Serwer, czyli co?

Kamil Kosiński
opublikowano: 16-06-2010, 00:00

Serwer to powszechnym mniemaniu najbardziej zaawansowany komputer. Ale wiele technologii trafia do serwerów później niż do desktopów.

Niezawodność to główna cecha komputerów dla grup roboczych

Serwer to powszechnym mniemaniu najbardziej zaawansowany komputer. Ale wiele technologii trafia do serwerów później niż do desktopów.

Pytanie o to, czym jest serwer, nie jest wcale tak banalne, jak się wydaje. Zwłaszcza, jeśli ma się przed sobą serwer Primergy TX100 S1 i desktop Esprimo P9900 — produkowane przez Fujitsu Technology Solutions. Ich obudowy są identyczne. Na dodatek serwer kosztuje 2020 zł, a desktop o 1,7 tys. zł więcej.

Większość producentów komputerów nie pakuje serwerów i desktopów do identycznych obudów, ale i w ich ofertach nietrudno znaleźć biurkowe pecety znacznie droższe od prostych serwerów. Za Proliant ML110 G6 — serwer Hewletta-Packarda — trzeba zapłacić 2385 zł. A za przeznaczone do biur desktopy Compaq serii 8000 — 2,7-3 tys. zł. Domowy Pavilion Elite HPE-100 kosztuje 4,9 tys. zł. Serwer Dell PowerEdge T110 to wydatek 2414 zł. Ten sam producent oferuje komputery biurkowe serii Precision T7500 za 7450 zł. Nawet przeciętny OptiPlex 980 kosztuje w Dellu 4436 zł.

— Między komputerem służącym do pisania pism i obsługi niewielkich arkuszy kalkulacyjnych a stacją roboczą dla inżyniera pracującego z programami typu CAD lub analityka obsługującego rozbudowane arkusze kalkulacyjne jest gigantyczna różnica. Te ostatnie mają nierzadko dwa procesory i dobre karty graficzne. Karta graficzna może zaś kosztować tyle, co cały prosty desktop. Podobne różnice dotyczą serwerów. Są różne desktopy i różne serwery, tanie i proste oraz drogie i bardzo zaawansowane technologicznie — komentuje Romuald Pacek, menedżer produktu serwerów standardu przemysłowego w Hewlett-Packard Polska.

Później ale pewniej

Czym więc wyróżnia się serwer? Podstawowym kryterium przyświecającym projektantom jest zapewnienie ciągłej i stabilnej pracy tych maszyn. Wiele technologii związanych z procesorami czy pamięciami trafia więc najpierw do zwykłych pecetów. Dopiero po kilku miesiącach znajdują zastosowanie w serwerach. To opóźnienie wynika z dodatkowych testów, jakie prowadzą firmy komputerowe, przygotowując nowe konfiguracje serwerów. Pod niektórymi względami każda nowa generacja serwerów jest więc nieco przestarzała wobec najnowszej generacji pecetów biurkowych.

— Użyłbym określenia sprawdzona — śmieje się Marcin Wesołowski, menedżer ds. produktów korporacyjnych w polskim oddziale Della.

— Mocno upraszczając, rzeczywiście można powiedzieć, że serwery są nieco przestarzałe wobec desktopów. Ale wynika to z tego, że choć użytkownicy każdego komputera chcą mieć w nim najnowsze technologie, to kupujący serwery też kładą duży nacisk na niezawodność. Testy nowych konstrukcji serwerów są więc bardziej złożone niż nowych konstrukcji desktopów, a co za tym idzie — trwają kilka miesięcy dłużej — wyjaśnia Romuald Pacek.

Testy serwerów obejmują przy tym ich certyfikację pod kątem pracy z różnymi systemami operacyjnymi. W przypadku desktopów dotyczy ona zazwyczaj systemu preinstalowanego. A nawet proste serwery mają certyfikaty zgodności z niemal 10 systemami operacyjnymi — kilkoma wersjami Windows i dwoma mutacjami Linuksa.

— Certyfikacja pod względem poprawnej pracy z różnymi systemami operacyjnymi to podstawowa różnica między serwerami a desktopami — uważa Adam Dyszkiewicz, odpowiedzialny za serwery x86 w Fujitsu Technology Solutions.

Poza tym serwer nie potrzebuje karty dźwiękowej lub graficznej, dzięki którym ogląda się filmy lub korzysta z gier. Nawet najprostsze serwery mają za to kontrolery RAID.

— To rodzaj nieustannego backupu. Pozwalają na jednoczesne zapisywanie tych samych danych na dwóch dyskach twardych. Dzięki temu awaria jednego dysku nie powoduje utraty przechowywanych na nim informacji. Co więcej, po zastąpieniu popsutego dysku nowym, dane ze sprawnego są automatycznie kopiowane na nowy, by jak najszybciej znów istniały dwie kopie danych — tłumaczy Marcin Wesołowski.

Nieporozumienia dotyczą też technologii stosowanych w dyskach twardych w serwerach i desktopach. Do jednych i drugich trafiają dyski SATA o tych samych szybkościach obrotu talerzy. Ale nie takie same.

— Współczynnik średniego czasu pracy dysku między awariami wydaje się korzystniejszy dla dysków desktopowych niż serwerowych. Zapomina się jednak, że dyski serwerowe testuje się w cyklu pracy 24 godzin na dobę prze siedem dni w tygodniu, a desktopowe w cyklu 9 godzin na dobę przez pięć dni w tygodniu. W praktyce więc dysk serwerowy pracuje bez awarii trzy, cztery razy dłużej niż desktopowy — objaśnia Romuald Pacek.

Osobowy czy dostawczy

Większość użytkowników nie zna technicznych różnic związanych z konstrukcją komputerów. W małych firmach nierzadko w roli serwerów występują więc zwykłe desktopy. Producenci komputerów twierdzą, że to niewłaściwe.

— Niech będzie najtańszy z możliwych, ale jednak serwer. Dla nas to żadna różnica, bo produkujemy i serwery, i desktopy. Ale kupując taki komputer, jaki jest przewidziany do danego zastosowania, klient będzie bardziej zadowolony — uważa Romuald Pacek.

— Samochód osobowy można przerobić na dostawczy i coś się nim dowiezie. Ale klasyczny wóz dostawczy na pewno lepiej sprawdzi się w tej roli — dorzuca motoryzacyjne porównanie Marcin Wesołowski.

Warto wziąć sobie do serca te rady. Nawet w małej firmie do serwera lub zastępującego go desktopa jest podłączonych kilka czy kilkanaście komputerów. Awaria serwera dotyka więc całą firmę. Tymczasem koszt zakupu prostego, ale prawdziwego serwera nie odbiega od kosztu zakupu innych pecetów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy