Sam zadbaj o wyższą emeryturę

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 12-03-2012, 00:00

Oszczędzanie 300 zł miesięcznie przez 30 lat, przy założeniu średniej rocznej stopie zwrotu 5 proc., pozwoli na zgromadzenie prawie ćwierć miliona złotych. Warto się o tym przekonać

Wypłaty z ZUS są pewne, ale zbyt niskie, by żyć komfortowo, a będą coraz niższe. Żyjemy coraz dłużej, a liczba osób aktywnych zawodowo maleje z powodu niekorzystnych zmian demograficznych. Z prognozy GUS wynika, że już w 2042 r. połowa Polaków będzie w wieku 50 i więcej lat. Stopa zastąpienia będzie więc malała z roku na rok i tym samym obniży się komfort życia osób, które zakończą pracę i zaczną korzystać ze świadczeń państwowych. Departament Analiz Statystycznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wyliczył, że dla osób rozpoczynających pracę teraz, stopa zastąpienia wyniesie 30 proc. ostatniej pensji.

Bilans finansów osobistych

Składki odprowadzane przez ZUS do OFE niewiele poprawią sytuację przyszłych emerytów, ponieważ już od momentu wprowadzenia reformy emerytalnej były niskie, a od marca ubiegłego roku zostały obniżone do 2,3 proc. Jedyna nadzieja w tym, że to, co uzbieraliśmy do tej pory, zaprocentuje nam przy zmianie koniunktury na lepszą.

W nieco korzystniejszej sytuacji mogą być osoby, którym pracodawca odprowadza dodatkoweskładki w ramach pracowniczych towarzystw emerytalnych, ale nie każdy jest takim szczęściarzem, ponieważ tzw. III filar nie zyskał popularności. Korzysta z niego zaledwie 342,5 tys. osób. Poza tym wpłaty też nie są wielkie. W tym roku nie mogą przekroczyć 15 867 zł. Nie ma więc wyjścia — każdy sam musi zabezpieczyć swoją przyszłość, by godnie żyć. Sposobów na pomnażanie oszczędności jest dużo, ale najpierw trzeba zacząć oszczędzać, a w Polsce wciąż niewiele osób odkłada na czarną godzinę.

Najczęściej nadwyżki finansowe przeciekają nam przez palce. Bywa, że nawet nie pamiętamy, na co wydaliśmy pieniądze. Zdajemy sobie sprawę z tego zwłaszcza około kwietnia, kiedy przymierzamy się do złożenia rocznego PIT. Warto więc przeanalizować swoją sytuację finansową. Zastanowić nad tym, ile miesięcznie zarabiamy, a ile i na co wydajemy. Bilans finansów osobistych pomoże określić, ile można miesięcznie zainwestować, by pieniądze nie tylko traciły wartości w wyniku inflacji, ale przynosiły dodatkowe zyski.

Jak chcemy, to odłożymy

Sposób zagospodarowywania nadwyżek finansowych zależy od osobistych preferencji: akceptowanego ryzyka, założonego celu oraz czasu, w którym chce się go osiągnąć. W każdym przypadku warto pamiętać o dywersyfikacji inwestycji. Specjaliści radzą podzielić oszczędności między fundusze inwestycyjne, akcje i obligacje. Coraz częściej pojawiają się też zachęty do inwestowania w waluty, nieruchomości i surowce. Można więc stworzyć swój własny filar zabezpieczenia na gorsze czasy. Może on być znacznie bardziej zyskowny i elastyczny niż ZUS i OFE razem wzięte.

Trzeba tylko podjąć decyzję, zastanowić się, ile czasu będziemy oszczędzać i ile chcemy uzbierać. Nie warto zasłaniać się brakiem pieniędzy. Odkładanie 10 proc. dochodów nie wpłynie na zmianę stylu życia. Powinniśmy więc co miesiąc inwestować stałą kwotę i w miarę możliwości zwiększać ją co roku o kilka procent, by zysków nie zjadała inflacja. Warto też zdecydować się na inwestowanie jak najszybciej, im więcej czasu mamy na realizację celu, tym mniejszych nakładów finansowych będzie to od nas wymagało.

Efekt średniej ceny

Przy wyborze sposobu oszczędzania nie trzeba ograniczać się tylko i wyłącznie do instrumentów finansowych przynoszących stały dochód odsetkowy, np. lokaty terminowe czy obligacje, ale można również zastosować mechanizm polegający na odkupie — w określonej wysokości — części posiadanych instrumentów finansowych przynoszących dochód w nieokreślonych ściśle przedziałach czasu, np. jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. W ten sposób sami będziemy mogli samodzielnie kontrolować wysokość i okresowość potrzebnej renty poprzez złożenie odpowiedniego zlecenia. Przy wyborze bardziej ryzykownych inwestycji, choćby takich jak fundusze inwestycyjne, szczególnie powinniśmy dbać o systematyczność wpłat.

Wpłata jednorazowa, nawet większej kwoty, może przynieść rozczarowanie, ponieważ możemy trafić na niekorzystną wycenę, czyli kupić za drogo. Lepiej więc inwestować mniejsze kwoty, ale regularnie i w jak najdłuższym czasie. Przy lepszej koniunkturze kupi się w ten sposób mniej jednostek, bo ich wyceny będą wyższe, ale przy gorszej więcej. Średnia cena kupionej jednostki i tak będzie znacznie korzystniejsza niż przy jednorazowej inwestycji. Efekt średniej ceny jest bowiem uzależniony od zmian kursów akcji. Im większa zmienność rynku, tym końcowy zysk będzie większy.

Najwięcej też zyska się w długim terminie, ponieważ ryzyko straty zmniejsza się wraz z upływem lat. Dla osób, które planują oszczędzać na przyszłą emeryturę, jest to najlepsza strategia. Warto tylko pamiętać, że końcowy wynik inwestycji będzie uzależniony od wyceny jednostki w dniu jej umorzenia. Inwestując długoterminowo, nie warto więc nerwowo śledzić tabel z notowaniami funduszu, nawet podczas dłuższego załamania rynku.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane