Serwery żyją dłużej

Kamil Kosiński
opublikowano: 14-10-2009, 00:00

Komputery kasetowe zmieniają firmowe serwerownie. Nie tak szybko, jak wieszczyli analitycy, ale wyraźnie.

Wydłuża się okres sprzedaży jednego modelu

Komputery kasetowe zmieniają firmowe serwerownie. Nie tak szybko, jak wieszczyli analitycy, ale wyraźnie.

ING Bank Śląski rozbudowuje zaplecze IT. Zmodernizował centrum komputerowe. Pierwotnie była to lokalizacja zapasowa, ale trzeba było ją przekształcić w równorzędną z już istniejącym centrum. Adaptacja objęła prace budowlano-konstrukcyjne i instalacje wielu systemów okołoserwerowych i pomocniczych. Wszystko po to, by przygotować się do instalacji serwerów typu blade.

— Stosujemy takie serwery na większą skalę, co wiąże się ze strategią wirtualizacji zasobów informatycznych. Trwa wirtualizacja desktopów dla sieci naszych oddziałów i centrali. Chcemy dzięki temu podnieść efektywność wykorzystania mocy obliczeniowych, zmniejszyć koszty administrowania systemami i podwyższyć bezpieczeństwo — informuje Mariusz Bondarczuk, dyrektor ING Banku Śląskiego odpowiedzialny za IT.

Wspólny kawałek

ING Bank Śląski nie jest odosobniony w zakupach serwerów typu blade, zwanych też kasetowymi. Popyt na nie rośnie, choć nie tak szybko, jak wieszczyli analitycy. Maszyny tego typu to już 20-25 proc. rynku. Wykorzystują nie tylko architekturę x86, ale także RISC. Wśród innowacji jest część wspólna: zasilacze, wentylatory czy magistrale łączące z sieciami lokalnymi i pamięciami masowymi. Do niej dołącza się — zubożone o te elementy — serwery.

Żaden serwer nie wykorzystuje non stop mocy obliczeniowej na 100 proc. Ale np. zasilacz musi mieć przygotowany na maksymalne obciążenie. Jeśli podłączy się do jednego kilka serwerów, to — uwzględniając ich przeciętne obciążenie — trzeba wykorzystać zasilacz o większej mocy niż dla pojedynczego serwera, ale też znacznie mniejszej, niż wynikałoby z prostego zsumowania mocy zasilaczy każdego z serwerów. Wspólny zasilacz jest więc tańszy — w produkcji i w eksploatacji. Podobnie jest z innymi częściami wspólnymi.

Inwestycja w część wspólną jest jednak dość droga. Nabywcy takich rozwiązań chcieliby też przez dłuższy czas móc dokupić serwery pasujące do wcześniej zainstalowanej infrastruktury.

— Serwery typu blade są krótko na rynku, ale wszystko wskazuje na to, że średnio będą oferowane przez siedem lat — uważa Romuald Pacek, produkt manager serwerów x86 w Hewlett-Packard Polska.

Modele eksploatowane w dużych i średnich firmach były dotąd oferowane przeciętnie przez trzy lata. Wynikało to z oczekiwań użytkowników, którzy nawet w specyfikacjach przetargowych zastrzegali dostępność nowych maszyn przez określony czas. Wielu woli bowiem kupić starsze, ale znane im maszyny, niż najnowsze, naszpikowane nowinkami technicznymi.

— W dużych firmach liczy się stabilność i przewidywalność. Kupowanie w różnych okresach maszyn tego samego typu to gwarantuje, ale wcale nie oznacza, że serwery tego samego typu z różnych roczników są identyczne. Nowsze mają szybsze procesory i więcej pamięci, ale w ramach technologii, które były dostępne, gdy model wchodził na rynek — zaznacza Romuald Pacek.

A Michał Sierakowski, menedżer technicznego wsparcia sprzedaży w IBM Polska, podkreśla, że klientów interesuje funkcjonalność i możliwość podłączenia nowego serwera do posiadanej infrastruktury.

Szybkie zmiany

Największe zmiany dotyczą serwerów jedno- i dwuprocesorowych, których użytkownikami są najmniejsze firmy. Tu rok lub dwa wystarczą, by na rynku doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi.

— Jeśli w firmie jest jeden lub dwa serwery, to nie muszą współpracować z innymi. Korzyści z większej wydajności związanej z zastosowaniem nowych technologii są zaś od razu widoczne — komentuje Romuald Pacek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane