Schemat Ponziego budzi strach nie od dzisiaj

Bartosz Bednarz (Miesięcznik Kapitałowy)
21-10-2012, 09:05

Istotą każdej piramidy finansowej jest proste założenie, że znajdzie się wystarczająco wielu zainteresowanych jej strukturami.

Chciwość, zarówno założyciela, jak i inwestujących jest zatem czynnikiem decydujący. System ten działa już kilkaset lat, ale prawdziwy rozkwit przeżywa wraz z rozwojem i wzrostem znaczenia rynku kapitałowego.

Czym jest piramida finansowa?

Wyjątkowo trudno dać jednoznaczną odpowiedzieć, tym bardziej, że może mieć ona różne struktury, odnosić się do całej palety różnorodnych aktywów, działać lokalnie, bądź globalnie. Bardzo często tworzone są podstawy organizacyjne, które mają nadać dodatkowej wiarygodności działaniu, które jest przecież praktyką niezgodną z prawem. Jest jednak kilka cech, na które należy zwrócić uwagę. Będzie to ponadprzeciętna stopa zwrotu z inwestycji, rozumiana nie w oparciu o jednostkowy „złoty strzał”, gdyż i takie zdarzają się na rynku. Mowa raczej o stabilnym, niezmiennym od warunków rynkowych wynagrodzeniu utrzymującym się na tym samym poziomie przez długi okres. Atrakcyjność piramidy finansowej budowana jest dodatkowo przez rozbudowany system reklamowy, tworzenie znaku rozpoznawczego w oparciu o zbieżność z już istniejącym, stanowiącym wyraz bezpieczeństwa i zaufania. Profesjonalna obsługa, uczynność i skłonność do pomocy przy tym dodatkowo zaciemnia rzeczywisty stan organizacyjno-prawny, a u klienta rozbudza poczucie solidności. O atrakcyjności piramidy świadczy także materiał historyczny, wyjaśniający jak w przeszłości był generowany zysk w sposób atrakcyjny, jednakże na tyle mało precyzyjny by uniemożliwić porównanie danych. Niemniej, jest to struktura nakierowana na szybki zysk kosztem inwestorów, przy uwzględnieniu, że będzie ich coraz więcej, z coraz większym zaangażowaniem kapitałowym. W tym celu tworzone są umowy, które mają zniechęcić uczestników do wycofania środków, a gdy już będzie to konieczne z bardzo wysokimi stratami.

Jak to działa?

Mechanizm działania jest bardzo prosty, poprzez rozbudzenie zainteresowania na rynku pozyskiwani są nowi inwestorzy, kuszeni łatwym, pewnym zyskiem. W rzeczywistości ich pieniądze nie są nigdzie, co do zasady inwestowane, nie przynoszą zysku, nie są obciążone ryzykiem inwestycyjnym, które może przynieść realną korzyść z perspektywy czasu.
Kolejne wkłady kapitałowe służą na spłatę wcześniejszych uczestników (powstaje formuła piramidy, w której uczestnicy wyżej na jej szczeblach zostają wynagradzani przez nowy napływ kapitału). Powstaje zatem błędne koło, tworzy się sytuacja zaufania, w której maszyna przestępcza napędzać zaczyna się już samoistnie. Nie oznacza to jednak, że struktury piramidy będą funkcjonować sprawnie bez końca. Decydującą barierą jest ograniczona liczba uczestników, która po znacznym wzroście do maksymalnego poziomu zaczyna skrupulatnie spadać. Struktura działa zatem do mementu, gdy ilość nowych wpłat znacznie przewyższa konieczność realizacji roszczeń klientów już zaangażowanych i ilości środków wycofanych. Możliwości piramidy finansowej są zatem ograniczone, nie zmienia to jednak faktu, że bardzo często działają one w okresie kilku-, kilkunastu lat. Do momentu pojawienia się problemów z wypłacalnością w rzeczywistości bardzo trudno stwierdzić jednoznacznie, czy mamy do czynienia z piramidą finansową, czy innym, nieformalnym przejawem działalności inwestycyjnej. W momencie gdy problemy z wypłacalnością stają się widoczne, a regulowanie zobowiązań coraz trudniejsze jest już przeważnie zbyt późno na odzyskanie zainwestowanych środków. Często traci się całość zainwestowanego kapitału, gdyż nie ma żadnego realnego zabezpieczenia w postaci aktywów, jak akcje, obligacje, itp.

Inwestycyjna klęska

Pomysł i rozkwit niezgodnej z prawem praktyki, za jaką uznaje się piramidy finansowe, ściśle wiąże się z osobowością inwestora, szczególnie niedoświadczonego, skoncentrowanego na szybkim i łatwym zysku. W świecie finansów dwie emocje wyróżniają się na tle psychiczno-emocjonalnej gamy ludzkich zachowań – chciwość i strach. Jeśli rozpatrywać aktywne inwestowanie na rynku obie te cechy w sposób naturalny przenikają się i wytłumiają. W momencie, gdy uwaga skupiana jest na osiągnięciu ponadprzeciętnego zysku do głosu dochodzi tylko jedna z nich – chciwość, a strach świadomie zostaje odrzucony. Struktury Ponziego (nazwa pochodzi o nazwiska twórcy pierwszej piramidy finansowej Charlesa Ponziego) budowane są zatem na naiwności i pragnieniu szybkiego wzbogacenia się. Pojawia się jednak kwestia, na którą warto zwrócić uwagę przy ocenie inwestycyjnych możliwości organizacji traktowanej jako piramida finansowa. Teoretycznie pierwsi uczestnicy zawsze zyskują i mogą wyjść z inwestycji nie tylko nie tracąc zainwestowanych środków, ale nawet z zyskiem. Jest to jednak działanie obarczone bardzo wysokim ryzykiem, podobnym do kupowania akcji spółek przecenionych z nadzieją, że uda się je jeszcze odsprzedać zanim rynek zweryfikuje ich cenę, albo zakup aktywów przedsiębiorstwa na skraju bankructwa licząc na poprawę jego finansów. Oczywiście można na tym zyskać, ale jakie jest tego realne prawdopodobieństwo? Wyjątkowo niskie.

Historie bez happy endu

Historia dostarcza wielu przykładów piramid finansowych z różnych rejonów świata. Warto wspomnieć o kilku z nich, gdyż będzie to potwierdzeniem, że mają nie tylko podobne struktury organizacyjne, ale zawsze ich historia kończyła się tak samo – upadkiem i stratą kapitału przez inwestorów. Szczególny charakter ma piramida Madoffa, który do swojego przedsięwzięcia potrafił zaangażować nie tylko przedsiębiorców indywidualnych, czy celebrytów, ale nawet jednostki wyspecjalizowane w inwestowaniu, jak banki, np. włoski UniCredit, HSBC, Santander, BNP Paribas. Ostatecznie twórca piramidy łącznie wyłudził 65 mld USD. W Europie warto wspomnieć o piramidzie finansowej Sergieja Mawrodiego MMM w Rosji. Trudność w ustaleniu jednoznacznej w ocenie zainteresowanych podmiotów strat sprawia, że rozdźwięk między danymi jest bardzo duży. Mówi się, że w najbardziej pesymistycznym wariancie w piramidę MMM zainwestowało od 10 do 15 mln ludzi, nieuregulowane podatki sięgnęły rzędu 50 mld USD, a straty klientów nawet 1,5 bln USD. Historia z piramidą Mawrodiego pokazuje jednak, jak bardzo naiwni potrafią być ludzie, jeśli chodzi o pieniądze. Potwierdzeniem jest kolejny projekt oparty na strukturach piramidy – MMM-2011. Podobnie jak jej poprzedniczka, ta także upadła, a 90 proc. z zainwestowanych środków (ok. 20 mld USD) przepadło. W Niemczech działała z dużym powodzeniem piramida World Trading System, a w Polsce na początku lat 90., chociaż w znacznej mniejszej skali – Bezpieczna Kasa Oszczędności Lecha Grobelnego (mówi się o 10 tys. osób, których zainwestowane środki sięgnęły ok. 25 mld złotych przed denominacją).

Piramida wszechobecna?

Często można spotkać się z tezą, że dzisiaj cały rynek finansowy oparty jest na zasadach piramidy finansowej. Przykładem mogą być np. banki, w których zależność między udzielonymi kredytami jest bardzo ściśle skorelowana, mówiąc w znacznym uproszczeniu, z wkładami na lokaty i rynkiem międzybankowym. Dlaczego nie mówimy, że jest to system oparty na teorii piramidy finansowej? Bo nie upada, a jeśli już to jest to wyjątkowo niski odsetek. Piramida musi upaść, aby zbudzić zainteresowanie społeczne. Oprócz tego na strukturach piramidy finansowej opierają się dzisiaj także finanse sfery publicznej, czego wyrazem są ubezpieczenia społeczne. Dlaczego zatem nie wzbudzają one społecznych obaw? Punktem wyjścia będzie rygorystyczne zabezpieczenie tychże instytucji przez prawo i jednostki nadzoru administracyjnego. Jest jednak bardzo ważna różnica, która rozgranicza wspomniane instytucje finansowe od piramidy finansowej w pejoratywnym rozumieniu struktury. Część środków jest inwestowana w różne aktywa z zachowaniem prawa dywersyfikacji. Oprócz tego, nie bez znaczenia w praktykach finansowych współczesnego rynku jest wykorzystanie dźwigni finansowej. Prowadzi to do przesunięcia znacznie wyżej granicy niezbędnych środków dla podtrzymania sprawnej działalności tychże instytucji. Łatwo jednak wyobrazić sobie sytuację, gdy chętnych na wypłatę swoich środków jest zbyt wielu, co doprowadziłoby do utraty płynności finansowej przez podmiot zarządzający.

W środowisku ekspertów zajmujących się badaniem przyczyn pojawienia się kryzysu finansowego w 2008 roku pojawiają się zdania, że jedną z przyczyn były także straty banków poniesione w wyniku upadku piramidy Madoffa. Jednoznacznie nikt nie jest w stanie tego udowodnić, gdyż na kryzys tych rozmiarów złożyło się zbyt wiele wypadkowych, które zbiegły się w jednym czasie, jednak łatwo sobie wyobrazić...

Bartosz Bednarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Bednarz (Miesięcznik Kapitałowy)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Schemat Ponziego budzi strach nie od dzisiaj