Sieciowe apteki odzyskują wigor

  • Alina Treptow
opublikowano: 21-10-2014, 00:00

Siła tkwi w grupie — tę starą prawdę na nowo odkrywają aptekarze. Efekt? Znów rośnie liczba placówek.

Po wejściu w życie ustawy refundacyjnej analitycy zapowiadali, że liczba aptek dramatyczne się skurczy — nawet o 20-30 proc. Najnowsze dane firmy badawczej IMS Health wskazują, że jest odwrotnie. Obecnie działa 14,2 tys. placówek.

— W ciągu dziewięciu miesięcy 2014 r. zamknięto 180 aptek. Dwie trzecie z nich nie było zrzeszonych w żadnej sieci. Ponad 500 zmieniło właściciela. Powstało 581 aptek, głównie należących do sieci — informuje Marcin Gawroński z IMS Health. Zdaniem ekspertów, ostatnie zmiany na rynku związane m.in. z ustawą refundacyjną uderzają przede wszystkim w placówki indywidualne, które tracą udziały.

Tylko do września oddały sieciowym konkurentom 3 proc. rynku. Sieci są zresztą skuteczniejszymi sprzedawcami. Choć mają 32-procentowy udział w liczbie placówek, odpowiadają za 46 proc. sprzedaży. Nic dziwnego, że do sieci (minimum pięć placówek) przechodzą kolejni przedsiębiorcy.

Według danych IMS Health, tylko od początku roku pojawiło się 64 nowych sieci. W sumie jest ich około 330. Zwiększyła się również grupa największych podmiotów, liczących ponad 50 aptek.

Jeszcze rok temu było ich pięć, obecnie już jedenaście. Zmiany te są nie w smak Naczelnej Radzie Aptekarskiej (NRA), która jest przeciwnikiem sieci i lobbuje za wprowadzeniem zasady „apteka dla aptekarza”. Taki zapis zamknąłby przedsiębiorcom- -niefarmaceutom drogę na rynek apteczny.

Właścicielem apteki mógłby być wyłącznie farmaceuta bądź spółka aptekarzy. Obecnie NRA prowadzi w tej sprawie rozmowy z Ministerstwem Zdrowia.

Ostatnią zmianą, którą organizacji aptekarskiej udało się wprowadzić, był zakaz reklamy aptek, na którym straciły zresztą również indywidualne placówki.

Duże, dzięki skali, poradziły sobie, a znaczna część znalazła sposób na ominięcie prawa. Kiepskie dla aptek informacje płyną z zachodnioeuropejskiego rynku. Sprzedaż leków będzie rosła, ale to nie apteki będą głównym beneficjentem. Regulatorzy poszczególnych krajów, chcąc mieć większą kontrolę nad kosztami, wprowadzają leki specjalistyczne do szpitali, pomijając w ten sposób dystrybucję apteczną.

— Można spodziewać się, że w tym samym kierunku pójdzie Polska — uważa Eddy Gilissen, wiceprezes IMS Health na Północną Europę i Afrykę. Część krajowego, szpitalnego rynku farmaceutycznego już obecnie może pochwalić się dużymi wzrostami. Według

danych IMS Health, w ciągu ośmiu miesięcy roku sprzedaż produktów w tym kanale zwiększyła się o ponad 13 proc., co zapewniło 15,7 proc. udziałów w farmaceutycznym torcie. Wzrosty wygenerowały przede wszystkim nowe farmaceutyki wpisane na listę leków refundowanych. Zdaniem ekspertów, apteki nie chcąc podzielić losów placówek,które zniknęły z ryn muszą się dobrze przygoto na zmiany. Tomasz Kopeć, pert IMS Health, przywołuj storię sukcesu Biedronkę, k zawojowała polski rynek d liczny.

— W farmacji również dzie musiał się pojawić n format. Apteka ze stojąc w okienku farmaceutą już nie sprawdza. Tego typu placówki muszą szukać zysków gdzie indziej: nie w segmencie leków na receptę, ale w lekach OTC, suplementach i dermo kosmetykach — uważa Tomasz Kopeć.

Przykładem może być model amerykański, w którym apteka to format o powierzchni 300-600 mkw. z częścią apteczną, drogeryjną, perfumerią i… sklepem spożywczym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane