Samorządy muszą zacisnąć pasa

MBE
opublikowano: 26-10-2010, 00:00

Skarbnicy zastanawiają się, jak zbilansować budżet zgodnie z nową zasadą dyscyplinującą ich finanse.

Skarbnicy zastanawiają się, jak zbilansować budżet zgodnie z nową zasadą dyscyplinującą ich finanse.

W urzędach trwają prace nad przyszłorocznym budżetem. Nie ułatwia jej zasada, która zacznie obowiązywać w przyszłym roku. Zgodnie z nią jednostki samorządu terytorialnego (JST) nie będą mogły uchwalić budżetu, w którym wydatki bieżące będą wyższe od bieżących dochodów.

Hamulec dla PPP

Skarbnicy miast zgadzają się, że rozwiązanie dyscyplinujące finanse jest potrzebne, ale niejednemu samorządowi przysporzy kłopotu.

— Nie ulega wątpliwości, że kierunek jest słuszny. Przyjęto założenie, że samorządy nie mogą zadłużać się na wydatki bieżące, po których nie zostaje żaden ślad. Zmiana sprawi jednak kłopot z uchwaleniem budżetu prawie połowie powiatów. A to oznacza, że należałoby wyposażyć je w jakieś dodatkowe źródła dochodów bieżących — zauważa Lesław Fijał, skarbnik Krakowa.

Zwraca również uwagę, że niektóre wydatki bieżące, takie jak janosikowe, rosną niezależnie od bieżącego kształtowania się dochodów JST, a te od dwóch lat maleją i prawdopodobnie nie wzrosną w najbliższym roku w sposób istotny. Wydatkami bieżącymi są także wynagrodzenia dla partnerów prywatnych przy inwestycjach realizowanych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

Zdaniem skarbnika Krakowa, zasada zrównoważenia budżetu operacyjnego znacznie ograniczy możliwości przeprowadzania takich inwestycji.

— To samo dotyczy projektów realizowanych w trybie leasingu. Raty leasingowe są bowiem również wydatkiem bieżącym. Jeśli chcemy więc promować słuszną ideę PPP, powinniśmy potraktować wynagrodzenie dla strony prywatnej jako wydatek majątkowy lub wyłączyć je z wydatków bieżących służących zrównoważeniu dochodami bieżącymi — uważa Lesław Fijał.

Budżetowa gimnastyka

Danuta Kamińska, skarbnik Katowic i przewodnicząca komisji skarbników Miast Unii Metropolii Polskich, pod zasadą podpisuje się obiema rękami.

— Jeżeli dochody bieżące nie pokrywają wydatków bieżących, znaczy że tu i teraz żyjemy ponad stan — i jeśli nie mamy wcześniej wygospodarowanych wolnych środków — trzeba się zadłużyć. Taki dług nie służy przyszłym pokoleniom i nie wytwarza majątku, z którego nasze dzieci i wnuki mogłyby w przyszłości korzystać. Faktem jest jednak, że efektywność naszych dochodów jest coraz niższa, a liczba zadań JST wciąż rośnie, więc zapewne samorządy będą miały trudności z dopięciem budżetu — przyznaje skarbnik Katowic.

Wśród tych, które będą musiały się nieźle nagimnastykować, żeby zrównoważyć bieżące wydatki i dochody, jest Bytom. Śląskie miasto w ubiegłym roku po raz pierwszy zanotowało deficyt operacyjny wysokości 23 mln zł. Teraz dwoi się i troi, żeby zbilansować budżet.

— Trudno jest przestawić gospodarkę finansową tak dużego miasta jak Bytom na inne tory. Obniżenie wydatków bieżących nie jest łatwe, ale w tym roku nie mamy wyjścia — przyznaje Mariusz Konopka, skarbnik Bytomia.

Ratunkiem ma być m.in. rezygnacja z remontów szkół, które są klasyfikowane jako wydatki bieżące, na rzecz ich modernizacji, czyli... wydatków majątkowych.

— Prowadzimy politykę oszczędnościową. Po półroczu mamy nadwyżkę operacyjną wynoszącą około 14 mln zł. Sądzę, że zamkniemy budżet minimalnym deficytem lub wyjdziemy na zero — mówi skarbnik Bytomia.

5,8

mld zł O tyle w ubiegłym roku zmniejszyła się nadwyżka operacyjna w JST w porównaniu z 2008 r. W ubiegłym roku wyniosła prawie 12 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MBE

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu