Rządzisz rynkiem pochodnym? Będziesz musiał się ujawnić

AB
22-01-2009, 00:00

Szef regulatora odpowiada na pytania internautów portalu Pb.pl. Mówi o JP Morganie, opcjach walutowych czy inwestycji w akcje.

Szef regulatora odpowiada na pytania internautów portalu Pb.pl. Mówi o JP Morganie, opcjach walutowych czy inwestycji w akcje.

Dlaczego Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) pozwala zagranicznym inwestorom manipulować polskim rynkiem? Jeżeli nie umie temu przeciwdziałać, to dlaczego nie wyciąga konsekwencji po fakcie?

Zakaz manipulacji oraz konsekwencje jego naruszania obowiązują wszystkich uczestników rynku w jednakowym stopniu. KNF nie faworyzuje ani nie dyskryminuje inwestorów ze względu na miejsce siedziby lub zamieszkania. O podejrzeniu manipulacji możemy mówić wyłącznie po fakcie. KNF w zakresie manipulacji tego rodzaju nie ma możliwości nakładania kar administracyjnych. Zajmujemy się wykrywaniem nadużyć, ale nie dysponujemy uprawnieniami prokuratorskimi w postępowaniu karnym. Na podstawie zebranego materiału dowodowego pozwalającego uzasadnić podejrzenie przestępstwa komisja kieruje zawiadomienie do prokuratury. Później decyzje podejmuje prokuratura i sąd. Jeśli chodzi o tzw. cudofixing, to KNF jeszcze przed 12 listopada sygnalizowała w rozmowach z GPW potrzebę zmiany za- sad wyznaczania kursu zamk-nięcia.

Wielu polityków twierdzi, że w celu ochrony rynku instrumentów pochodnych na GPW należy wprowadzić limity koncentracji.

Przypadek z 19 grudnia pokazał, że dotychczasowe regulacje dotyczące obrotu instrumentami pochodnymi na GPW należy zmodyfikować. Obecnie rozważane są pomysły wprowadzenia limitów koncentracji na określonym procentowo poziomie czy ujawniania znacznych stanów posiadania (na przykład 20 proc.). W tym zakresie jesteśmy w ścisłym kontakcie z GPW.

Dlaczego KNF nie ściga prezesów lub członków zarządu spółek, którzy publicznie przedstawiają nieprawdziwe informacje o przyszłości spółek, roztaczając wizję ogromnych zysków lub kosmicznych przejęć, które nigdy nie dochodzą do skutku? Jest to ewidentna mani- pulacja polegająca na wprowadzeniu w błąd uczestników obrotu na rynku publicznym. Komu ma ufać inwestor, jeśli nie członkom zarządu, którzy mają największą wiedzę o spółce?

KNF w każdym przypadku, gdy uzna, że dana wypowiedź publiczna, pochodząca od władz spółki i nie tylko, stanowi zabronioną przez prawo manipulację informacją, kieruje sprawę do prokuratury lub wszczyna postępowanie administracyjne. Na każdym rynku kapitałowym świata takie zdarzenia występują i nie należy oczekiwać, że rynek polski będzie wyjątkiem. Staramy się liczbę takich wypadków minimalizować, a w każdym zaistniałym doprowadzić do ukarania sprawców. Tylko w ubiegłym roku KNF wymierzyła ponad czterdzieści kar administracyjnych, z czego większość dotyczyła niewłaściwego wykonywania obowiązków informacyjnych w spółkach publicznych.

Półtora roku temu KNF pozwoliła na sprzedaż w ofercie publicznej akcji spółki Sovereign Capital. Później zakazała kontynuacji oferty, bo znalazła błędy w prospekcie. Jakie rozwiązanie może pan teraz zaproponować inwestorom, którzy kupili akcje spółki i wciąż mają zamrożone pieniądze? Ze względu na koszty i na funkcjonowanie sądów indywidualne procesowanie się z Sovereign Capital raczej nie wchodzi w grę.

Docierają do nas sygnały, że akcjonariuszy, którzy wzięli udział w ofercie publicznej, niepokoi brak działań spółki w zakresie wprowadzenia akcji do obrotu giełdowego. Nasze stanowisko jest zbieżne z opinią Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych — spółka może przygotować nowy prospekt emisyjny. Dotychczasowe zakazy wydawane przez nadzór w związku z nieprawdziwymi i niekompletnymi informacjami w prospektach kończyły się przygotowaniem przez spółki poprawionej dokumentacji i uzyskaniem w krótkim czasie dopuszczenia do obrotu na GPW (np. Lubawa, Sfinks Polska, Hydrobudowa Włocławek).

Jest pan zamożnym człowiekiem. Po co panu to całe szarpanie się "na urzędzie"?

Lubię się szarpać... A poważnie — praca w instytucji nadzorującej tak dynamiczny rynek finansowy jak polski daje mi dużo satysfakcji.

Dlaczego spółki giełdowe nie muszą w jednym, określonym terminie podawać informacji o inwestycjach w opcje walutowe?

Spółki publiczne mają obowiązek przekazywania do publicznej wiadomości tzw. informacji poufnych, czyli mogących mieć wpływ na cenę. Obowiązek informacyjny w przypadku walutowych instrumentów pochodnych powstaje wtedy, gdy strata z tego tytułu znacząco wpływa na obniżenie wyniku finansowego spółki. Niezależnie od tego informacje o wycenie walutowych instrumentów pochodnych znajdą się w sprawozdaniach okresowych publikowanych przez spółki publiczne. KNF w trybie nadzorczym poprosiła wszystkie spółki publiczne o informację o zaangażowaniu w walutowe instrumenty pochodne. Następnie w kontaktach roboczych poprosiliśmy spółki korzystające z tych instrumentów o otwartą politykę informacyjną.

Czy ma pan obecnie jakieś akcje?

Nie, nie posiadam.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AB

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rządzisz rynkiem pochodnym? Będziesz musiał się ujawnić