Ścigany

Dawid Tokarz
opublikowano: 28-06-2010, 00:00

Jeden sąd uznał, że Michel Marbot, szef Malmy, ucieka z majątkiem przed wierzycielami. Drugi sądzi go za przywłaszczenie mienia.

Były potentat rynku makaronów upada w kiepskim stylu

Jeden sąd uznał, że Michel Marbot, szef Malmy, ucieka z majątkiem przed wierzycielami. Drugi sądzi go za przywłaszczenie mienia.

Jeszcze 5 lat temu Michel Marbot jako prezes i właściciel malborskiej Malmy kontrolował 20 proc. polskiego rynku makaronów. Niedługo przed wrocławskim sądem ruszy proces, w którym jest oskarżony o przywłaszczenie mienia znacznej wartości.

— Prokuratura zarzuca mu przywłaszczenie w kwietniu 2007 r. ponad 6 tys. ton pszenicy wartej co najmniej 6 mln zł, a będącej zabezpieczeniem kredytu w Banku Pekao — informuje Monika Mora z biura prasowego Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Marbot, do dziś prezes Malmy, zapewnia, że jest niewinny.

Trzy tygodnie temu inny sąd w Gdańsku ogłosił upadłość likwidacyjną spółki VVQFDE, czyli dawnej Malmy. W uzasadnieniu decyzji sędzia napisał, że nie dał wiary zeznaniom Michela Marbot. I uznał, że "działania dłużnika nakierowane były na ucieczkę z majątkiem, by udaremnić egzekucje komornicze i tym samym zaspokojenie wierzycieli".

— Żadnej ucieczki nie było. Przeciwnie. Majątek firmy wciąż jest w bardzo dobrym stanie właśnie dzięki moim działaniom — odpowiada Michel Marbot.

Wątek czeski

Co miał na myśli sąd, mówiąc o ucieczce z majątkiem? Głównie umowę dzierżawy całego przedsiębiorstwa Malmy, którą Marbot niespodziewanie ujawnił wiosną 2007 r., kiedy sąd pierwszy raz zastanawiał się nad ogłoszeniem upadłości Malmy. Umowa, zawarta z obywatelem Czech Miroslavem Valentą miała datę 15 czerwca 2005 r., a została podpisana w Pradze. Wierzyciele Malmy zwracali uwagę, że gdyby była zawarta na prawie polskim, wymagałaby formy aktu notarialnego (w Czechach nie istnieje pojęcie "daty pewnej").

Na podstawie umowy całe przedsiębiorstwo Malma zostało wydzierżawione na 25 lat z czynszem 200 tys. zł miesięcznie. Czech został zwolniony z czynszu na dwa lata, a potem mógł rekompensować sobie nim wydatki na ubezpieczenie i utrzymanie przedmiotu dzierżawy (naprawy maszyn, inwestycje). W rezultacie do dziś żadne pieniądze do Malmy nie trafiły. Co więcej — to Malma, a nie dzierżawca, miała płacić opłaty za wieczyste użytkowanie i podatek od nieruchomości. Łącznie za ponad 12 ha w Malborku i Wrocławiu było to około 1,5 mln zł rocznie. Malma żadnych pieniędzy nie miała i dług w stosunku do obu samorządów już rok temu przekroczył 5 mln zł.

Wątek amerykański

W marcu 2007 r. Miroslav Valenta przeniósł prawa i obowiązki z umowy dzierżawy na założoną w USA spółkę Investabilis. A ta firma poddzierżawiła przedsiębiorstwo Malma spółce Alama, która później zmieniła nazwę na Malma Pasta (MP).

— Czynsz dzierżawny wcale nie jest za niski, bo Malma Pasta musiała ruszać od zera. Przez trzy lata zainwestowała ponad 10 mln zł — twierdzi Michel Marbot.

Choć wie dużo o MP, zapewnia, że nie ma z nią nic wspólnego. Tak samo jak z Investabilis czy inną amerykańską spółką: Cypselus, która jest właścicielem MP. Tymczasem we władzach MP zasiadają te same osoby, które rządziły w Malmie i innych spółkach z grupy. Brakuje tylko Michela Marbot…

Jego zapewnieniom o braku związków z MP przeczy Giorgio Cozzolino, od września 2009 r. do marca 2010 r. prezes MP. Zapewnia, że to Marbot powołał go na prezesa MP, twierdząc przy tym, że jest rzeczywistym właścicielem Cypselusa.

Giorgio Cozzolino na początku kwietnia 2010 r. złożył w prokuraturze zawiadomienie na Marbota i jego współpracowników, zarzucając im działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, na szkodę Malmy, MP i wielu wierzycieli obu firm.

— To zemsta za odwołanie. To Cozzolino działał na szkodę MP. Dążył do jej upadłości, współpracując z Bankiem Pekao — odbija piłeczkę szef Malmy.

Pączkowanie Malm

Donos włoskiego prezesa MP dotyczył głównie kolejnej spółki z "Malmą" w nazwie — Malmy Trading (MT). Jej właścicielem jest jeszcze inna tajemnicza spółka z USA: Praevidium Partners. Funkcję prezesa w MT pełni zaś… Michel Marbot. Spółka wpisana do KRS w lutym 2010 r. już miesiąc później została nowym poddzierżawcą zakładów Malma. Od MP przejęła też wszystkich (prawie 100) pracowników i kontrakty. A co zostało w MP? Ujemny kapitał własny (12 mln zł), zobowiązania (ponad 16 mln zł) i szczątkowy majątek (jego realna wartość zapewne nie przekroczy 1 mln zł). Nic dziwnego, że zarządca przymusowy, wyznaczony na wniosek Banku Pekao, już złożył wniosek o upadłość MP.

Wszystkie te wydarzenia bada już warszawska prokuratura. Wniosek w tej sprawie złożył Bank Pekao, który liczy, że kolejne umowy dzierżawy i poddzierżawy, jako krzywdzące wierzycieli, zostaną uznane za nieważne. Z naszych informacji wynika, że tego samego chce syndyk Malmy. Nie chciał o tym rozmawiać z "PB". Udało nam się jednak dotrzeć do jego sprawozdania dla sądu, w którym stwierdza, że działania Michela Marbot "noszą znamiona działania na szkodę spółki". Przy czym chodzi nie tylko o niekorzystną umowę dzierżawy, ale też: sprzedaż zboża po zaniżonej cenie do MP, nieskładanie sprawozdań rocznych, zaniechanie prowadzenia księgowości i niezłożenie wniosku o upadłość.

Szansa na drugie życie

Wiemy też, że syndyk złożył już pozew o unieważnienie umowy dzierżawy przedsiębiorstwa Malma na rzecz Valenty w formie skargi pauliańskiej. Drugą opcją jest jej wypowiedzenie, opierając się na prawie upadłościowym. Do tego może dojść jednak dopiero po uprawomocnieniu się decyzji o upadłości Malmy. A to, w związku z odwołaniem Michela Marbota, nastąpi najwcześniej pod koniec 2010 r.

— Syndyk powinien być niezależny, a współpracuje z Pekao. Umowa poddzierżawy dla MT obowiązuje i nie ma podstaw, by ją podważać — twierdzi Marbot.

Zapewnia, że choć na małą skalę, to jednak MT produkuje makarony w Malborku i pierogi we Wrocławiu.

— Mamy zamówienia od prawie wszystkich największych sieci handlowych. Utrzymujemy markę na rynku i będziemy ją rozwijać — mówi szef Malmy.

— Historia działań dotychczasowego właściciela Malmy dowodzi, że nie jest on zainteresowany jej długoterminowym rozwojem. Dla spółki, jej pracowników i klientów najlepiej byłoby, gdyby wszedł do niej inwestor gotowy do rozwoju produkcji i umocnienia marki Malma na polskim rynku nie tylko znakomitą jakością makaronów, ale również przejrzystością działań biznesowych — odpowiada Arkadiusz Mierzwa, rzecznik Banku Pekao.

Z naszych informacji wynika, że do syndyka Malmy i do Banku Pekao już zgłaszają się zainteresowani inwestorzy. Ile są gotowi zapłacić?

— Jeszcze w 2006 r. pojawiały się oferty dochodzące do 80 mln zł. Dziś uzyskanie takiej ceny będzie trudne, ale nie niemożliwe. Mimo wszystkich zawirowań wciąż dużą wartością spółki jest marka, ale też niektóre linie produkcyjne, znajdujące się w całkiem dobrym stanie — ocenia nasz informator, znający sytuację w Malmie.

Gwiazda w reklamie

Sophia Loren

nie pomogła

Malma jest uważana za pierwszą w Polsce sprywatyzowaną firmę komunalną. Michel Marbot kupił malborski zakład w 1991 r. za 1,25 mln USD. Później udziałowcami spółki byli m.in. włoski koncern makaronowy Barilla, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Bank Handlowy. Wciąż jednak kontrolę nad firmą zachowywał Marbot z rodziną.

W 2002 r. produkty Malmy zaczęła reklamować słynna Sophia Loren. Także dzięki włoskiej aktorce przychody firmy przekraczały 100 mln zł rocznie, co dawało jej 20 proc. rynku makaronów. Z tej świetności dziś nic już nie zostało. W 2009 r. przychody jej następczyni, Malmy Pasty, wyniosły ledwie 11,9 mln zł.

Liczba dnia

200 mln zł

Prawie tyle Malma (a właściwie: VVQFDE) jest winna tylko Bankowi Pekao. A dochodzą jeszcze długi w stosunku do fiskusa, samorządów, ZUS i pracowników. Tymczasem w spółce nie ma żadnej gotówki. To dlatego postępowanie upadłościowe finansuje Pekao. Bank wyłożył na to 4 mln zł.

PRAWO

Do dwóch razy sztuka

W 2007 r. sąd oddalił wnioski o upadłość Malmy, bo uznał, że jej majątek nie wystarczy nawet na koszty postępowania. 1 czerwca 2010 r. wydał inną decyzję, choć pieniędzy w Malmie wciąż nie ma. Powód? W 2009 r. zmieniło się prawo, dzięki czemu upadłość może finansować Bank Pekao.

Oskarżenia

Premier na celowniku

Michel Marbot na każdym WZA Banku Pekao oskarża jego władze o wyprowadzanie z banku miliardów euro do włoskiego Unicredit i związanych z nim firm. Chodzi m.in. o zbyt tanią sprzedaż większościowego pakietu Pekao Development włoskiemu Pirelli i niekorzystne, jego zdaniem, warunki fuzji z BPH. Do tej pory wszystkie pozwy szefa Malmy o unieważnienie uchwał WZA skończyły się jednak korzystnie dla Pekao.

Od lat głównym celem szefa Malmy był Jan Krzysztof Bielecki, do niedawna prezes Pekao. Były premier w odpowiedzi nazywał Marbot "najeźdźcą korporacyjnym" i zalecał mu przysłużenie się akcjonariuszom banku poprzez spłatę długów.

Odrzucony pozew

Bank nie zapłaci

200 mln zł

Michel Marbot za upadek Malmy wini Bank Pekao, który miał celowo nadmiernie kredytować spółkę, by przejąć jej nieruchomości i usunąć z rynku konkurencję. Pozew o odszkodowanie od banku wysokości 200 mln zł został jednak prawomocnie oddalony. Oskarżenia Marbot wciąż bada jeszcze prokuratura.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy