Ścigała się pakuje

Anna Bytniewska
opublikowano: 23-05-2006, 00:00

Dni prezesa Tarnowa są już policzone. Ryszard Ścigała pyta o merytoryczne powody i zapowiada, że sam nie ustąpi.

Nad sektorem wielkiej syntezy chemicznej przechodzi kolejna burza. Tym razem jej epicentrum znajduje się nad Zakładami Azotowymi Tarnów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Nafta Polska (NP) — wciąż jeszcze właścicielka 80-procentowego pakietu akcji — zamierza wymienić prezesa tarnowskich Azotów. Od ponad czterech lat jest nim Ryszard Ścigała, związany z tą firmą od 25 lat. Nominację otrzymał za rządu Leszka Millera, ale wygrał też konkurs w 2005 r.

Zrób to sam

Prezes Tarnowa przyznaje, że usłyszał już od prezesa NP „propozycję nie do odrzucenia”.

— Marek Drac-Tatoń, prezes Nafty Polskiej, oświadczył, że najlepiej byłoby, gdybym sam zrezygnował z funkcji. Zapytałem więc, czy nierzetelnie wypełniam obowiązki. Usłyszałem, że nie ma wobec mnie merytorycznych zarzutów. Rozmowa była protokołowana. Poprosiłem o zanotowanie tego stwierdzenia. Następnie pisemnie wystąpiłem o udostępnienie mi notatek. Jeszcze ich nie otrzymałem — mówi Ryszard Ścigała.

Prezesa Tarnowa powołuje i odwołuje rada nadzorcza, ale takie kompetencje ma też walne, na którym decydujący głos nadal ma Nafta Polska. Rząd bowiem nie wydał jeszcze ostatecznej zgody na sprzedaż tarnowskich Azotów niemieckiemu Petro Carbo Chemowi.

Ryszard Ścigała zapowiada, że dobrowolnie nie ustąpi.

— W poczuciu odpowiedzialności za firmę nie mogę zrezygnować. Nie chcę dopuścić do utraty jej wartości, którą z trudem odbudowaliśmy — mówi Ryszard Ścigała.

Przedstawiciele Nafty Polskiej potwierdzają, że prezes Tarnowa zostanie wkrótce zmieniony.

— Taka jest wola właściciela. Poinformowałem o tym pana Ścigałę, zgodnie z wymogami korporacyjnymi, aby miał świadomość, jakie są zamiary Nafty Polskiej. Ale nie naciskałem, by sam zrezygnował — podkreśla Marek Drac-Tatoń.

Dlaczego NP nie chce już widzieć Ryszarda Ścigały na czele zarządu Tarnowa?

— Prezes Ścigała utracił zaufanie Nafty Polskiej — ucina jej szef.

Skąd tak poważny zarzut wobec Ryszarda Ścigały?

— Nie chciałbym tego dalej komentować, ale nic się nie dzieje bez powodu — dodaje szef NP.

Sezon na prezesów

Tarnów nie jest pierwszą firmą, w której NP robi porządki. Wydawać by się mogło, że dokonują się one według tzw. klucza politycznego. To jednak tylko część prawdy. Lecą bowiem głowy z nowego układu. Niedawno NP przegrała bitwę o odwołanie Wojciecha Zaremby, od niedawna prezesa Kędzierzyna, oskarżonego przez Piotra Woyciechowskiego, przewodniczącego rady nadzorczej Nafty Polskiej, o to, że był wysokim funkcjonariuszem SB. Tymczasem na to stanowisko Wojciecha Zarembę powołano z rekomendacji Andrzeja Madery, wiceprzewodniczącego Nafty Polskiej, który z kolei trafił do niej już za rządów PiS. Wczoraj rada nadzorcza Kędzierzyna podjęła drugą próbę odwołania Wojciecha Zaremby. Tym razem skuteczną. Stanowisko straciła też odpowiedzialna za finanse Maria Sowiak. Nieoficjalnie mówi się, że Andrzej Madera rozważa rezygnację funkcji z w radzie nadzorczej Nafty Polskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy