Rządzi płynność, nie fundamenty

Marek Mikuć prezes Open Finance TFI
06-09-2012, 00:00

Komentarz giełdowy

Od kilku miesięcy obserwujemy na warszawskiej giełdzie całkowicie różne zachowanie cen akcji kilku największych spółek i tych z szerokiego rynku. Porównanie stóp zwrotu z indeksów WIG i WIG20 oraz mWIG40, sWIG80 i — zwłaszcza — WIG-Plus wypadają zdecydowanie na korzyść tych pierwszych.

Zjawisko to jest bardzo wyraźne od marcowych lokalnych szczytów koniunktury, a przybrało na sile w ostatnich tygodniach. O ile jeszcze kwietniowo-majowe spadki dotknęły wszystkie indeksy w podobnym stopniu, o tyle poprawa koniunktury od początku czerwca dotyczy już wyłącznie segmentu blue chipów, i to ograniczonego jedynie do KGHM, PKN, PZU i dwóch największych polskich banków. W rezultacie WIG jest na wyciągnięcie ręki od rocznych maksimów, podczas gdy WIG-Plus zanotował od marca przecenę przekraczającą 20 proc.

Cierpimy na brak świeżego kapitału w TFI i śladową aktywność drobnych graczy, czyli uczestników rynku, dla których naturalnym środowiskiem jest sektor małych i średnich spółek.

Wielu inwestorów zastanawia się, z czego wynika aż tak duża relatywna słabość szerokiego rynku. Wydaje się, że główny powód tkwi w obecnej strukturze inwestorów. Nie ulega wątpliwości, że rozgrywającymina warszawskim parkiecie są gracze zagraniczni, a ci zainteresowani są wyłącznie kilkoma największymi spółkami. Powodem jest oczywiście płynność oraz dobra korelacja WIG20 z najważniejszymi indeksami światowymi (DAX, S&P500), które również są blisko rocznych maksimów. Z drugiej strony cierpimy na brak świeżego kapitału w naszych funduszach inwestycyjnych i śladową aktywność inwestorów indywidualnych, a więc tych uczestników rynku, dla których naturalnym środowiskiem jest sektor małych i średnich spółek.

Patrząc historycznie, taka sytuacja ogromnej siły relatywnej jednego sektora rynku względem drugiego nie może trwać zbyt długo. Tak więc zapewne któryś segment naszej giełdy „nie ma racji”. Zastanawiając się nad efektywnością rynku, możemy wnioskować, że spadające indeksy szerokiego rynku dyskontują oczekiwane już chyba przez wszystkich spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego. Jeżeli tak, to co w takim razie dyskontuje zachowanie największych spółek, a w szczególności największych banków?

W sierpniu najsłabszym subindeksem na GPW był WIG-Budownictwo (spadek o 7 proc.), a najsilniejszym… WIG-Banki (wzrost o 7 proc.). O ile zachowanie pogrążonego w ogromnym kryzysie sektora budowlanego dziwić nie może, o tyle znakomite zachowanie akcji podmiotów mających gigantyczne zaangażowanie w jego finasowanie względami fundamentalnymi wytłumaczyć łatwo się nie da. A skoro nie fundamenty rządzą rynkiem, ale jedynie płynność, to trudno się dziwić, że obserwujemy wyłącznie grę pod oczekiwane decyzje banków centralnych.

To nic, że w Jakcson Hole nie usłyszeliśmy zapowiedzi QE3, teraz czekamy na deklarację Mario Draghiego o nieograniczonym popycie Europejskiego Banku Centralnego skierowanym na rynek długu państw południa Europy. Jeżeli i tu oczekiwania graczy zostaną niespełnione, to przecież za kilka dni będzie kolejne posiedzenie Fedu, więc może wtedy… Tylko czy pomoże to notowaniom akcji szerokiego rynku w Warszawie? Oby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Mikuć prezes Open Finance TFI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rządzi płynność, nie fundamenty