Saxo Bank o bańkach spekulacyjnych na świecie

Mads Koefoed
opublikowano: 23-08-2010, 00:00

Na chińskim rynku mieszkaniowym rośnie cenowa bańka. — Pytanie nie brzmi "czy", lecz "kiedy" nastąpi przynajmniej solidna korekta — twierdzi Mads Koefoed, specjalista ds. strategii rynkowych w Saxo Banku

W mediach coraz głośniej o napompowaniu cen obligacji rządowych. Pozwalamy się z tym nie zgodzić. Wciąż istnieje pewna wartość w obligacjach, np. amerykańskiego Departamentu Skarbu. Właściwa bańka tworzy się na chińskim rynku mieszkaniowym, a pytanie nie brzmi "czy", lecz "kiedy" nastąpi przynajmniej solidna korekta. Najkorzystniejsza sytuacja panuje na rynkach akcji — tutaj do bańki jeszcze daleko.

Obligacje rządowe są ostatnio tematem numer jeden. Ceny papierów amerykańskich, niemieckich i japońskich rosną, a rentowność maleje wraz z pogarszaniem się perspektyw wzrostu gospodarczego na świecie. Pojawia się pytanie: czy i obligacje rządowe doznają zjawiska bańki? Naszym zdaniem, tak nie jest. Ruch w przeciwnym kierunku może nastąpić dopiero wtedy, gdy gospodarka światowa zacznie podejmować próby otrząśnięcia się z zastoju. To jednak melodia przyszłości.

Na niebezpiecznie wysokim poziomie jest chiński rynek nieruchomości. Typowe zarobki obywatela Chin zupełnie nie przystają do cen nieruchomości. Chińska gospodarka w ostatnich miesiącach zwolniła po tym, jak władze zdecydowały się zdjąć "nogę z gazu", aby walczyć z inflacją (wynosi 3,3 proc.). Rynek nieruchomości, podobnie jak inne gałęzie gospodarki, stracił impet. Roczne tempo wzrostu cen nieruchomości spadło w Chinach z 12,8 proc. w kwietniu do 10,3 proc. obecnie.

Bańka na rynku nieruchomości w Chinach pompowana jest przez inwestorów spekulacyjnych. W związku z tym jest ryzyko poważnego załamania cen, gdy na rynek wkradnie się panika. Ceny mogą więc spaść szybko, co wyraźnie odczuje cała gospodarka. Pod względem wartości PKB Chiny wyprzedziły ostatnio Japonię, odbierając jej miejsce drugiej gospodarki świata. Z tego względu załamanie rynku nieruchomości będzie mieć istotny wpływ na gospodarkę światową, przy czym w szczególności dotkliwe konsekwencje wystąpią w Australii. Gospodarka Australii w dużej mierze zależy od eksportu surowców.

W drugiej połowie roku oczekujemy spadków cen na rynkach akcji, w miarę spowalniania gospodarek USA, strefy euro oraz Japonii. Niemniej jednak nie dostrzegamy obecnie nadmiernego ich napompowania. Optymistyczne prognozy, jeśli chodzi o wzrost zysków spółek giełdowych, są już wliczone w ceny akcji. Zakładają one postępujące zwiększanie marż. Tymczasem marże są już historycznie na wysokim poziomie, więc aby ziścił się prognozowany wzrost zysków, konieczne będzie zwiększenie wolumenu przychodów. Będzie to jednak trudne, gdyż sytuacja finansowa konsumentów w wielu krajach wcale nie jest dobra. Gospodarstwa domowe raczej spłacają długi, niż je zaciągają, w związku z czym będą ograniczać konsumpcję. Nie należy więc spodziewać się istotnego wzrostu przychodów spółek jeszcze przez długi czas.

Mads Koefoed

specjalista ds. strategii rynkowych w Saxo Banku

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mads Koefoed

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu