Samorządy pobiją rekord

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 02-09-2010, 00:00

Co drugi samorządowiec podnosi plany inwestycyjne, a tylko co dziesiąty je obniża —wynika z sondażu dla "PB".

Połowa chce w 2011 r. zwiększyć wydatki inwestycyjne, mimo że już 2010 r. jest rewelacyjny

Co drugi samorządowiec podnosi plany inwestycyjne, a tylko co dziesiąty je obniża —wynika z sondażu dla "PB".

Z roku na rok rośnie rynek zleceń od samorządów. Lokalne władze — od gmin, przez powiaty, po województwa — zamierzają w 2010 r. wydać na inwestycje 60 mld zł (o 40 proc. więcej niż w ubiegłym roku i o 400 proc. więcej niż w 2004 r.). Jeśli dotrzymają słowa i nie powinie im się noga, będzie to rekord w historii polskiej samorządności.

Złoty wiek

Dla porównania — zaplanowane na przyszły rok 60 mld zł to ponad dwukrotnie więcej niż całkowite roczne dochody budżetu z podatku od firm (26 mld zł). To też dwie trzecie łącznej kwoty, jaką na czysto zarobiły polskie przedsiębiorstwa w 2009 r. (93 mld zł).

— Pod względem inwestycji przeżywamy obecnie wyjątkowy okres. W 2010 r. mamy zaplanowane wydatki na ten cel na poziomie 20 mln zł — dwukrotnie więcej niż rok temu i znacznie więcej niż w poprzednich latach — mówi Anna Sokół, skarbniczka miasta Łapy.

Wszystko wskazuje jednak na to, że bity właśnie rekord długo się nie utrzyma. Z zarysów samorządowych budżetów na 2011 r. wynika, że w przyszłym roku może paść kolejny. Według sondażu firmy badawczej Pentor, przeprowadzonego dla "PB" (próba 2088 przedstawicieli władz samorządowych), tylko 10 proc. samorządów zamierza w przyszłym roku ograniczać wydatki inwestycyjne w stosunku do wydatków z 2010 r. Tymczasem 45 proc. samorządowców deklaruje, że na inwestycje wyda w przyszłym roku więcej niż w bieżącym.

— Wstępnie planujemy wydać na inwestycje w przyszłym roku około 900 mln zł — m.in. na Europejskie Centrum Solidarności, budowę siedziby Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości i projekty drogowe. To o 180 mln zł więcej, niż zakłada budżet na rok bieżący. Wzrost jest przede wszystkim skutkiem kumulacji inwestycji dotowanych z funduszy unijnych — tłumaczy Teresa Blacharska, skarbniczka Gdańska.

Wysokie nakłady inwestycyjne będziemy obserwować jeszcze przynajmniej do 2013 r., do kiedy Polska musi zagospodarować pieniądze z unijnej puli na lata 2007-13.

— Przez najbliższe trzy lata Katowice będą miejscem potężnych robót. Planujemy budowę m.in. Międzynarodowego Centrum Kongresowego oraz sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Będziemy remontować linie tramwajowe i sieci wodociągowe. Wszystko pochłonie ponad miliard złotych — mówi Piotr Uszok, prezydent Katowic.

Janosikiem w inwestycje

Co zaskakujące, najbardziej ekspansywne plany inwestycyjne mają biedniejsze województwa. Jak pokazuje sondaż Pentora, województwa, w których największy odsetek samorządów zamierza podnosić wydatki rozwojowe, to podlaskie (55 proc.) i świętokrzyskie (54 proc.).

— Inwestycje na pewno w przyszłym roku nie będą mniejsze niż w bieżącym, a mogą nawet wzrosnąć. W wieloletnim planie inwestycyjnym na 2011 r. zapisano prawie pół miliarda złotych. To ogromne pieniądze, jeszcze w 2006 r. wydatki na ten cel wynosiły około 60 mln zł — mówi Stanisława Kozłowska, skarbniczka Białegostoku.

Władze zamierzają m.in. dokończyć budowę stadionu, kupić 72 autobusy i zrealizować kilka inwestycji drogowych. Skarbniczka dodaje, że podobna mobilizacja panuje w całym województwie.

— Chcemy wykorzystać swoje pięć minut, czyli wydać przyznane nam pieniądze z funduszy unijnych — mówi Stanisława Kozłowska.

Niestety, są też samorządy, które muszą ostro ciąć plany inwestycyjne. Najbardziej jaskrawym przykładem jest Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, które boryka się z problemem "janosikowego" — zrzutki bogatszych samorządów na biedniejsze (wysokość daniny obliczana jest na podstawie danych z poprzednich lat, kiedy koniunktura była silna, a podatek płacony jest teraz, kiedy spadły dochody).

— Jeśli rząd nam nie pomoże i nie zmniejszy tych obciążeń, prawdopodobnie będziemy musieli w przyszłym roku rezygnować z inwestycji. Gdyby nie "janosikowe", wydatki na ten cel zostałyby przynajmniej na poziomie z 2010 r. — twierdzi Marek Miesztalski, skarbnik Mazowsza.

Wyhamujemy po 2012 r.

OKIEM BANKOWCA

Agnieszka Pietkun, departament instytucji finansowych i sektora publicznego Pekao

Uzyskane w badaniu wyniki potwierdzają w pełni nasze rozeznanie rynku. Wydatki inwestycyjne w 2011 r. będą wyższe w stosunku do ich wielkości w roku bieżącym. Wynika to z konieczności dokończenia kapitałochłonnych inwestycji rozpoczętych w latach ubiegłych, których niedokończenie skutkowałoby utratą funduszy pomocowych z UE oraz nowych pilnych inwestycji związanych z EURO 2012. Samorządy będą więc w przyszłym roku zaciągać kolejne zobowiązania z tytułu kredytów lub emitowanych obligacji oraz przede wszystkim finansować inwestycje poprzez spółki celowe, bez bezpośredniego obciążania budżetów tychże jednostek. Obecny intensywny proces inwestycyjny w samorządach może wyhamować dopiero po 2012 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane