Sejm na urlopie

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 13-10-2006, 00:00

Posłowie będą się do wtorku wyciszać i nie zajmą się w tym czasie ważnymi dla gospodarki ustawami. Może to i lepiej.

Jeszcze w czwartek rano było niemal pewne, że tego dnia Sejm zadecyduje o swojej przyszłości w głosowaniu nad samorozwiązaniem, a dziś poznamy dalsze losy budżetu (o którego odrzucenie wnosiła PO). Nic z tego. Posłowie PiS wnieśli o przerwę w obradach Sejmu do 11.00 we wtorek, 17 października. Jak tłumaczył Karol Karski, czas ten był im potrzebny na zastanowienie się nad decyzją o samorozwiązaniu i wyciszenie.

Posłowie głosami PiS, Samoobrony, LPR i RLN przegłosowali wniosek o przerwę w obradach w stosunku 241 do 182 przy 18 głosach wstrzymujących się (większości posłów PSL i Marka Jurka).

Dwa bieguny

Opozycja, reprezentowana przez Bronisława Komorowskiego z PO, ostro się sprzeciwiła.

— Spraw trudnych nie należy odwlekać i chować pod sukno, jak np. sprawy taśm posłanki Beger. Opozycja żąda nie tylko debaty nad wnioskiem o samorozwiązaniu, lecz także o budżecie, podatkach, prawie bankowym czy ustawie o IPN, które do 10.00 były bardzo ważne także dla posłów PiS — powiedział Bronisław Komorowski.

Wojciech Olejniczak, szef SLD, nazwał sejmowe wydarzenia wielkim skandalem i przypomniał słowa premiera, który po zdymisjonowaniu Andrzeja Leppera zapewniał w Gdańsku, że nie powróci z nim do rozmów.

— Po dwóch tygodniach jednak powrócił — dodał lider SLD.

Sam Jarosław Kaczyński, który był wczoraj we Włoszech, stwierdził, że w czasie przerwy trzeba podjąć „różnego rodzaju decyzje” dotyczące przyszłości.

— Jesteśmy otwarci na różne możliwości — powiedział premier.

Tymczasem wicepremier Roman Giertych w sprawach przyszłości okazał się lepiej zorientowany od premiera.

— Przez 4 dni będzie cisza i spokój, we wtorek Andrzej Lepper odbierze nominację na wicepremiera, rano przegłosujemy wniosek, by bez dyskusji odrzucić wnioski PO o samorozwiązaniu Sejmu i odrzuceniu budżetu w całości. Ja zajmę się edukacją, a moi koledzy wyborami samorządowymi — powiedział Roman Giertych.

Wicepremier nie ukrywał radości z takiego obrotu spraw.

— Dojdzie do odtworzenia bardzo dobrego układu politycznego jaki był. Przez 3 lata zmienimy Trybunał Konstytucyjny, NBP i gospodarkę. To mnie się udało doprowadzić do takiego rozwiązania — przyznał lider LPR.

A niech się kłócą

Polityczne zamieszanie tradycyjnie już pozostało bez echa na rynkach finansowych.

— Inwestorzy czekają na rozwój wydarzeń. Skutki mogą być zarówno negatywne, jak i pozytywne, więc najlepszym rozwiązaniem jest wstrzymanie się z decyzjami — uważa Piotr Bielski, ekonomista Banku Handlowego.

Przedsiębiorcy także nie podchodzą entuzjastycznie do wydarzeń.

— Polityka i gry koalicyjne zdominowały wszelkie działania parlamentu. Wśród przedsiębiorców krąży wprawdzie obiegowa opinia: „niech politycy nie grzebią przy gospodarce, my sobie poradzimy”, to jest jednak uproszczenie. Wiele rzeczy należy załatwić — uważa Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club (BCC).

Przyznaje jednak, że — z punktu widzenia konkurencyjności polskiej gospodarki w dłuższym okresie — w tym parlamencie więcej spraw można pogorszyć, niż polepszyć.

— Jeśli posłowie mieliby zacząć gmerać przy ustawie o swobodzie działalności gospodarczej czy kodeksie pracy, wolałbym, by tego nie robili — uważa wiceprezes BCC.

Nie traci jednak nadziei.

— Niech politycy pozałatwiają swoje sprawy, wrócą odnowieni i może wymyślą coś dobrego dla gospodarki — zastanawia się Zbigniew Żurek.

Okiem pracodawcy

Reformy poszły w kąt

To, co się dzieje w Sejmie, w rządzie i wokół rządu, nie służy dobrze ani krajowi, ani społeczeństwu, ani gospodarce. Wojna na górze toczy się nie o to, jak lepiej wykorzystać koniunkturę gospodarczą i jak skuteczniej zarządzać krajem, ale o stanowiska.

Zapowiadane przez koalicję reformy poszły w kąt. W toku prac parlamentu znajduje się około 150 projektów ustaw. Nie ma wśród nich ustaw najważniejszych dla przedsiębiorców. Rząd spóźnia się z przedstawieniem najcięższych gatunkowo ustaw, jak np. ustawa o swobodzie działalności gospodarczej.

Wydłużanie przesilenia politycznego i odwlekanie głosowania w Sejmie — którego wynik i tak jest przesądzony — nie służą krajowi. Stara nowa koalicja powinna zabrać się do szybkiego reformowania gospodarki i kraju. Każdy dzień zwłoki to straty, których nie da się nadrobić. Zwłaszcza w czasie, kiedy słyszy się ostrzeżenia, że gospodarka zaczyna zwalniać.

Andrzej Malinowski

prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu