Sieci sushi też czują kryzys

Magdalena Graniszewska
22-04-2009, 00:00

Sushi wciąż jest modne, ale też czuje kryzys. Sakana uskarża się na spadek zleceń kateringowych, a 77sushi sprzedaje dwa lokale.

Sushi wciąż jest modne, ale też czuje kryzys. Sakana uskarża się na spadek zleceń kateringowych, a 77sushi sprzedaje dwa lokale.

Spowolnienie gospodarcze dotyka każdego. Nawet bardzo modną branżę sushi. Wiedzą coś o tym notowane na New Connect sieci restauracji kuchni japońskiej — Premium Food Restaurants (PFR) i Sakana.

Premium Food Restaurants zarządza lokalami pod marką 77sushi. Sieć liczy dziś 11 placówek, ale ta liczba wkrótce się zmniejszy — dwie restauracją mają zostać sprzedane. Powód? Niezadowalająca rentowność.

— Jak w każdym biznesie, jedne inwestycje przynoszą lepszą stopę zwrotu, inne gorszą. Pozostaną tylko restauracje najbardziej rentowne. Nie oznacza to, że te dwie, które przeznaczymy do sprzedaży, nie przynoszą zysków. Po prostu nie jest to zysk zadowalający dla spółki giełdowej — mówi Barbara Jurczak, prezes PFR.

Jej firma nie wybrała jeszcze lokali, które sprzeda. Trudno przewidzieć, ile pieniędzy firma dostanie za restauracje. Nie ruszyły jeszcze żadne rozmowy w tej sprawie.

— Pieniądze ze sprzedaży zamierzamy przeznaczyć albo na otwarcie nowych lokali, albo na spłatę istniejących zobowiązań — zapowiada Barbara Jurczak.

Ile wynoszą dziś zobowiązania spółki? Tego prezes nie ujawnia. Dane znajdą się w raporcie za 2008 r.

Żadnych zamknięć ani sprzedaży lokali nie planuje tymczasem Sakana. Ma dziś pięć restauracji — po jednej w dobrym miejscu w dużym mieście.

— Dzięki tak selektywnemu podejściu minimalizujemy ryzyko związane z nowymi otwarciami. Wszystkie lokale są rentowne i żadnego nie zamierzamy zamykać ani sprzedawać — twierdzi Tomasz Romanik, prezes Sakany.

Obie firmy zachowują optymizm i zamierzają rozwijać sieć.

— Stale poszukujemy atrakcyjnych lokalizacji. Od maja zacznie działać nowy nasz lokal na gdańskiej Starówce — mówi Beata Jurczak.

Podobne plany ma Sakana.

— Mimo opóźnień spowodowanych sprawami formalnymi w maju otworzymy lokal w Warszawie, a w czerwcu — w Katowicach — zapowiada Tomasz Romanik.

To nie koniec planów. W lecie powinien ruszyć wreszcie zapowiadany nowy brand, czyli bary sushi z niższego segmentu cenowego, lokalizowane w centrach handlowych.

— Myślimy też o trzecim brandzie, który jest na razie w fazie projektowej. Chodzi o branżę inną niż sushi — ujawnia Tomasz Romanik.

Skąd taki optymizm w obu firmach?

— Mam nadzieję, że kryzys finansowy nie dotknie restauracji 77sushi. Serwowane u nas dania kuchni japońskiej są niedrogie w porównaniu z innymi restauracji z sushi — wyjaśnia Beata Jurczak.

O dopływ klientów do restauracji spokojna jest też Sakana. Ale pełną odpornością na kryzys nie może się pochwalić. Mocno cierpi jej biznes kateringowy.

— Szczególnie odczuliśmy to w grudniu, który tradycyjnie jest świetny dla branży kateringowej. Tymczasem pod koniec zeszłego roku firmy wolały ograniczać koszty i utraciliśmy ogromną część przychodów — mówi Tomasz Romanik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sieci sushi też czują kryzys