Sebastian Karpiel-Bułecka: Męski facet w kilcie

  • Tomasz Jacyków
opublikowano: 24-04-2009, 00:00

Odważny, świadomy siebie mężczyzna. Jeden z niewielu Polaków niemających oporów przed… noszeniem spódnicy.

Nie tylko głos wyróżnia lidera grupy Zakopower. Muzyk jest świetnie prowadzony przez stylistów. Widuje się go w ciężkich butach, krótkich fryzurach i — zdarza się — z zarostem na twarzy. No i te elementy góralskie, sprytnie wkomponowane w resztę stroju! Sebastian Karpiel-Bułecka nosi parzenice czy góralskie pasy, lecz zawsze jest to tylko jeden ludowy akcent. Nie więcej.

 

Artysta ma bardzo staranny wizerunek — zarówno ten sceniczny, jak i prywatny. Mocny, ale nienachalny. Pozbawiony ostentacji. Na co dzień ubiera się spokojnie — w dobre dżinsy i starannie dobraną koszulę. Na oficjalne okazje zakłada garnitury od Mariusza Przybylskiego, szyte z luksusowych materiałów: wełen, jedwabi, kaszmirów. I doskonale w nich wygląda.

 

Chętnie stroi się w kilt. Idealnej długości, czyli do kolan — zgodnie z zasadą, że przy klęknięciu nie łamie się i nie dotyka ziemi. Cóż, mając taką twarz i figurę, można sobie pozwolić na zabawę z kiltem. Facetom tak męskim jak Sebastian Karpiel-Bułecka to wręcz dodaje męskości.

 

Nie radzę mu zmieniać wizerunku. Zawsze wygląda wiarygodnie. I choć nie goni za modą, udaje mu się być na czasie. A to wielka sztuka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Jacyków, stylista

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu