Serwisy obojętne użytkownikom

Rafał Fabisiak
opublikowano: 24-03-2010, 00:00

Użytkownicy serwisów społecznościowych nie są do nich przywiązani.

Użytkownicy serwisów społecznościowych nie są do nich przywiązani.

Jak wynika z badań za grudzień 2009 r., najpopularniejszym serwisem społecznościowym jest Nasza-klasa. Miała wtedy prawie 10,9 mln użytkowników (Megapanel PBI Gemius). Drugi był Facebook (3,1 mln), a trzecia Mojageneracja (2,3 mln).

Jeśli chodzi o częstotliwość odwiedzania serwisów (badanie MEC Interaction), to pierwsze dwie pozycje pozostają bez zmian. 43 proc. użytkowników Naszej-klasy odwiedza ją co dzień, a 33 proc. kilka razy w tygodniu. Facebook odpowiednio: 30 proc. i 19 proc. Trzecia jest Fotka.pl — 26 proc. i 13 proc. Mojageneracja w tym zestawieniu jest dopiero ósma. Co dzień odwiedza ją 7 proc., a kilka razy w tygodniu 10 proc. badanych.

Co ciekawe, z badań fokusowych MEC Interaction wynika, że ludzie nie przejęliby się utratą profilu na serwisie. Żałowaliby tylko listy znajomych.

— Badani mają bardzo pragmatyczny stosunek do serwisów społecznościowych. Traktują je jako interaktywne książki kontaktowe. Są przyzwyczajeni do powstawania nowych serwisów, dlatego bez problemu znaleźliby alternatywę. Jednocześnie podkreślają, że nie wyobrażają już sobie internetu bez tego typu serwisów — podkreśla Łukasz Wyglądała z MEC Interaction.

Wyjątkiem jest GoldenLine. Dla tego portalu respondentom trudno by było znaleźć alternatywę.

Czy w związku z tym inne serwisy robią coś, żeby użytkowników zatrzymać przy sobie? Zdaniem Tomasza Prucnala z PricewaterhouseCoopers najlepszym przykładem takich zabiegów jest Facebook, który ma najbogatszą strukturę. W ramach tego serwisu można korzystać z wielu aplikacji czy gier, które umożliwiają interakcję między użytkownikami.

Z badań wynika też jednak, że 37 proc. respondentów nie założyłoby profilu w nowym portalu społecznościowym. A 18 proc. badanych zadeklarowało założenie konta na nowym serwisie, jeśli ktoś by ich tam zaprosił, 15 proc. — jeśli mieliby tam swój profil ich znajomi, a 12 proc. — jeśli ktoś by im serwis zarekomendował.

Ale jest jeszcze dodatkowa sprawa. Zdaniem ekspertów sam termin Web 2.0, który odnosił się głównie do serwisów społecznościowych, powoli zmienia znaczenie.

— W tej chwili powstaje coraz więcej mieszanych serwisów, które są oparte na Web 1.0, ale wykorzystują elementy Web 2.0, np. gazeta. pl — wskazuje Tomasz Prucnal.

Zresztą, jak podkreśla Jarosław Sobolewski z IAB Polska, cały rynek ewoluuje. Dzisiaj każdy wydawca włącza w konstrukcję swoich serwisów elementy społecznościowe.

Rafał Fabisiak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy