Samorząd Elbląga pielgrzymuje do Chin

  • Anna Pronińska
opublikowano: 19-06-2012, 00:00

Lokalne władze szukają biznesowych partnerów do projektów, związanych m.in. z logistyką i budownictwem.

Liczący blisko 130 tys. mieszkańców Elbląg może się już pochwalić dużymi inwestorami z UE (m.in. Alstom Power czy Siemens IndustrialTurbomachinery).

Jego władzom marzą się teraz partnerzy z Państwa Środka. Pod koniec lata samorządowcy wybierają się z misją gospodarczą do miasta Laibin, położonego na południu Chin.

— To będzie rewizyta. Chińczycy zaprosili nas do siebie, oczekując konkretnych propozycji gospodarczych — mówi Adam Witek, wiceprezydent Elbląga. Samorządowiec liczy, że władze Laibinu polecą elbląskie projekty inwestycyjne chińskim przedsiębiorcom.

Władze Elbląga zawiozą trzy projekty. To Elbląski Park Technologiczny, gdzie mogłyby zainstalować się np. chińskie firmy innowacyjne. Drugą propozycją jest elbląska Wyspa Spichrzów, czyli niezagospodarowany teren w pobliżu starego miasta.

W tym miejscu w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego mogłoby powstać np. budownictwo komunalne, a Chińczycy mogliby być inwestorami odpowiedzialnymi za budowę, finansowanie i zarządzanie. Na inwestorów czeka też 190 ha terenów inwestycyjnych Terkawka położonych przy węźle drogowym.

Strefa na zachętę

— Teren Terkawka jest w doskonałej lokalizacji, jeśli chodzi o kwestie komunikacyjne. Stąd jest bowiem jedynie godzina drogi do Kaliningradu, godzina do Gdańska i trzy godziny do Warszawy. Przygotowujemy koncepcję zagospodarowania terenów Terkawki pod ewentualne centra logistyczne,gdzie mogłyby się znaleźć magazyny czy składy celne. Możemy dopuścić również inwestycje przemysłowe — mówi Adam Witek.

W przyszłości tereny mogłyby być zintegrowane z portem oraz z bocznicą kolejową.

— Jeśli okaże się to potrzebne, będziemy się starać o włączenie Terkawki do Warmińsko- -Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej — zapowiada Marek Karólewski, prezes strefy. — W Elblągu pracy nie ma 6,5 tys. osób. Jeśli dzięki powstaniu centrum logistycznego stworzymy 600-1000 etatów, będzie to ogromny sukces — uważa Adam Witek.

Ponad 80 misji

Misja gospodarcza elblążan wpisuje się w bardzo intensywne w ostatnich miesiącach kontakty biznesowe między Polską a Chinami. W grudniu 2011 r. Chiny odwiedził prezydent Bronisław Komorowski, a w kwietniu tego roku do Warszawy przyjechał chiński premier Wen Jiabao. Od marca 2011 r. do marca 2012 r. Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) przyjęła 86 chińskich misji handlowych.

— Rządy obu krajów zrobiły, co mogły: jesteśmy partnerami strategicznymi, premier Wen Jiabao zaproponował kilkanaście narzędzi intensyfikacji relacji gospodarczych, w tym pieniądze. My uruchomiliśmy centrum współpracy i program Go China. Teraz jest czas współpracy samorządów, państwowych i prywatnych przedsiębiorców, ośrodków akademickich, think-tanków. Im więcej takich inicjatyw, tym lepiej. Jest jedna obawa: przy takim wzroście wzajemnych nadziei po obu stronach zawsze znajdzie się kilku mitomanów i szarlatanów, ale to trzeba wliczyć w koszty — komentuje Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

MINIWYWIAD Trzeba jeździć do Chin

DOMINIK BŁĘDZKI

Polsko-Chińska Izba Gospodarcza

„Puls Biznesu”: Co chwila słychać o kolejnej misji gospodarczej do Chin. Czy ten desant na Pekin to dobry sposób na zadzierzgnięcie kontaktów?

Jak najbardziej. Należy pamiętać o różnicach kulturowych. W Chinach biznes trzeba oprzeć na relacjach osobistych. Kanclerz Merkel do Chin jeździ co najmniej raz w roku, teraz podobnie postępują przedstawiciele polskich władz, a w kwietniu mieliśmy pierwszą od 25 lat wizytę premiera Chin. Im więcej wizyt, tym więcej inwestycji.

Jak dbać o relacje biznesowe z chińskimi partnerami?

Kontakty z chińskimi samorządowcami trzeba utrzymywać, a więc regularnie organizować misje. W wielu państwach na zachodzie funkcjonują relacje na zasadzie miast partnerskich. Trzeba zdać sobie sprawę ze skali Chin i tego, że Szanghaj czy Pekin nie będą zainteresowane małym miastem polskim. Poza tym biznes trzeba połączyć z kulturą, np. wymianą grup teatralnych.

Jakich błędów nie popełniać?

Na wyjazd do Chin trzeba poświęcić więcej czasu niż w przypadku innych krajów, co najmniej parę dni. Nie można zaplanować 10 spotkań dziennie, dwa to wszystko, co uda się zrobić. Wiele osób oczekuje, że pojedzie r az do Chin i wszystko załatwi. A wyjazd może zaowocować za 2-3 lata. W Chinach są plany 5-letnie, tak się tam działa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska, Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu