Shell znów obiecuje wyprzedzić BP

Paweł Janas
opublikowano: 21-02-2011, 00:00

Jedna próba zepchnięcia rywala z drugiej pozycji nie wyszła. Shell nie daje jednak za wygraną.

Jedna próba zepchnięcia rywala z drugiej pozycji nie wyszła. Shell nie daje jednak za wygraną.

Walka o polski rynek detalicznej sprzedaży paliw jest wyjątkowo ostra. Padło już mnóstwo deklaracji związanych z rozbudową sieci stacji i zwiększaniem udziałów w rynku. W 2007 r. Paweł Żuk, prezes Shell Polska, w rozmowie z "PB" mówił, że w ciągu trzech-pięciu lat firma chce zwiększyć udziały w polskim rynku z 10 do 15-20 proc. Celem było wyprzedzenie BP i zajęcie drugiego miejsca w rankingu (po Orlenie). Minęło kilka lat. Sieć koncernu wzrosła od tego czasu z 297 do 379 stacji, ale udział w rynku tylko o... 0,5 pkt proc. BP jest nadal przed Shellem, a priorytety firmy z muszlą w tle ciągle są te same.

— Chcemy być najsilniejszą siecią zagraniczną na polskim rynku, co oznacza 15-20 proc. rynku — zapewnia Paweł Żuk.

Autostradowy klucz

Shell nie ma rewolucyjnych recept na osiągnięcie celu. Myśli raczej o rozwoju organicznym. Paweł Żuk twierdzi, że ma zapewnione finansowanie ze strony centrali firmy, co pozwoli na dynamiczny rozwój sieci. Co roku w Polsce ma przybywać 20-30 obiektów Shella. Nacisk zostanie położony na obiekty własne, a w mniejszym stopniu na franczyzowe. Po pierwsze, nad stacjami własnymi koncern ma większą kontrolę. Po drugie, umowy franczyzowe są podpisywane tylko na pięć lat, bez gwarancji (z obu stron), że zostaną przedłużone.

— My natomiast chcemy na długo pozostać w Polsce — zaznacza Paweł Żuk.

W tym roku Shell chce oddać do użytku około 20 stacji. Koszt inwestycji to 60-80 mln zł. Kluczem do sukcesu — podobnie jak u rywali — ma być walka o stacje przy autostradach.

— Będziemy uczestniczyli w każdym przetargu organizowanym przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. W tym segmencie chcemy mieć podobny udział jak w całym rynku — deklaruje szef polskiego Shella.

Dodaje, że nadal jest szansa rozwoju poprzez przejęcia, np. na rynku stacji należących do niezależnych operatorów.

Konkurencja nie śpi

Walka o rynek — wart w 2010 r. według Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego około 90 mld zł — będzie twarda. Życia Shellowi nie ułatwi główny rywal — BP.

— Mamy największą liczbę stacji wśród zagranicznych koncernów. W tym roku ma powstać 40 nowych placówek, w tym te przy autostradach — twierdzi Bogdan Kucharski, szef polskiego oddziału BP.

W sumie BP ma mieć około 440.

— Gdyby komuś udało się wyprzedzić PKN Orlen, dopiero byłaby rewolucja. Pozycja Orlenu jest jednak na razie niezagrożona, i to on nadal będzie dyktował ceny paliw w hurcie i detalu — podsumowuje Wojciech Heydel, m.in. były prezes BP w Polsce i PKN Orlen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy