Sąd z Nowego Sącza rozprawi się z czwartym „P”

ANP
opublikowano: 20-04-2012, 00:00

Pionierski projekt wymiaru sprawiedliwości — budowa sądu w formule PPP — nabiera realnych kształtów.

Dlaczego formuła partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) tak rzadko może sprawdzić się w Polsce? Jedną z przyczyn jest strach strony publicznej przed czwartym „P”, czyli prokuratorem.Kto się może z nim rozprawić? Najlepiej sama Temida. Ten obowiązek bierze na siebie nowosądecki sąd okręgowy, który w formule PPP zbuduje sobie siedzibę.

— Wkrótce będziemy wybierać doradców, którzy do końca roku wykonają analizy: ekonomiczno-finansową i techniczną. Chcemy, by partner prywatny wziął większość ryzyk na siebie, wówczas inwestycja nie będzie wliczana do długu publicznego — mówi Józef Kiełbasa, dyrektor Sądu Okręgowego w Nowym Sączu.

Wynagrodzeniem dla partnera prywatnego ma być opłata za dostępność. Wartość inwestycji jest szacowana na około 50 mln zł netto. Partner ma zarządzać obiektem przez około 25 lat (w tym trzy ma na przygotowanie przedsięwzięcia).

— Nie wykluczamy także, że zastosujemy model finansowaniahybrydowego, czyli łączonego z pieniędzmi unijnymi, które zostaną przyznane w nowej perspektywie finansowej — mówi dyrektor.

Sąd chciałby ogłosić postępowanie w pierwszym kwartale 2013 r. Dyrektor ujawnia, że inwestycją interesuje się kilkanaście firm krajowych i zagranicznych.

— Przyglądaliśmy się inwestycjom w Wielkiej Brytanii, Holandii czy Australii, ale nie widzimy wielu analogii. Dlatego musimy zaczynać od podstaw i wypracować własne wzorce. To ważne, bo przecieramy szlak innym przedsięwzięciom sektora sądownictwa w Polsce — mówi dyrektor Kiełbasa.

Apetyt na kontrakt mają m.in. giełdowy Budimex i Warbud.

— Takie projekty nas interesują. Przeanalizujemy to postępowanie i ewentualnie weźmiemy w nim udział — mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

— Też jesteśmy zainteresowani, bo realizujemy takie obiekty. Dobrze byłoby, gdyby administracja publiczna zrealizowała choć kilka projektów PPP. To odczarowałoby tę formułę i spowodowało, że mit „czwartego P” (czyli prokuratora) nie byłby tak powszechny — mówi Jerzy Widzyk, pełnomocnik zarządu Warbudu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu