Sejm po majówce może uchwalić obywatelski projekt ws. sądów

PAP
opublikowano: 27-04-2013, 08:33

Wiele wskazuje na to, że po długim weekendzie majowym uchwalony zostanie obywatelski projekt ustawy o okręgach sądowych, który cofa przeprowadzoną przez ministra sprawiedliwości reorganizację sądów. Projekt poprze PSL, cała opozycja i prawdopodobnie część posłów PO.

Od stycznia - decyzją ministra Jarosława Gowina - 79 najmniejszych sądów rejonowych o limicie etatów do dziewięciu sędziów włącznie zostało zniesionych i stało się wydziałami zamiejscowymi większych jednostek. Reforma, jeszcze zanim weszła w życie, wywołała liczne protesty, zarówno środowiska sędziowskiego, jak i polityków. Decyzję Gowina krytykowała zarówno cała opozycja, jak i koalicyjny PSL.

Sprawą zajął się również Trybunał Konstytucyjny, który orzekł pod koniec marca, że zawarta w Prawie o ustroju sądów powszechnych podstawa prawna rozporządzenia Gowina jest zgodna z konstytucją. Skargi w tej sprawie złożyła grupa posłów (głównie z PSL) i Krajowa Rada Sądownictwa.

W odpowiedzi na rozporządzenie resortu sprawiedliwości, przy wsparciu ludowców, powstał obywatelski projekt ustawy o okręgach sądowych, który wyszczególnia wszystkie istniejące przed reorganizacją sądy wraz z ich okręgami. Na początku kwietnia, podczas drugiego czytania projektu w Sejmie za jego uchwaleniem opowiedziały się wszystkie kluby oprócz PO. Krytycznie wypowiadał się też o nim wiceminister sprawiedliwości Wojciech Hajduk. W jego ocenie, uchwalenie projektowanych zmian będzie "ze szkodą dla wymiaru sprawiedliwości".

W piątkowej rozmowie z PAP sprzeciw wobec projektu podtrzymał w imieniu swego klubu jego szef, Rafał Grupiński. "Nasze stanowisko jest zgodne z pierwotnym przedłożeniem i decyzją ministra sprawiedliwości. Uznajemy, że projekt obywatelski zbyt sztywno i na zbyt wysokim prawnie poziomie wyznacza siedziby sądów i dlatego będziemy głosowali zgodnie z opinią rządu" - powiedział Grupiński. Ocenił jednak przy tym, że reforma Gowina "została źle przeprowadzona i niepotrzebnie skonfliktowała" Platformę z koalicjantem.

Szef klubu Platformy nie chciał wprost zadeklarować, jak w związku z tym zachowa się podczas głosowania. "W tej sprawie moje zdanie pozostało niezmienione" - zaznaczył jedynie.

Nieoficjalnie posłowie Platformy przewidują jednak, że jednomyślności w tej sprawie prawdopodobnie nie będzie. "Może zdarzyć się tak, że niektórzy po prostu nie przyjdą na głosowanie, a niektórzy być może zagłosują za projektem" - uważa jeden z nich. Inny nie wykluczył: "mogę się przecież pomylić, tak jak pani marszałek Kopacz podczas głosowania nad odwołaniem Wandy Nowickiej".

Na początku lutego Sejm odrzucił wniosek Ruchu Palikota o odwołanie Nowickiej z funkcji wicemarszałka Sejmu. Za - wbrew stanowisku swego klubu - głosowała Ewa Kopacz. Po głosowaniu na sali obrad przeprosiła Nowicką twierdząc, że się pomyliła. RP domagał się odwołania swej ówczesnej reprezentantki w Prezydium Sejmu po tym jak Nowicka - wraz z pozostałymi wicemarszałkami - przyjęła nagrodę za 2012 rok w wysokości 40 tys. zł. Nagrodę - 45 tys. zł otrzymała też Kopacz.

Jak wynika z rozmów PAP z posłami Platformy, większość klubu przychyli się jednak do woli rządu i premiera Donalda Tuska, który od początku wspierał reorganizację sądów. Krytycznie projekt obywatelski ocenił w piątkowej rozmowie z PAP wiceszef sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Jerzy Kozdroń. "Ustawa spowoduje, że jedno zamieszanie zastąpimy drugim. Autorzy projektu zapomnieli o jednej rzeczy: przywracają okręgi sądowe, ale zapominają, że do tych na nowo utworzonych sądach trzeba będzie skierować sędziów. To zajmie rok, półtora roku" - podkreślił Kozdroń.

Jego zdaniem, to właśnie minister, a nie ustawodawca powinien decydować o tym, gdzie potrzebny jest sąd, a gdzie powinno się go zlikwidować. "Sytuacja w Polsce stale się zmienia - następuje naturalna migracja ludności, wyludnianie się pewnych obszarów. Utrzymywanie więc na podstawie ustawy tam sądów jest błędem" - ocenił wiceszef komisji sprawiedliwości.

Głosy zdecydowanej nawet większości klubu Platformy nie wystarczą jednak do odrzucenia projektu. PO w obecnej kadencji ma 206 posłów; opozycja wraz z PSL - 248. Do uchwalenia ustawy wystarczy zwykła większość głosów.

Nieoficjalnie politycy PO podkreślają również, że w tej sytuacji, kiedy poparcie dla projektu obywatelskiego deklaruje sejmowa większość, najlepiej byłoby, gdyby wcześniej premier po prostu zdymisjonował ministra Gowina, a jego ewentualny następca zmienił rozporządzenie likwidujące sądy rejonowe.

Tusk podtrzymał w piątek swą zapowiedź sprzed dwóch dni, że w najbliższy poniedziałek podejmie decyzję dotyczącą losów szefa resortu sprawiedliwości. Powodem są wypowiedzi Gowina dotyczące zarodków. "Możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że na embrionach dokonuje się rozmaitych eksperymentów naukowych, z reguły prowadzących do uśmiercenia tych embrionów" - powiedział Gowin w TVN24 w zeszłym tygodniu. "W Niemczech nie wolno przeprowadzać eksperymentów naukowych na embrionach, ale na embrionach niemieckich. Natomiast naukowcy niemieccy +importują+ embriony z innych krajów, prawdopodobnie także z Polski i na nich przeprowadzają eksperymenty" – mówił minister.

Premier przyznał w środę, że "jest pewien problem" i że jest "poirytowany" słowami ministra. Dopytywany przez dziennikarzy potwierdził, że jednym z wariantów w tej sytuacji jest odwołanie Gowina.

To nie pierwsza sytuacja, w której rozważana jest dymisja szefa resortu sprawiedliwości. Poprzednio była o niej mowa na początku marca po tym, gdy minister (razem z partyjnymi konserwatystami) zagłosował przeciwko klubowemu projektowi o związkach partnerskich, a tuż przed głosowaniem powiedział z mównicy sejmowej, że projekt ten jest niezgodny z konstytucją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane