Sezon walki o podwyżki

Adam Sofuł
23-02-2007, 00:00

Ledwo pojawiło się w prasie parę artykułów o tym, że jesteśmy bogaci, a płace w tym roku będą rosnąć, kilka branż postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Kolejarze zablokowali tory w Krakowie i Kutnie, a przed siedzibą Kompanii Węglowej pojawili się związkowcy z „Sierpnia ’80”. Żądanie było takie samo — chodziło o podwyżkę płac. Trudno się tym żądaniom dziwić — zwłaszcza kolejarzom —gdzie płace są znacznie niższe niż w górnictwie. Skoro na każdym kroku kolejarze słyszą i czytają, że jest lepiej, to dlaczego nie im? Można też z drugiej strony przytoczyć wiele argumentów przeciwko podwyżkom, a koronnym będzie kondycja ekonomiczna firmy, dla której nieoszałamiająca wszak podwyżka płac o 100 zł może okazać się zabójcza.

Aby odpowiedzieć na py- tanie, dlaczego pracownicy PKP Polskie Linie Kolejowe nie mogą dostać podwyżek, należałoby najpierw zapytać, czy koleje mogą zarabiać. I tu odpowiedź jest trudna. Bo w innych krajach z reguły to się udaje, w Polsce niekoniecznie. Restrukturyzacja polskich kolei wlecze się kilkanaście lat i stanowi kolejny dowód na to, że herbata nie staje się słodsza od samego tylko mieszania. Część spółek tonie w długach, więc załogi nie mają co liczyć na podwyżki, chyba że — tak jak wczoraj — zablokują tory i zmuszą rząd do ustępstw. Taki scenariusz wydaje się mocno prawdopodobny — kolejny raz zostanie wymyślona konstrukcja pozwalająca podnieść płace i ukryć stratę w bilansie grupy.

Koleje, ale też kopalnie stanowią doskonały przykład, czym się kończy ucieczka od praw rynku, gdy restrukturyzacja przeprowadzana jest nie po to, by silne spółki rozwijały się szybciej, tylko po to, by wyciągały za uszy z biedy te słabsze. Związkowcy — i w PKP, i w górnictwie — byli zawsze przeciwni prywatyzacji, obawiając się (zapewne słusznie) znacznych redukcji zatrudnienia. Może jednak warto się zastanowić nad sensownością zmiany właściciela, skoro obecny najwyraźniej sobie nie radzi z doprowadzeniem firmy do rentowności. Prywatny właściciel może będzie mniej podatny na strajkowe naciski, ale na pewno będzie dążył do zysku, a nie szeroko pojętej sprawiedliwości społecznej lub mglistego interesu publicznego. I warto to rozważyć — bo z zysku można wypłacić podwyżki, ze sprawiedliwości społecznej już nie zawsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sezon walki o podwyżki