Sezon na protesty

Adam Sofuł
opublikowano: 31-01-2008, 00:00

Podwyżki dla wszystkich — takie hasło brzmi coraz donośniej w całym kraju. Zaczęło się od lekarzy i nauczycieli, ale szybko w kolejce ustawili się celnicy. Zerwali wczoraj rozmowy z rządem, twierdząc że bezowocne negocjacje były marnowaniem ich czasu. Na ten temat, zdaje się, jednak więcej mieliby do powiedzenia koczujący na granicach kierowcy, urzędnicy skarbówki, kolejarze, sędziowie, prokuratorzy. Z każdym dniem kolejka się coraz bardziej wydłuża. Nawet policjanci dają do zrozumienia, że chcieliby więcej zarabiać, wysyłając do komendy głównej aluminiowe widelce. Na razie tylko wysyłają; jak na stróżów prawa przystało, nie grożą ich użyciem. Fala płacowych roszczeń wzbiera i to będzie dla rządu, a przede wszystkim dla ministra finansów prawdziwa próba charakteru.

Nabrzmiewający konflikt może się okazać dla rządu zbawienny. Realizacja żądań podwyżek dla wszystkich wydaje się mało realna, a więc będzie sporo niezadowolonych. Najbliższe sondaże opinii publicznej mogą być dla rządu przykrą lekturą. Ale w tym tkwi szansa — że gabinet Donalda Tuska, nie rezygnując rzecz jasna z negocjacji i prób dojścia do porozumienia, przestanie zaklinać uśmiechami sondaże, a weźmie się do koniecznych reform, które mogą przynieść owoce jeszcze przed następnymi wyborami i elektorat zdąży docenić te starania. Najgorszym rozwiązaniem byłaby z góry skazana na niepowodzenie próba ratowania resztek sympatii poprzez dziesiątki ustępstw, które tak naprawdę nikogo nie usatysfakcjonują, a jedynie odsuną problemy na przyszłość. Tak wprawdzie robiło wiele poprzednich rządów, kłopoty obecnego jasno jednak pokazują, że to ślepa uliczka.

Wzrost płac wydaje się nieuchronny, do rządu należy jednak wytyczenie bezpiecznego tempa podwyżek. O ile w sektorze prywatnym podwyżki płac wiążą się ze wzrostem wydajności i z większymi zyskami, o tyle w sektorze publicznym wiązały się jedynie z liczebnością demonstracji pod gmachem kancelarii premiera. Jeżeli rządowi Tuska uda się z tą praktyką zerwać, to będzie można mówić o sukcesie. Wówczas oprócz wyborczych obietnic godziwych zarobków będą także szanse na realizację zapowiedzi zmniejszania zadłużenia państwa. Aby to było możliwe, minister finansów będzie potrzebował od premiera silnego politycznego wsparcia. Najważniejsza okaże się jednak konsekwencja w działaniu. Bo na razie rząd cieszy się zaufaniem na wyrost, na prawdziwe i stabilne zaufanie musi dopiero zapracować. Nie da się go kupić, nawet za największe podwyżki.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu