Samolotom nie grozi spadanie

MAG
opublikowano: 01-01-2019, 22:00

Eksperci nie są zgodni, czy rynek pozostanie na niezmienionym poziomie, czy urośnie. Na pewno nie będzie gorzej.

Branżowe zrzeszenie IATA opublikowało w połowie grudnia „ostrożnie optymistyczną” prognozę dla rynku. Przewiduje, że linie lotnicze zwiększą nieznacznie zysk netto — z 32,3 mld USD do 35,5 mld USD (więcej prognoz w tabelce). Nie ma też pesymistów wśród przedstawicieli branży z Polski, choć w ubiegłym roku zbankrutowała polska (i niemiecka) spółka czarterowego przewoźnika z Litwy — Small Planet Airlines.

Serce roście

— Planujemy przewieźć ponad 10 milionów pasażerów, a więc pobić kolejny rekord. Rok 2019 będzie kolejnym z rzędu, po którym będziemy mogli ogłosić zysk. O rok wcześniej wypełnimy w 100 proc. założenia strategii LOT 2020 — mówi Rafał Milczarski, prezes Lotu.

Równie optymistyczny jest Marcin Danił, wiceprezes Lotniska Modlin.

— To będzie kolejny rok wzrostu ruchu lotniczego, pasażerskiego oraz cargo. Rok do roku nastąpi kilkuprocentowy wzrost. Znów prymat będą wiodły linie niskokosztowe, większe zwyżki zanotują też linie czarterowe, z uwagi na wejście nowego gracza Ryanair- Sun, oraz Lot, który powiększy flotę samolotów. Porty lotnicze będą zwiększały przepustowość poprzez dalsze inwestycje w infrastrukturę — mówi Marcin Danił.

Ostrożniejszy jest Grzegorz Polaniecki, prezes Enter Air, największego w Polsce przewoźnika czarterowego.

— W przyszłym roku branża powinna się ustabilizować. Rynek będzie nadal dobry, ale dynamika wzrostu nie powinna być już tak rozchwiana jak w 2018 r. Firmy będą skupiały się na utrzymaniu dobrych wyników finansowych, a nie zdobywaniu udziałów w rynku — uważa Grzegorz Polaniecki.

Brexit, korki, kontrolerzy

Marcin Danił obawia się twardego brexitu, który w początkowym okresie spowoduje zmniejszenie liczby podróżujących. Pozostałe czynniki ryzyka są takie same, jak zwykle.

— To wzrost kosztów, napędzany głównie kosztem paliwa, oraz rosnące pozostałe koszty operacyjne, w tym zatrudnienia. Inne zagrożenia to brak slotów i zapychanie się lotnisk — mówi szef Enter Air.

Problemem Europy będzie brak wystarczającej infrastruktury: w obszarze kontroli ruchu lotniczego, a także naziemnej.

Podobnego zdania jest prezes Lotu.

— Po kilku latach względnego spokoju na rynku lotniczym zdecydowanie wkraczamy w bardziej wymagający czas, przede wszystkim w związku z niestabilnością cen ropy naftowej i wahaniami kursów walut. Pojawiają się sygnały potencjalnego kryzysu na globalnym rynku lotniczym. Rosnąca konkurencja poskutkowała już zresztą upadkiem wielu przewoźników, w tym Air Berlin czy Monarch Airlines. Wielu przewoźników boryka się z poważnymi problemami finansowymi, co prawdopodobnie doprowadzi do dalszej konsolidacji — mówi Rafał Milczarski.

On również jest zdania, że problemem Europy będzie brak wystarczającej infrastruktury nie tylko w obszarze kontroli ruchu lotniczego, lecz także naziemnej.

— Brak przepustowości na największych lotniskach w Europie, w tym na Lotnisku Chopina w Warszawie, będzie hamulcem dla rozwoju rynku. Liczę, że rok 2019 będzie ważny i przełomowy również dla projektu budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dla Lotu jest to oczywiście warunek sine qua non dalszego rozwoju. Mam nadzieję, że wokół tego projektu uda się zbudować konsensus ponad podziałami politycznymi, gdyż CPK jest Polsce i Europie potrzebny — mówi Rafał Milczarski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu