Sikorski: Niemcy nie są solidarne w sprawie Gazociągu Północnego

(Paweł Kubisiak)
opublikowano: 30-04-2006, 15:33

Minister obrony narodowej Radosław Sikorski skrytykował w niedzielę w Brukseli Niemcy za brak "solidarności" z innymi krajami UE, czego przejawem ma być niemieckie porozumienie z Rosją w sprawie Gazociągu Północnego .

Minister obrony narodowej Radosław Sikorski skrytykował w niedzielę w Brukseli Niemcy za brak "solidarności" z innymi krajami UE, czego przejawem ma być niemieckie porozumienie z Rosją w sprawie budowy Gazociągu Północnego po dnie Bałtyku.

    "Podejmowanie decyzji, a potem konsultowanie - to nie jest nasza idea solidarności" - powiedział Sikorski, który wziął udział w konferencji na temat współpracy UE-USA i globalnym wyzwaniom w dziedzinie energii.

    Dodał, że gazociąg ten, prowadzący z Rosji do Niemiec, ma m.in. służyć ominięciu Białorusi i Polski, a zatem w domyśle - odcięciu dostaw gazu dla tych krajów "bez zakręcania kurka dla Niemców". Powołał się przy tym na niedawną wypowiedź rosyjskiego ambasadora na Białorusi Aleksandra Surikowa.

    Szef MON powiedział też, że jest to rozwiązanie kosztowne dla odbiorców, bowiem budowa gazociągu po dnie Bałtyku będzie o 6 mld dolarów droższa niż budowa analogicznej nitki biegnącej przez terytorium Polski.

    Sikorski powiedział też, że polski rząd zwrócił się do kanclerz Niemiec Angeli Merkel o wycofanie się z porozumienia z Rosją. "Prosiliśmy. Odmówiła" - powiedział.

    Minister przypomniał w tym kontekście, że podczas zeszłorocznym obchodów 25-lecia "Solidarności" niemiecki prezydent Horst Koehler obiecał, że Niemcy i Rosja już nigdy nie będą się porozumiewały ponad głowami Polski. "Tymczasem (wkrótce później) zostało podpisane porozumienie o gazociągu bałtyckim" - dodał Sikorski.

    "Polska nie jest już ciemiężona przez przemożnych i zawistnych sąsiadów, którzy łączą się na jej szkodę ponad głowami jej mieszkańców" - powiedział w Gdańsku Koehler. - +Nic o nas bez nas+ - taki jest wymóg Polski, a my Niemcy z chęcią pomożemy w tym, aby akceptowano go jak coś oczywistego".

    W cytowanej przez Reutera wypowiedzi dla prasy Sikorski dodał w Brukseli, że "Polska jest szczególnie wrażliwa na punkcie korytarzy i porozumień ponad naszymi głowami. To była tradycja Locarno, to jest tradycja paktu Ribbentrop-Mołotow. To był XX wiek. Nie chcemy powtórki".

    Minister powiedział także, że między Rosją jako dostawcą surowców energetycznych a Unią Europejską, która w znacznym zakresie uzależniona jest od rosyjskich dostaw, nie ma równowagi. "Niepokojące jest, że po jednej stronie mamy zasady wolnego handlu i deregulacji rynku, zaś po drugiej - argument siły, oparty na bolszewickiej zasadzie +kto kogo?+" - powiedział. I dodał: "Łatwo zgadnąć, kto w tej sytuacji wygra".

    Sikorski podkreślił, że Rosja używa swoich surowców i dostaw jako argumentu w sporach politycznych. Tak samo - zauważył - "motywowane politycznie" są inwestycje w dziedzinie energetycznej - nie tylko zresztą w Rosji, ale także w innych krajach świata.

    "Chcemy kupować energię, ale nie chcemy monopolu ani szantażu. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że  niezależność w dziedzinie energetyki kosztuje" - dodał minister.

    Unia Europejska, która pokrywa rosyjskimi dostawami jedną czwartą swego zapotrzebowania na gaz, protestuje przeciwko niedopuszczaniu obcego kapitału do rosyjskich spółek gazowniczych i naftowych.

    "Wszystkie inwestycje powinny opierać się na zasadach wolnorynkowych" - podkreślił unijny komisarz ds. energii Adris Piebalgs, który wziął udział w  dyskusji z Sikorskim.

    Dzień wcześniej na tej samej konferencji przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso wezwał Stany Zjednoczone, by podczas lipcowego szczytu G-8 w Petersburgu wsparły dążenia UE do liberalizacji rosyjskiego rynku energetycznego.

    "Musimy wzmocnić naszą zewnętrzną (transatlantycką) współpracę i stworzyć niezbędne warunki rynkowe w krajach produkcji bądź tranzytu surowców energetycznych, na które gospodarka światowa liczy jako na dostawców energii. Nie możemy sobie więcej pozwolić na nieprzewidywalność rynku energetycznego, ani nie możemy jej zaakceptować" - powiedział Barroso. Nawiązał w ten sposób do perturbacji w dostawach rosyjskiego gazu ziemnego do UE w rezultacie sporu cenowego Rosji z Ukrainą w styczniu bieżącego roku.

Michał Kot (PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Paweł Kubisiak)

Polecane