Rządy się zmieniają, a urzędnicy trwają

Andrzej Arendarski
03-08-2007, 00:00

Kiedy toczyła się burzliwa debata na temat tzw. pakietu Kluski, środowisko przedsiębiorców ze zdziwieniem przyjęło wiadomość, że ze strony rządowej wdrożenie pakietu pilotuje przedstawiciel nie resortu gospodarki czy finansów, lecz wiceminister skarbu. Dziwiło też milczenie Ministerstwa Finansów, którego rozwiązania zaproponowane w pakiecie w znacznej mierze miały dotyczyć. Dopiero kiedy nad zmianami zaczął pracować rząd, przedstawiciele resortu finansów ochoczo zabrali się do cięcia pakietu, sprzeciwiając się m.in. ograniczaniu kontroli firm oraz powszechnej możliwości zawieszania działalności gospodarczej. Rezultat wszyscy znamy — „PB” słusznie nazwał to, co pozostało po przepuszczeniu pakietu przez urzędnicze sito, kadłubkiem.

Wspominam o tym, ponieważ kolejny raz sprawy przedsiębiorców odeszły w cień, trwa walka o fotele, ważą się losy parlamentu i rządu. Niezależnie jednak od tego, czy, kiedy i w jakim kształcie powstanie nowy gabinet, jedno jest pewne — na swoich posterunkach pozostanie armia urzędników, niechętnych jakimkolwiek zmianom ułatwiającym prowadzanie biznesu. Uświadomiła mi to reakcja resortu finansów na przeprowadzoną kilka miesięcy temu przez Krajową Izbę Gospodarczą akcję „Dobre prawo dla firm”, w której kilku resortom przedstawiliśmy dwadzieścia ewidentnych bubli legislacyjnych, wymagających niezwłocznej poprawki. Wśród nich znalazły się: przepisy uniemożliwiające zwolnienie z posiadania kas fiskalnych dla prowadzących sprzedaż wysyłkową, jeśli przyjmują płatność kartą kredytową (a tak czyni większość sklepów internetowych), zbyt długi, bo aż 180-dniowy, termin oczekiwania na zwrot VAT przedsiębiorstw początkują-

cych, realizujących węwnątrz-

wspólnotową dostawę towarów, konieczność wpłacania za każdego pracownika składki na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych wysokości 1 promila wynagrodzenia, gdy koszty zaksięgowania składki przez firmę zewnętrzną często wielokrotnie przewyższają jej wartość.

Jaka była reakcja? Ministerstwo Finansów z trzynastu bubli prawnych, będących w gestii tego resortu, poparło wyeliminowanie tylko jednego — czyli likwidację Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i włączenie jego zadań do Funduszu Pracy. Z pozostałymi wskazanymi przez nas przepisami jest, zdaniem urzędników resortu, wszystko w porządku! Czy to jest postawa zrozumienia i życzliwości dla działań zmierzających do likwidacji ograniczeń w rozwoju przedsiębiorczości? Chyba nie. Warto dodać, że przeciwwagą dla stanowiska Ministerstwa Finansów była opinia Ministerstwa Gospodarki, które z osiemnastu propozycji aż czternaście zaopiniowało jako wymagające zmian prawnych.

Trudno powiedzieć, czy odpowiedź Ministerstwa Finansów to skutek swobodnego potraktowania poważnego tematu, czy rzeczywistego przekonania, że wszystko jest w porządku. W każdym razie im bardziej niejasne i nieprzyjazne jest prawo, tym większa rzesza urzędników zatrudniona jest do jego interpretacji i egzekucji. Ta prosta i skuteczna metoda przetrwała i przetrwa niejeden rząd.

Andrzej Arendarski

prezes Krajowej Izby Gospodarczej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Arendarski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rządy się zmieniają, a urzędnicy trwają