Siła zarządzania tkwi w turkusie

DK
opublikowano: 13-12-2018, 22:00

PLEBISCYT CZYTELNIKÓW: KOBIETA BIZNESU ROKU 2018:

EWELINA KOŁODA: NAKATOMI

Dopełnieniem rankingu „100 Kobiet Biznesu” jest plebiscyt „Kobieta Biznesu”, w którym czytelnicy „Pulsu Biznesu” i portalu Bankier.pl wybierają najlepszą, ich zdaniem, bizneswoman. W tym roku o tytuł walczy 10 właścicielek firm i menedżerek. Reprezentują one różne branże i firmy różnej wielkości, jedne działają od wielu lat, inne w trzy lata zbudowały imponujący biznes. Nominowaliśmy: Kingę Di Salvo (CHEP Polska i państwa bałtyckie), Małgorzatę Górę-Dubielę (Union Investment TFI), Karolinę Kaim (Tacit Investment), Annę Pawlak-Kuligę (IKEA Chiny), Ewelinę Kołodę (Nakatomi), Joannę Maćkowiak-Panderę (Forum Energii), Agnieszkę Moryc (Admiral Tax), Agnieszkę Szparę (Affidea), Karinę Trafną (Kids & Co), Beatę Żaczek (Grupa Kapitałowa Pekabex). Trzy pierwsze miejsca, po podsumowaniu ponad 3,6 tys. głosów internautów, zajęły:

Nakatomi stworzyłam od zera. To moje ukochane dziecko, moje największe osiągnięcie i powód do dumy. Założyłam spółkę w 2016 r. Wcześniej z racji wykształcenia — jestem inżynierem o specjalności budowa dróg i mostów — prowadziłam z braćmi firmę budowlaną. Pracowałam również w dziale projektowym jednej z żarskich firm i prowadziłam biuro tłumaczeń. Wtedy właśnie zaczęła się moja przygoda z biznesem. Nakatomi to firma turkusowa. To znaczy, że każdy pracownik jest w pełni samodzielny i taki model przedsiębiorstwa przyświeca mi od początku. Czasem trzeba też zarządzać silną ręką, bo niestety sporo osób chętnie wykorzysta okazaną słabość, jednak dyrektorzy oddziałów Nakatomi to moi przyjaciele od lat. Ufam im całkowicie, zatem to raczej oni zarządzają zespołami, a ja czuwam nad całością. Nakatomi jest zarazem jedną z agencji płacących najwyższe wynagrodzenia pracownikom. To także jeden z moich sukcesów.

Przede wszystkim miałam odwagę spróbować. Ciągle się rozwijam i nie umiem się zatrzymać. To również mój duży sukces. Z kolei z punktu widzenia biznesowego jednym z moich największych osiągnięć jest otwarcie firmy w Stanach Zjednoczonych. Gdy startowało nasze biuro coworkingowe w Nowym Jorku, myślałam, że to już ogromny sukces. Dziś, po dwóch latach, zatrudniamy ponad 100 osób w USA i mamy trzy duże biura. Innym moim sukcesem było zaproszenie na bal konsulów w Honolulu, gdzie byłam jedyną osobą ze świata biznesu. Takie rzeczy po prostu się nie zdarzają! Na szczęście w pracy nigdy nie miałam problemów z powodu mojej płci. Z pewnością wynika to z tego, że firmę budowałam sama, nie pięłam się po szczeblach kariery, nie byłam zależna od mężczyzn w życiu zawodowym. Ponadto większość czasu spędzam na Hawajach, gdzie mieszkam i prowadzę nasze najnowsze biuro, a tam kobiety traktowane Ewa są Szmidt-Belcarz, na równi z mężczyznami. Często nawet prezes łagodniej firmy niż Empik mężczyźni. Może to pozwoliło mi uniknąć „męskiego świata”?

Zresztą weźmy pod uwagę, że Nakatomi jest kobietą. To firma w 99 proc. kobieca. Zatrudniamy prawie same dziewczyny, nie mają znaczenia ani kraj, ani stanowisko. Jesteśmy ukierunkowane na kobiety. Babeczki rządzą w Nakatomi i tak pozostanie. Uważam, że dziś kompletnie nie ma znaczenia, skąd pochodzimy. Oczywiście, rodząc się w USA i kończąc uczelnię z Top 10, będzie nam łatwiej w życiu zawodowym, ale wszystko zależy od nas. Jeszcze sześć lat temu byłam szeregowym pracownikiem z wypłatą poniżej średniej krajowej. Nikt mnie nie wspomógł, nie mam bogatych rodziców ani zamożnego męża. Wszystko zależy od motywacji i tego, czy nam się chce. Jedni wolą pracę przez osiem godzin i powrót do domu, do męża i dzieci, drudzy wolą prowadzić firmy i nie mieć życia rodzinnego. Każdy człowiek jest inny i każda z nas może osiągnąć w życiu, co tylko zechce. Nigdy nie odnotowałam żadnej porażki. Może po prostu problemów, które się pojawiają, nie postrzegam jako porażki, lecz jako motywację do dalszych działań?

Nie potrafiłabym pracować bez tej motywacji, która pcha mnie do przodu. Mam w sobie niezachwianą wiarę, że jeśli się chce, jeśli się nie marudzi i zaciśnie zęby — można wszystko. Oczywiście bez bliskich mi osób w firmie też nie dałabym rady — moi zaufani pracownicy: Mateusz, Agnieszka, Kasia są ze mną od początku i bez nich Nakatomi by nie istniało. Jeśli przez najbliższych pięć lat utrzymamy obecne tempo rozwoju, będziemy największą agencją marketingową (nie sieciową) na świecie. Chcielibyśmy wejść też w digital marketing, ale to w roku 2020. Przez kolejnych pięć lat chcemy otwierać biura w: Oslo, Sztokholmie, Sydney, Auckland, Chicago, Vancouver, może w San Francisco.

Rodzina? Przy 16 godzinach dziennie poza domem to jest niewykonalne. Jestem zdania, że przy intensywnym życiu zawodowym nie powinno się zakładać rodziny, bo tylko krzywdzi się bliskich. Na rodzinę przyjdzie czas, gdy będę mogła poświęcić się jej bez reszty. Chciałabym też odnaleźć się w sztuce. Rozpoczęłam studia w USA na kierunku Liberal Arts na Uniwersytecie Hawajskim. Zawsze mnie ciągnęło w tym kierunku, dlatego teraz, jeśli mogę, chcę spróbować spełnić to marzenie. Jednocześnie zawodowo nie zamierzam zwalniać jeszcze przez pięć lat. Później odpocznę. A poza tym… Kocham morze, plażę, ocean, słońce i oczywiście przyrodę. Dlatego jestem mocno związana z Hawajami.

Nakatomi

Agencja marketingowa z siedzibą w Warszawie działa i promuje firmy w 32 krajach. Ma oddziały w Warszawie, Paryżu, Londynie, Nowym Jorku, Los Angeles i Honolulu. Działa jednocześnie na 20 płaszczyznach i jako jedyna agencja marketingowa w Europie daje klientom gwarancję osiągnięcia określonego przychodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu