Sawicki kryje lewą fundację PSL

Dawid Tokarz
opublikowano: 11-02-2009, 00:00

Zdaniem prokuratury,

Prokuratura: Fundacja Rozwoju, której szefem jest

Waldemar Pawlak, łamie prawo

Zdaniem prokuratury,

fundacja ludowców narusza

ustawę o fundacjach.

I co? I nic. Wyjaśnienie

sprawy blokuje Marek

Sawicki z PSL.

W kwietniu 2008 r. w serii artykułów ujawniliśmy, że pomagająca PSL w kampaniach wyborczych i zarządzająca jego nieruchomościami Fundacja Rozwoju (FR) od powołania w 2002 r. do dziś zajmuje się głównie robieniem interesów, a nie działalnością statutową. Choć wprost zabrania tego ustawa o fundacjach, Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, prezes PSL i szef Rady Kuratorów FR, od miesięcy powtarza jak mantrę: nie łamiemy prawa. Nie zważa przy tym ani na opinie biegłych rewidentów badających sprawozdania finansowe FR, ani profesorów — uznanych ekspertów od prawa fundacyjnego, którzy stwierdzają wprost: nie można działać jak spółka handlowa i jednocześnie korzystać z fundacyjnych ulg podatkowych. Czy przekona go stanowisko prokuratury?

Wbrew zasadom

Prokuratura Okręgowa w Warszawie właśnie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie FR. Dobra wiadomość dla wicepremiera? Pozornie. W naszych tekstach informowaliśmy, że zdaniem specjalistów przewaga działalności gospodarczej nad statutową stanowi naruszenie nie kodeksu karnego, lecz ustawy o fundacjach, w której brakuje sankcji karnych. W tej sytuacji decyzja prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa nie powinna dziwić. Ciekawe natomiast jest jej uzasadnienie, do którego dotarliśmy.

"Na podstawie analizy sprawozdań finansowych fundacji należy stwierdzić, że realizacja celów statutowych przez FR stanowi jedynie margines jej działalności. Tym samym, wbrew zasadom prawa fundacyjnego, działalność gospodarcza nie ma charakteru ubocznego w stosunku do działalności statutowej" — pisze prokurator.

— W związku z taką konkluzją wysłaliśmy do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wniosek o wystąpienie do sądu o stwierdzenie, czy FR działa zgodnie z prawem oraz swoim statutem i celem, do którego została powołana — mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Ręka rękę myje

Czy Marek Sawicki, wiceprezes PSL i były członek Rady Kuratorów FR (za jego kadencji fundacja też łamała prawo), przychyli się do tego wniosku? Nie wiadomo: minister jest z wizytą w Rosji. Wiadomo natomiast, że przez ponad dziesięć miesięcy zrobił wszystko, żeby zablokować wyjaśnienie sprawy. Jako tzw. minister właściwy, nadzorujący działalność FR, tylko on mógł: wyznaczyć termin usunięcia uchybień w działalności fundacji, zażądać zmiany jej władz, wystąpić do sądu o zawieszenie zarządu fundacji i wyznaczenie zarządcy przymusowego, a także o stwierdzenie, czy fundacja działa zgodnie z prawem. Mógł. A co zrobił? Podlegli mu urzędnicy wezwali co prawda zarząd FR do usunięcia "uchybień", nie podając jednak jakiegokolwiek terminu, w jakim ma to nastąpić.

Nie kierując sprawy do sądu, Marek Sawicki zasłania się opinią, którą na jego zlecenie przygotował prawnik, tak się składa: w ostatnich wyborach kandydujący do Sejmu z listy PSL. Jego opinia opiera się na tym, że przewaga działalności gospodarczej nad statutową w FR jest "jednorazowa" i "krótkotrwała", a wynika m.in. z tego, że fundacja PSL jest "na starcie". Tyle że to wszystko nieprawda. FR działa bowiem od sześciu lat i przez cały ten czas naruszała prawo. I wciąż narusza.

Obejście ustawy

Mimo to Waldemar Pawlak powtarza, że wszystko jest w porządku, bo wszystkie zyski fundacja przeznacza na działalność statutową. Tyle że "zyski" są stosunkowo niewielkie, bo ograniczają je m.in. wysokie płace zatrudnionych w fundacji blisko 30 działaczy PSL (w 2007 r. ich wynagrodzenia kosztowały FR 2 mln zł), a "działalność statutowa" to głównie szkolenia i imprezy służące interesom ludowców. W 2007 r., w związku z kampanią wyborczą do Sejmu, były to m.in. szkolenia pod hasłami: "Organizowanie kampanii wyborczych" dla lokalnych pełnomocników PSL ds. wyborów i "Wojewódzki rzecznik PSL" dla rzeczników zarządów wojewódzkich PSL. FR sporo płaciła też za dzierżawę powierzchni pod 1,5 tys. billboardów z logo PSL, zakupionych jeszcze w 2006 r. Zdaniem Grażyny Kopińskiej z Fundacji Batorego, takie funkcjonowanie FR jest sposobem ludowców na obejście ustawy o finansowaniu partii politycznych.

Waldemar Pawlak, wicepremier, prezes PSL, szef Rady Kuratorów Fundacji Rozwoju:

Zarzut "Pulsu Biznesu", że Fundacja Rozwoju łamie ustawę o fundacjach, jest bezpodstawny i gołosłowny.

Marek Sawicki, minister rolnictwa, wiceprezes PSL, były członek Rady Kuratorów Fundacji Rozwoju: Dysponuję ekspertyzą prawną, która uznaje działalność Fundacji Rozwoju za zgodną z prawem.

Prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie: Wbrew zasadom prawa fundacyjnego działalność gospodarcza Fundacji Rozwoju nie ma charakteru ubocznego w stosunku do działalności statutowej.

Fiskus już tam jest

Naruszająca prawo fundacja ludowców przez sześć lat zarobiła 22 mln zł, od których nie zapłaciła podatku. Fiskus sprawdzi, czy słusznie.

Poza ministrem rolnictwa wyjaśnianiem sprawy Fundacji Rozwoju (FR) powinien zająć się Urząd Kontroli Skarbowej (UKS). Od kwietnia 2008 r. sugerowali to w rozmowach z "PB" politycy różnych opcji, również z Platformy Obywatelskiej, koalicjanta Polskiego Stronnictwa Ludowego. Także eksperci od prawa fundacyjnego stwierdzali, że nie można działać jak spółka handlowa i jednocześnie korzystać z fundacyjnych ulg podatkowych.

UKS zapukał

Po dziesięciu miesiącach od ujawnienia afery przez "PB" kontrolerzy skarbowi wzięli te uwagi sobie do serca i weszli do warszawskiej siedziby fundacji.

— Artykuły prasowe są jednym ze źródeł informacji o działalności podmiotów. Brane są pod uwagę wtedy, gdy wskazują na możliwość wystąpienia nieprawidłowości, skutkujących naruszeniem przepisów prawa podatkowego. W sprawie Fundacji Rozwoju zdecydowaliśmy, że są podstawy, by przeprowadzić kontrolę skarbową — potwierdza Magdalena Kobos, rzecznik Ministerstwa Finansów.

Z czego kasa?

Co na to Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, prezes PSL i szef Rady Kuratorów FR? Nie chciał komentować sprawy, odsyłając nas do zarządu fundacji. Przez cały dzień nie udało nam się jednak skontaktować z nikim z władz FR. W kwietniu 2008 r. szef fundacji Henryk Cichecki (członek władz krajowych PSL i pełnomocnik finansowy ludowców w kolejnych wyborach) przyznał, że "w pewnym sensie" FR działa jak spółka, a nie jak fundacja. I że "powinno być inaczej". Zaraz jednak dodał bez ogródek, że "z czegoś trzeba mieć kasę". Czy od tej kasy (FR w ciągu sześciu lat wykazała łącznie 22 mln zł zysku netto) fundacja PSL nie powinna płacić podatku dochodowego? To właśnie wyjaśni kontrola UKS

Dawid

Tokarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu