Sardyński sznyt

Tomasz Kolecki, Mistrz Polski sommelierów 2007/2008/2009/2010, ekspert portalu Winezja.pl
opublikowano: 25-01-2018, 22:00

W winach odbija się barwna historia wyspy. Dzięki mieszkańcom wciąż ma odrębny i niepowtarzalny charakter. I niech tak zostanie.

Tradycje winiarskie Sardynii są równie długie jak nieodległych Korsyki, Sycylii, kontynentalnych Włoch i Francji. Zajmuje dopiero 15. miejsce pośród winiarskich regionów Italii, lecz w ostatnich latach nastąpiła niesamowita ekspansja sardyńskich winiarzy na światowe rynki, a liczba wytwarzanych win przyrasta tu w szalonym, oczywiście jak na skalę i możliwości, tempie. Wbrew temu, co widać na sklepowych półkach, zwłaszcza w naszym kraju, sardyńskie wina są urozmaicone pod względem kolorów, odmian i miejsca pochodzenia. Dość wspomnieć, że wina białe to niecała połowa wszystkich tu powstających, a czerwone i różowe stanowią minimalnie większą przeciwwagę.

Powstają przede wszystkim z kilkunastu odmian rdzennych lub zasymilowanych przez upływ czasu (przybyły na wyspę z Francji i Hiszpanii). Zwłaszcza te drugie są powodem ciekawych sytuacji, o których kilka słów za chwilę. Wina produkuje się na całej wyspie między 38 a 41 równoleżnikiem, czyli z grubsza między Umbrią i Kalabrią. Są wyznaczone także strefy dla win jakościowych, wśród których znajdziemy jedną apelację o statusie DOCG i 19 apelacji DOC.

Klasyfikacji dopełnia 15 win z określonego pochodzenia geograficznego, czyli IGT. Najjaśniejszą gwiazdą jest szczep Vermentino, doskonale znany także w Toskanii, a pod innymi nazwami w Piemoncie, Ligurii, na Korsyce i w południowej Francji. W Gallura, gdzie znalazł najlepsze siedlisko, rodzi wina orzeźwiające, mineralne, czasem wręcz surowe, pachnące kwiatami, limonką i jabłkami. Doskonałe wino gastronomiczne, zwłaszcza jeżeli lubicie czyste potrawy ze świeżych owoców morza i grillowane ryby.

Drugim najważniejszym szczepem Sardynii jest Cannonau i o jego pochodzenie od lat trwa spór między winiarzami z wyspy, Francji i Hiszpanii. Każda nacja twierdzi, że to z ich ziemi ruszyło w świat, by przyjąć nazwy: Grenache, Garnacha i podobne. Nie zmienia to faktu, że sardyńskie wcielenie jest inne już na pierwszy rzut… nosa. Wyspiarskie wina nadal są mocno alkoholowe i żonglujące czerwonym owocem. Znacznie mniej w nich masy i korzenności, za to więcej elegancji i ziemistości. Dzięki temu są po prostu stworzone do jagnięciny, kaczej piersi, a nawet cassoulet. Wśród bieli drugie skrzypce grają znane Malvasia, Moscato i lokalne Torbato i Nuragus.

Warto sięgnąć zwłaszcza po rdzenne skarby, które stawiają na treść i mineralność u pierwszego, a świeżość i bezpretensjonalność u drugiego. Jeżeli będziecie mieli szczęście i lubicie wina podobne do tych z Jerez, to z pewnością odszukacie tutejszy specjał — Vernaccia di Oristano. Wielbiciele czerwonych powinni się rozejrzeć za winami z Cagnulari del Sulcis, Carignano, czyli dobrze znanym z kontynentu Carignan, a także Barbera Sarda i Monica. Ta ostatnia to moja ulubiona, dzięki szczerym, naładowanym owocową nutą i smakowitym winom, których potencjał dojrzewania i rozwoju rokuje coraz lepiej. &

© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Kolecki, Mistrz Polski sommelierów 2007/2008/2009/2010, ekspert portalu Winezja.pl

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Sardyński sznyt