyczyną jest recesja i spadek zainteresowania kupnem nowych aut. Jak na złość, przewoźnikom działalność utrudniają absurdalne, ich zdaniem, przepisy, które nie pozwalają ładować ciężarówek we wszystkich portach lotniczych.

— Dysponujemy czterema samochodami. Kursują one regularnie na trasie Warszawa-Frankfurt. Do niedawna jeździliśmy nimi też z Warszawy przez Katowice do Frankfurtu. Od kilku tygodni nie obsługujemy jednak lotniska w Katowicach-Pyrzowicach, ponieważ w tym roku rząd wydał rozporządzenia, uniemożliwiające odprawę cargo z tego portu. Nasz samochód zabiera towar eksportowy w Warszawie, ma wolną przestrzeń, ale nie może jej zapełnić w Katowicach-Pyrzowicach np. częściami elektrycznymi czy samochodowymi i zawieźć dalej tego ładunku do Frankfurtu, ponieważ zabrania tego rozporządzenie ministra finansów nr 1261 z 26 września w sprawie urzędów celnych. Oddział celny w międzynarodowym porcie lotniczym Katowice- -Pyrzowice może odprawiać towary przywożone i wywożone transportem lotniczym oraz przywożone transportem samochodowym jako fracht lotniczy. Z tego powodu tracimy 50-70 proc. cargo — mówi Leszek Garczarczyk.

W Polsce samochodami przewozi się już około 20 proc. frachtu lotniczego. Dla porównania w Niemczech — około 25 proc. Tam jednak większość przesyłek cargo jest przewożonych samolotami przeznaczonymi wyłącznie do transportu cargo. W Europie liniom lotniczym bardziej opłaca się wozić fracht ciężarówkami, niż wynajmować cały samolot wyłącznie do przewozu towarów.

— Na trasach europejskich latają samoloty o mniejszych możliwościach załadunkowych od tych na długich dystansach. Linie lotnicze chcą przewozić jak najwięcej pasażerów z drogimi biletami, gdyż to daje im większe wpływy. Przesyłki cargo nie mieszczą się w samolotach rejsowych i dlatego samochód staje się koniecznością — konkluduje Leszek Garczarczyk.

Krzysztof Grzegrzółka

k.grzegrzolka@pb.pl tel. (22) 334-20-63

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Grzegrzółka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Rządowe rozporządzenie blokuje ruch w Pyrzowicach