Sąd wstrzymał wykonanie postanowienia o areszcie kaucyjnym dla Lisieckiego

  • PAP
opublikowano: 18-03-2019, 19:40

Sąd wstrzymał wykonanie postanowienia o areszcie kaucyjnym dla wydawcy "Wprost" i "Do Rzeczy" Michała Lisieckiego. Podejrzany pozostanie w areszcie do rozpatrzenia zażalenia, które złożyła prokuratura – poinformowała Prokuratura Krajowa.

W piątek na trzy miesiące tymczasowo aresztował Michała Lisieckiego (zgodził się na podawanie nazwiska) Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia. Orzekł tzw. areszt kaucyjny. Jeśli podejrzany wpłaci 500 tys. zł kaucji, będzie mógł wyjść na wolność.

Michał Lisiecki
Wyświetl galerię [1/2]

Michał Lisiecki Fot. Grażyna Myślińska/Forum

Wydawca tygodników "Wprost" i "Do Rzeczy" usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Adwokat podejrzanego Renata Kopczyk w piątek wyjaśniła, że 500 tys. zł kaucji musi zostać wpłacone do 25 marca. "Można też ustanowić zastaw na hipotece należącej do podejrzanego nieruchomości o tej wartości" – dodała.

Sąd zatrzymał paszport, zakazał wyjazdu z kraju i ustanowił dozór policji, jeśli podejrzany wpłaci kaucję i wyjdzie na wolność.

Lisiecki usłyszał w czwartek zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, spowodowania szkody w wielkich rozmiarach oraz dopuszczenia się przestępstw skarbowych. Został zatrzymany w środę przez CBA w sprawie wyłudzeń prawie 29 mln zł z firmy zajmującej się remontami linii kolejowych. W czwartek zatrzymano w tej samej sprawie trzy kolejne osoby: Wioletę R., Michała F. i Marcina K. Zatrzymań dokonano w Warszawie i okolicach, Toruniu oraz Lublinie.

"Michałowi L. oraz trzem zatrzymanym osobom: Wiolecie R., Michałowi F. oraz Marcinowi K. postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, spowodowania szkody w wielkich rozmiarach oraz dopuszczenia się przestępstw skarbowych" - powiedziała w piątek PAP prok. Ewa Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej.

W poniedziałek mimo wpłacenia kaucji Lisiecki nie opuścił aresztu. Sąd wstrzymał wykonanie postanowienia o areszcie w części kaucyjnej do rozpatrzenia zażalenia prokuratury złożonego na całość postanowienia.

Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik poinformowała w poniedziałek PAP, że już w piątek po postanowieniu sądu o areszcie kaucyjnym prokurator złożył zażalenie na postanowienie sądu i wniósł, by części postanowienia, która mówiła o wyjściu na wolność po wpłacie kaucji, nie wykonywać do rozpatrzenia zażalenia.

"Sąd przychylił się do tego wniosku i wstrzymał wykonanie tej części postanowienia do momentu rozpatrzenia zażalenia prokuratury" - dodała rzecznik.

Nie jest jeszcze wyznaczony termin, w którym sąd zajmie się zażaleniem.

W piątek sąd orzekł także trzymiesięczny areszt dla Wiolety R. i też dopuścił jego zamianę na poręczenie majątkowe w kwocie 100 tys. zł lub zastaw na hipotece nieruchomości. Warunkiem opuszczenia aresztu jest wpłata poręczenia do 25 marca. Jej również zabroniono wyjeżdżać za granicę i ustanowiono dozór policji.

Wobec Michała F. i Marcina K. zastosowano poręczenia majątkowe w kwotach odpowiednio: 20 i 40 tys. zł.

Śledztwo prowadzi Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Według prokuratury zorganizowana grupa przestępcza działała od 2012 do 2015 roku w Warszawie. W tym czasie członkowie grupy mieli doprowadzić do powstania znacznej szkody majątkowej w wysokości niemal 40 mln zł na szkodę Przedsiębiorstwa Napraw Infrastruktury sp. z o. o.

