Samorządy wierzą (jeszcze) w Tuska

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 10-03-2011, 00:00

Znani samorządowcy ostrzegają: nowe limity długu zmuszą nas do cięcia inwestycji.

Grobelny, Dutkiewicz, Majchrowski i Struzik są przeciwni pomysłom resortu finansów

Znani samorządowcy ostrzegają: nowe limity długu zmuszą nas do cięcia inwestycji.

4, 3, 2, 1 proc. oraz 23 grudnia 2010. Ta sekwencja liczb oraz data spędzają sen z powiek samorządowców. Pierwszy zapis to propozycja nowych limitów deficytu (liczonego od dochodu), które mają być wprowadzone już od przyszłego roku i z każdym rokiem zmniejszane o 1 pkt proc. Z kolei feralna — zdaniem samorządowców — data to dzień wydania przez ministra finansów rozporządzenia, które nakazuje wpisywanie do zadłużenia umów leasingu zwrotnego, forfaitingu i partnerstwa publiczno-prywatnego.

Bunt prezydentów

Te dwa problemy spowodowały, że znani samorządowcy połączyli siły i zaprotestowali przeciw pomysłom Ministerstwa Finansów.

— To propozycja niepotrzebna i niebezpieczna. Grozi wstrzymaniem nowych inwestycji, a w najgorszym wypadku — nawet przerwania już rozpoczętych — mówi Ryszard Grobelny, prezydent Poznania.

— Obawiam się, że w tej sytuacji samorządów nie będzie stać na zdobycie wkładu własnego do finansowania projektów unijnych. Apeluje się do nas o sprawne wykorzystanie pieniędzy z Brukseli i stawia się bariery — mówi Adam Struzik, marszałek Mazowsza.

Liczbami jak z rękawa (które oczywiście mają przemawiać na korzyść samorządów) sypał Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia.

— Samorządy dysponują rocznie 170 mld zł, państwo — 300 mld zł. My inwestujemy prawie 24 proc. naszej puli, rząd — tylko 5 proc. — wyliczał Rafał Dutkiewicz.

Przypomina, że dług samorządów w całości długu publicznego stanowi około 6 proc.

Samorządowcy liczą na spotkanie z premierem Tuskiem. Ich zdaniem, dotychczasowe rozmowy z ministrem Rostowskim nie przyniosły efektu.

— Czas położyć tamę szkodliwym pomysłom, których podstawą są tylko matematyczne obliczenia dotyczące długu publicznego — dodaje Ryszard Grobelny.

Czy rząd wsłucha się w głos samorządowców? W kuluarach dominował pesymizm.

— Resort finansów jest zdeterminowany, żeby ciąć zadłużenie. Uderzamy głową w mur. Dziwię się tylko, że przez feralne rozporządzenie z 23 grudnia nie dał nam możliwości wyrzucania długu na zewnątrz, czyli stosowania forfaitingu i PPP. W tej sytuacji trzeba będzie kreatywnie zwiększać dochody. Są na to sposoby. Tylko po co nas się do tego zmusza? — pyta skarbnik jednego z miast.

— Liczę, że resort finansów pozostawi jednak pewne furtki. W innym wypadku zostaniemy zmuszeni do zwiększania dochodów np. poprzez sprzedaż majątku — komentuje inny skarbnik.

Resort finansów nie komentuje propozycji zmian, dotyczących finansów samorządów, aż do chwili opracowania projektów przepisów.

Ulga? Mamy kłopot

Na razie samorządom grozi inny scenariusz — uszczuplenie dochodów.

— Zbliżają się wybory, więc partie chcą zrobić wyborcom dobrze. Tak było cztery lata temu. Liczę, że tym razem będzie inaczej — mówi Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.

Jego nadzieja może okazać się płonna. Rząd chce wprowadzić ulgi w PIT dla odkładających na emeryturę.

— W czarnym scenariuszu będziemy musieli ciąć nie tylko inwestycje, ale także wydatki bieżące — podsumowuje Ryszard Grobelny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu