Sąd wskazuje, kto jest prezesem Ganta

  • Emil Górecki
opublikowano: 04-02-2015, 16:50

Zarząd nad spółką nie należy do Marcina Kamińskiego. To jednak nie będzie koniec dwuwładzy.

Wrocławski Sąd Okręgowy odrzucił wniosek Danuty Antkowiak o stwierdzenie nieważności uchwał, które zapadły na jednym z walnych zgromadzeń akcjonariuszy Gant Development. W uzasadnieniu wskazał, że pełnomocnik spółki nie jest umocowany do jej reprezentowania. Dlaczego? Bo związany z rodziną Antkowiaków Marcin Kamiński, który uznaje się za prezesa spółki, w rzeczywistości nim nie jest.

„Z analizy akt sprawy nie wynika, aby był on (Marcin Kamiński) osobą wchodzącą w skład organu uprawnionego do reprezentacji upadłej spółki. Zgodnie z podjęta uchwałą nr 2 z dnia 14-11-2014 r. Marcin Kamiński został odwołany z funkcji pełnienia prezesa zarządu spółki. Kolejnymi uchwałami nr 4 i 5 w skład zarządu spółki powołano Ireneusza Radaczyńskiego i Tomasza Brockiego. W związku z powyższym, jedynie te osoby mogą reprezentować pozwaną” – czytamy w uzasadnieniu postanowienia z 23 stycznia 2015 r.

Walka o władzę w Gancie trwa od lipca zeszłego roku. Po jednej stronie barykady stoją Marcin Kamiński i Grzegorz Antkowiak, powołany w listopadzie na prokurenta, a po drugiej – Ireneusz Radaczyński związany z akcjonariuszem PTBS Pomorska oraz inny akcjonariusz Karol Szymański. Łącznie obydwa podmioty mają około 16 proc. głosów. Akcjonariusze kilkukrotnie usiłowali zwołać walne zgromadzenie, Marcin Kamiński starał się jednak do nich nie dopuszczać. Ostatnie walne, mimo że wczesniej zostało odwołane, odbyło się w listopadzie zeszłego roku pod drzwiami kancelarii prawnej. Wówczas doszło do powołania nowej rady nadzorczej i zarządu. Uchwały zostały zaskarżone przez podmioty związane z rodziną Antkowiaków.

Gant Development jeszcze kilka lat temu był jednym z największych deweloperów w Polsce. Spółka upadła pozostawiając gigantyczne długi, szacowane na około 700 mln zł. Wrocławska prokuratura bada również, czy w spółce nie doszło do wyprowadzenia ponad 770 mln zł. Jednym z zawiadamiających o podejrzeniu popełnienia przestępstwa jest Ireneusz Radaczyński. Według niego Gant udzielał spółkom powiązanym z Antkowiakami niezabezpieczonych pozyczek, o których wiadomo było, że nie zostaną spłacone, a zarząd nie zamierzał ich egzekwować.

Z Marcinem Kamińskim nie udało się nam skontaktować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Sąd wskazuje, kto jest prezesem Ganta