"Działania grupy polegały na przywłaszczeniu środków finansowych pochodzących z masy upadłości poprzez zawieranie szeregu umów i ustnych porozumień na rzekome usługi, za które wystawiane były poświadczające nieprawdę dokumenty w postaci nierzetelnych faktur" - podano w komunikacie Prokuratury Krajowej.

W czwartek wieczorem do zatrzymania Lisieckiego odniosła się w oświadczeniu firma PMPG, wydająca czasopisma "Wprost" i "Do Rzeczy".

"Z dużym zaskoczeniem przyjęliśmy informację Prokuratury Krajowej o zatrzymaniu i postawieniu zarzutów prezesowi PMPG - Michałowi Lisieckiemu. Wierząc głęboko w bezpodstawność zarzutów, co - jak myślimy - szybko zostanie dowiedzione, liczymy na jak najszybsze, drobiazgowe wyjaśnienie całej tej sprawy" - czytamy w oświadczeniu PMPG.

W piątek w przesłanym wieczorem PAP oświadczeniu Lisiecki podkreślił, że zawsze działał w ramach i na podstawie prawa, czego ma zamiar dowieść.

"Zarzuty, które mi postawiono, są bezzasadne. Samo zatrzymanie, jak i całe postępowanie jest efektem bezprawnego pomówienia przez zdyskredytowaną i mało wiarygodną osobę, która ostatnie miesiące spędziła w areszcie, a dziś próbuje oczyścić siebie, pomawiając innych" - napisał Lisiecki.

Dodał, że już w październiku 2018 roku w piśmie do dolnośląskiej prokuratury deklarował pomoc i współpracę w pełnym zakresie.

"Zgłosiłem gotowość do stawiennictwa i złożenia stosownych oświadczeń. Moi pełnomocnicy byli w stałym kontakcie z prokuratorem prowadzącym sprawę. Wyrażam zdziwienie, że przez pół roku prokuratura nie przesłuchała mnie w normalnym trybie. Kierowały mną te same pobudki co dziś: absolutne poczucie niewinności i chęć wyjaśnienia sprawy do końca" - zaznaczył Lisiecki.

"Rozumiem media, sam jestem wydawcą, ale pojawiające się wokół informacji o moim zatrzymaniu interpretacje przekraczają granice. Sugerowano, że próbowałem uciec za granicę. Tak, miałem wykupiony bilet do USA i zamierzałem się tam udać w celach biznesowych. Bilet kupiłem kilka miesięcy wcześniej, a zamiar wylotu ogłosiłem na swoim profilu społecznościowym" – oświadczył.

Zdaniem Lisieckiego i jego obrońców wniosek prokuratury o tymczasowy areszt dla niego "był środkiem niekoniecznym, nieadekwatnym i nic nie wnoszącym do sprawy i stanowił próbę ugodzenia w jego godność".

"Apeluję do mediów o rzetelne relacjonowanie mojej sprawy" - podsumował wydawca "Wprost" i "Do Rzeczy".

Śledztwo w tej sprawie trwa od 2017 r. Dotychczas przedstawiono zarzuty 19 osobom, w tym pięć osób pozostaje tymczasowo aresztowanych, a wśród nich syndyk upadłego przedsiębiorstwa Tomasz S., podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Za czyny zarzucane podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

Postępowanie prowadzone przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu jest również związane z czynami o charakterze korupcyjnym sędziego Sądu Upadłościowego w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ.

"W toku postępowania prokuratora skierowała wniosek o uchyleniu immunitetu sędziemu Sławomirowi B. w związku z przyjmowaniem korzyści majątkowych od syndyka Tomasza S. Wniosek ten został pozytywnie rozpoznany przez Sąd Apelacyjny w Warszawie" - podała PK.

Sędzia Sławomir B. miał przyjąć korzyści w postaci samochodów i pieniędzy w łącznej kwocie 200 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy