Sądowy sukces importera Seata

Dawid Tokarz
opublikowano: 09-03-2011, 00:00

Proces właściciela polskiego oddziału Seata i wiceszefa Pracodawców RP ruszy od początku.

Wyrok skazujący Krystiana Poloczka za m.in. oszustwo został uchylony

Proces właściciela polskiego oddziału Seata i wiceszefa Pracodawców RP ruszy od początku.

Krystian Poloczek, generalny importer samochodów Seat na Polskę i kilka krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, ma powody do zadowolenia. Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do jego apelacji i uchylił wcześniejszy wyrok skazujący go za oszustwo i pranie brudnych pieniędzy na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć i grzywnę 300 tys. zł.

— Sprawa po uchyleniu będzie rozpatrywana ponownie przez Sąd Rejonowy w Pruszkowie — informuje Katarzyna Żuchowicz z biura prasowego Sądu Okręgowego w Warszawie.

Wyrok cieszy obrońcę Krystiana Poloczka.

— Sam akt oskarżenia jest niespójny i nielogiczny, a prokuratura nie przedstawiła wiarygodnych dowodów na poparcie swoich tez. Wyrok skazujący w ogóle nie powinien zapaść, a ten, który zapadł w pierwszej instancji, obarczony był tyloma naruszeniami prawa materialnego i procesowego, że musiał być uchylony — mówi adwokat Beata Krzyżagórska.

Oszukać siebie

Krystian Poloczek, właściciel Iberia Motor Company (IMC), wcześniej konsekwentnie zapewniał, że jest niewinny. W walce o dobre imię wspierał go Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP, który wskazywał na wątpliwą konstrukcję prawną, na jakiej oparła się prokuratura i sąd pierwszej instancji (Poloczek miał popełnić oszustwo na szkodę własnej spółki).

Sprawa wiceszefa Pracodawców RP dotyczy wydarzeń z lat 2001-02, które "PB" opisał jako pierwszy. Krystian Poloczek jako prezes IMC (dziś jest szefem rady nadzorczej) podpisał wtedy z firmami Remtex i Sewind pięć umów, dotyczących druku i dystrybucji aż 6,5 mln ulotek i cenników samochodów marki Seat, za co IMC zapłaciła prawie 11,5 mln zł. Według prokuratury, zawierając te umowy, Krystian Poloczek "od samego początku zakładał ich fikcyjność. Zasadniczym celem zaś było wyprowadzenie z jej majątku [IMC — przyp. red.] znacznych kwot pieniędzy, które trafić miały do jego kieszeni".

Prokuratura oparła się m.in. na zeznaniach Włodzimierza T. i Jarosława Ż., odpowiednio: prezesa i dyrektora handlowego spółek Remtex i Sewind. Obaj przyznali się, że ich firmy dokonywały rzekomych transakcji na wielką skalę, a de facto były typowymi "firmami-słupami", wystawiającymi tzw. faktury kosztowe.

Rozbieżne wersje

Głównym świadkiem oskarżenia został jednak Edmund H., w latach 2001-03 członek zarządu i dyrektor finansowy IMC, który potwierdził, że umowy na druk ulotek były fikcyjne, a wynikające z nich faktury znacznie zawyżone. Edmund H. zeznał też, że pieniądze, które wracały do IMC w gotówce (według niego, 85 proc. wartości netto faktur), miał przekazywać Poloczkowi, który "chował je gdzieś do szafy, czasami zaś polecał wpłacać na różne, należące do niego, konta w bankach". Szef polskiego oddziału Seata miał się zdecydować na cały proceder, bo IMC wykazywał za wysokie zyski, co mogło spowodować cofnięcie umowy importerskiej przez Seata.

Obrońca Krystiana Poloczka zapewnia jednak, że umowa importerska z Seatem nie stwarzała możliwości jej wypowiedzenia z takiego powodu. I przypomina, że Edmund H. sam został w tej sprawie prawomocnie skazany za pranie brudnych pieniędzy [dobrowolnie poddał się karze — przyp. aut.].

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy