Sasin: będziemy przekonywać, że warto poprzeć likwidację limitu 30-krotności przy składkach ZUS

  • PAP
opublikowano: 14-11-2019, 09:27

Będziemy przekonywać naszych koalicjantów z Porozumienia, wicepremiera Jarosława Gowina, że warto poprzeć likwidację limitu 30-krotności przy składkach ZUS - zapowiedział w czwartek wicepremier Jacek Sasin. Według niego, Sejm może zająć się projektem w przyszłym tygodniu.

Jacek Sasin
Zobacz więcej

Jacek Sasin fot. Marek Wiśniewski

W środę trafił do Sejmu projekt PiS zakładający likwidację od 2020 r. górnego limitu przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe - tzw. 30-krotności ZUS. Według autorów projektu, ma to przynieść dodatkowe 7,1 mld zł.

Przeciwnikiem likwidacji tego limitu jest wicepremier Gowin. Jego zdaniem likwidacja 30-krotności oznaczałaby realne podniesienie podatków dla wolnych zawodów i dla najwyżej wykwalifikowanych specjalistów, co z kolei skutkowałoby emigracją takich osób. Pod koniec października Gowin poinformował, że w jego ocenie "ustalenia polityczne są jednoznaczne: 30-krotność składek na ZUS zostanie utrzymana". Miało się to jednak wiązać z koniecznością wprowadzenia zmian do budżetu na 2020 r.

Sasin zapytany w czwartek w TVN24, z kim PiS chce przegłosować w Sejmie likwidację limitu 30-krotności, wicepremier Gowin i jego ugrupowanie, które wchodzi w skład Zjednoczonej Prawicy, jest przeciw.

"Chcemy przegłosować tę ustawę wspólnie z naszymi koalicjantami ze Zjednoczonej Prawicy i będziemy o tym rozmawiać, będziemy również przekonywać naszych koalicjantów z Porozumienia, pana premiera Gowina, że warto te rozwiązanie poprzeć, bo koniec końców to będzie rozwiązanie dobre" - powiedział Sasin.

Na uwagę, że zarząd Porozumienia zobowiązał parlamentarzystów tego ugrupowania do głosowania przeciwko takim rozwiązaniom, Sasin odpowiedział, że wierzy w to, że dopóki ustawa nie jest głosowana, to wszystko jest możliwe i przekonanie koalicjantów też jest możliwe. "Nie dziwi mnie to, że są tutaj różnice między nami. Gdybyśmy się we wszystkim zgadzali, to byśmy byli w jednej partii" - powiedział.

Przypomniał, że rząd przyjął projekt budżetu na przyszły rok, w którym zostały zapisane wpływy ze zniesienia limitu 30-krotności. "Na pewno nikt z naszych koalicjantów czy jakichkolwiek polityków Zjednoczonej Prawicy nie może być tutaj zaskoczony" - stwierdził.

Dodał, że rozmowy z koalicjantami ws. poparcia projektu PiS będą się toczyć aż do momentu jego głosowania. "Myślę, że będzie to w przyszłym tygodniu" - zaznaczył Sasin. Zapowiedział też, że PiS będzie przekonywał również kluby opozycyjne do poparcia likwidacji limitu 30-krotności.

W rozmowie przypomniano również słowa rzecznika prezydenta Błażeja Spychalskiego, który mówił w październiku PAP, że Andrzej Duda jest bardzo nieprzychylny likwidacji 30-krotności składek na ZUS i ma nadzieję, że rozwiązanie takie nie trafi na jego biurko.

Sasin zapytany w tym kontekście, czy nie odbiera tego jako zapowiedzi weta, odpowiedział, że trudno mu się za prezydenta wypowiadać, bo nie wie jak on postąpi, kiedy uchwalona zmiana trafi na jego biurko. "To jest prerogatywa pana prezydenta. My będziemy przekonywać, jeśli ten projekt zostanie przyjęty przez parlament, żeby pan prezydent go zaakceptował" - powiedział.

Na pytanie, gdzie rząd znajdzie pieniądze w budżecie, kiedy to rozwiązanie nie zostanie uchwalone, odpowiedział, że wtedy rząd będzie analizował budżet po stronie dochodowej i wydatkowej. "W najgorszym wypadku w tym budżecie pojawi się deficyt" - powiedział.

Zdaniem Sasina, propozycja PiS nie jest uderzeniem w lepiej zarabiających. "Nie mówimy o żadnym uderzeniu, tylko o likwidacji pewnej dziwnej konstrukcji, w której ci, którzy lepiej zarabiają płacą mniejsze de facto podatki, mniejsze obciążenia ponoszą na rzecz państwa, niż ci zarabiający mniej" - stwierdził. "Te regulacje, które dzisiaj obowiązują de facto to oznaczają" - dodał.

Projekt nowelizacji m.in. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakłada, że począwszy od 2020 r. składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu. Zniesienie 30-krotności ma - według uzasadnienia projektu, przynieść wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oszacowany na 7,1 mld zł.

W uzasadnieniu oszacowano też, że zarobki wyższe niż 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia osiąga ok. 370 tys. osób.

Jak podkreślono, wysokość emerytury jest ściśle powiązana z wysokością odprowadzanych składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Im wyższa kwota odprowadzanych składek i im dłuższy okres zatrudnienia, tym wysokość świadczenia jest wyższa. Stąd też zniesienie limitu wysokości podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe bezpośrednio będzie wpływać na wysokość otrzymywanej w przyszłości emerytury - wskazano.

Rzecznik Porozumienia PAP Kamil Bortniczuk powiedział w środę PAP, że wniesienie przez posłów PiS projektu ws. likwidacji limitu tzw. 30-krotności składek na ZUS nie było konsultowane z jego ugrupowaniem. Zapowiedział, że posłowie Porozumienia będą głosować przeciwko tej propozycji.

Pytany w tym kontekście o przyszłość koalicji i rządu powiedział, że "reguły funkcjonowania Zjednoczonej Prawicy i rządu w kadencji 2019-2023 zostaną określone w umowie koalicyjnej, której treść jest właśnie negocjowana". "Na żadnym z etapów negocjacji kwestia 30-krotności się w tej umowie nie pojawiła" - oświadczył.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy