Sejm przyspiesza prace nad ustawodawstwem unijnym

Jacek Zalewski
27-03-2000, 00:00

Sejm przyspiesza prace nad ustawodawstwem unijnym

EMOCJE KIBICÓW: W bieżącej kadencji Sejmu wynik rywalizacji na weta wynosi na razie 6:1 dla prezydenta. Kontynuacją tego interesującego meczu będzie zapewne najświeższa sprawa pornografii.

Rozpoczynające się jutro 74 posiedzenie Sejmu potrwa aż cztery dni. Wydłużenie obrad spowodowane jest koniecznością zintensyfikowania prac nad ustawami objętymi Narodowym Programem Przygotowania do Członkostwa w Unii Europejskiej (NPPdCwUE, a krócej — NPPC).

NIE MAJĄ ONE konstytucyjnej klauzuli pilności, ale wchodzą na specjalną ścieżkę legislacyjną. Według stanu na dzisiaj, w kolejce oczekuje ich 33 (listę ważniejszych publikujemy obok), zaś następne już wpływają do laski marszałkowskiej. Sejmowy licznik zaczyna bić od momentu skierowania ich przez marszałka do pierwszego czytania, które odbywa się na posiedzeniu plenarnym lub w komisji. Kilka projektów z kolejki przejdzie pierwsze czytania właśnie w tym tygodniu.

W ROKU 2000 zaplanowane jest uchwalenie około stu ustaw z zestawu NPPC. Spiętrzenie prac legislacyjnych przypadnie na kwiecień, maj, czerwiec i lipiec. Jeśli parlament osiągnie unijny konsensus i uda mu się twórczo przepracować okres przed przerwą wakacyjną, to istnieje realna szansa na choćby częściowe wykonanie ambitnego planu. Ostatnim dniem obrad Sejmu będzie piątek, 21 lipca. Co prawda posłowie mają się zebrać ponownie już w środę, 23 sierpnia — co oznacza, że ich wakacje będą krótkie — ale wiadomo, iż cała parlamentarna jesień będzie naznaczona piętnem kampanii prezydenckiej.

OFICJALNYM celem Polski jest przystąpienie do Unii 1 stycznia 2003 r., jednak Komisja Europejska wcale tej daty nie potwierdza. W tej sytuacji nie wiadomo, czy ma sens kierowanie uwagi parlamentu tylko w jedną stronę i w ogóle całe to przyspieszenie. A co się stanie, jeśli terminem zaakceptowanym przez stronę unijną okaże się 1 stycznia 2006 r.? Na pewno nie będzie nieszczęścia, po prostu Polska szybciej poprawi swoje prawo, zwłaszcza regulujące gospodarkę. Jednak podporządkowanie się normom europejskim wymaga od wielu grup społecznych wyrzeczeń, które można by złagodzić rozłożeniem w czasie, nie zaś niepotrzebnie kumulować w ciągu dwóch lat.

ZAAPLIKOWANE Sejmowi przez rząd unijne przyspieszenie ma jedną dobrą stronę — na bok usuwane są zaśmiecające laskę marszałkowską projekty poselskie. Niektóre są tak miałkie merytorycznie i legislacyjnie, skażone ideologią lub bezczelnym wpływem jakiegoś lobby — że nadają się tylko do kosza w pierwszym czytaniu. Konstytucja przyznaje posłom inicjatywę ustawodawczą, zaś regulamin Sejmu przekazuje to uprawnienie komisji lub grupie zaledwie 15 posłów. Jest to liczba niezwykle mała, stanowiąca zaledwie 3,3 proc. składu izby. I nie znajdzie się odważny, który śmiałby zaproponować podwyższenie jej do poziomu rozsądku, wynoszącego choćby 46 posłów, czyli 10 proc. Sejmu.

UZASADNIENIE każdego projektu powinno wskazywać źródła finansowania, jeżeli ustawa pociąga za sobą obciążenie budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego. Skutki finansowe wejścia w życie aktów prawnych są przez parlamentarzystów bagatelizowane, a często wręcz ukrywane pod stwierdzeniem, iż „projekt ustawy nie pociąga za sobą obciążenia budżetu”. Istnieje jednak obszar, w którym inicjatywy legislacyjne zatroskanego o budżet rządu oraz nieodpowiedzialnych posłów są zbieżne — jest nim rozbudowywanie administracji na wszystkich szczeblach, ze wskazaniem na centralę. Wygląda na to, że właśnie „w tym temacie” uda się nam osiągnąć unijne normy najszybciej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Sejm przyspiesza prace nad ustawodawstwem unijnym