Schreyer: Uzależnienie funduszy UE od stawek podatku nie do przyjęcia

Jacek Safuta
opublikowano: 14-09-2004, 18:09

Komisarz Unii Europejskiej ds. budżetu, Niemka Michaele Schreyer, stanowczo odrzuciła we wtorek pojawiające się w jej kraju i we Francji pomysły, aby obciąć unijne fundusze dla państw członkowskich, które mają niższe od średniej unijnej stawki podatku od przedsiębiorstw.

"To propozycja nie do przyjęcia, w dodatku nieuzasadniona" - oświadczyła w debacie nad projektem unijnego budżetu na rok 2005 na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Występując w obronie nowych państw członkowskich, stosujących niższe stawki podatku, użyła trzech argumentów. Po pierwsze - podkreśliła - kraje te muszą na razie same ponosić większe wydatki z własnych budżetów, aby finansować projekty, które dopiero później dostaną dofinansowanie z kasy unijnej.

Po drugie, stawki nie świadczą jeszcze o rzeczywistych obciążeniach podatkowych, gdyż niektóre państwa dopuszczają liczne ulgi i zwolnienia - przypomniała Schreyer (jednym z tych krajów są Niemcy). Wreszcie - powiedziała - "nie należy podważać ducha solidarności, który był i powinien pozostać filarem Unii Europejskiej".

Przemawiający po Schreyer przewodniczący Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego Janusz Lewandowski ostrzegł rządy "starej" Unii, że nowe państwa członkowskie bacznie przyglądają się proponowanym cięciom w projekcie budżetu UE na rok przyszły.

"Nie powinno dziwić, że jako osoba pochodząca zza dawnej +żelaznej kurtyny+ będę wyczulony na sytuację budżetową nowych krajów członkowskich. Aspiracje tych około 80 mln ludzi nie powinny ograniczać się do transferów pieniężnych, ale jestem świadom, z jaką wnikliwością propozycje Komisji i Rady są studiowane w Warszawie, Pradze, Tallinie i innych miastach, na przykład propozycje oszczędności w zakresie środków strukturalnych rzędu 3 mld euro czy zmniejszone kwoty na interwencje rolne" - powiedział.

"To jest rzeczywiście studiowane w kontekście Traktatów Akcesyjnych" - dodał europoseł PO, przypominając, że Unia podjęła w tym traktacie konkretne zobowiązania co do wysokości wypłat dla nowych państw członkowskich w latach 2004-2006.

W czasie lipcowego posiedzenia Rady (ministrów) UE ds. budżetu polski wiceminister finansów Igor Chalupec uspokajał, że przygotowująca projekt budżetu Komisja Europejska i stare państwa członkowskie chcą dotrzymać zobowiązań ze szczytu w Kopenhadze, na którym w grudniu 2002 roku uzgodniono zasady udziału 10 państw przystępujących do Unii.

Ale podkreślił, że Polska domaga się przesunięcia na inny cel - a nie zaoszczędzenia - środków, które Unia Europejska zaoszczędzi w przyszłorocznym budżecie UE dzięki mniejszym kosztom interwencji na rynkach rolnych. Dla 10 nowych

państw członkowskich różnica sięga 600 mln euro i na Polskę przypada z tego przeszło połowa.

Lewandowski zaapelował do Rady (ministrów) UE, aby wespół z Parlamentem Europejskim uchwaliła taki budżet, który przyniesie "wartość dodaną" i "widoczne pożytki" z punktu widzenia obywateli Unii. Przewodniczący Rady ds. Budżetu, holenderski minister ds. europejskich Atzo Nikolai, zgodził się, ale zastrzegł, że nie powinno to oznaczać bezkrytycznego przepływu środków i że "w sytuacji recesji trzeba dokonywać wyborów".

Większość uczestników debaty skrytykowała cięcia dokonywane przez Radę i jej brak wizji. W pierwszym pełnym roku funkcjonowania Unii 25 państw Rada obcięła wydatki zaplanowane przez Komisję na przyszły rok ze 109,6 mld euro do 105,2 mld. Te 109,6 mld stanowiło zaledwie 1,03 proc. dochodu narodowego brutto poszerzonej UE - podkreśliła Schreyer.

Tymczasem europosłowie LPR ogłosili oświadczenie, potępiające decyzję Komisji Europejskiej i Rady ds. budżetu, aby zwrócić państwom członkowskim nadwyżkę w budżecie UE na rok 2003 w wysokości 5,47 mld euro.

"Budżet na rok 2003 został już pomniejszony o kwotę 5 mld euro. W sumie zmniejszenie wydatków wyniosło 10,5 mld euro" - przypomnieli europosłowie LPR.

Uznali oni te oszczędności za "naganne wobec skali potrzeb krajów nowo przyjętych". Podkreślili, że największe zwroty dostaną - wpłacające najwięcej do unijnego budżetu - Niemcy, Wielka Brytania i Francja. Zapowiedzieli, że będą głosować przeciwko tej propozycji.

W lipcu komisarz Schreyer powiedziała w rozmowie z PAP, że proporcjonalnie do wysokości swoich składek "nowi członkowie uczestniczą w podziale zaoszczędzonych środków, mimo że nie uczestniczyli jeszcze w finansowaniu ubiegłorocznego budżetu. Dzięki temu polskie saldo będzie lepsze, niż przewidziano w Kopenhadze".

Urzędnicy Komisji Europejskiej twierdzą, że prawo unijne nie pozwala przeznaczać nadwyżek budżetowych z jednego roku na wydatki w roku następnym. Zwrócili uwagę, że Unia i tak przewidziała w planach budżetowych na lata 2004-2006 znaczne sumy na fundusze strukturalne i spójnościowe dla nowych państw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Safuta

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Schreyer: Uzależnienie funduszy UE od stawek podatku nie do przyjęcia