Singiel idzie po kredyt hipoteczny

Michał Kisiel Bankier.pl
opublikowano: 28-11-2017, 22:00

Zarabiający 5,5 tys. zł 30-latek w Warszawie może liczyć nawet na prawie 650 tys. zł kredytu. Różnice w szacunkach zdolności kredytowej są jednak znaczne.

W listopadowej edycji rankingu kredytów hipotecznych banki przygotowały oferty dla potencjalnego kredytobiorcy prowadzącego jednoosobowe gospodarstwo domowe. Profilowy singiel jest zatrudniony na umowę o pracę na czas nieokreślony. Co miesiąc ma do dyspozycji 5,5 tys. zł. Kredytodawców poprosiliśmy o przedstawienie szacunków maksymalnej zdolności kredytowej, przy założeniu, że klient nie posiada obecnie żadnych zobowiązań, a jego scoring mieści się powyżej granicy 500 pkt. 30-letni singiel ma na utrzymaniu tylko samochód.

Każdy liczy po swojemu

Banki w zróżnicowany sposób podchodzą do określania wydolności finansowej klientów. W wariancie kredytu z 20-procentowym wkładem własnym najwyższy szacunek przedstawił Bank BGŻ BNP Paribas, proponując 648 tys. zł. Najniższą zdolność profilowy singiel miałby w Banku Zachodnim WBK, gdzie teoretyczna granica jest o 200 tys. zł niższa — 448 tys. zł.

Średnia z wszystkich propozycji wyniosła 550 tys. zł. To około ośmiokrotności rocznych dochodów profilowego klienta. Opierając się na danych przekazanych przez banki, sprawdziliśmy, jak wyglądałoby obciążenie klienta, który w poszczególnych instytucjach zdecydowałby się zadłużyć „pod korek”. W symulacji uwzględniliśmy oprocentowanie zaproponowane przez kredytodawcę w rankingu w wariancie zobowiązania z 20-procentowym wkładem własnym. Nie braliśmy pod uwagę dodatkowych, pozaodsetkowych kosztów kredytu oraz ewentualnych promocyjnych obniżek marży (stosowanych przez pierwszy rok w PKO Banku Polskim).

Rata równa profilowego singla mogłaby sięgnąć nawet 3,1 tys. zł, co oznacza, że przeznaczałby on na spłatę długu co miesiąc 57 proc. swoich dochodów. Przypomnijmy, że umownie za zalecaną granicę wskaźnika DTI (kosztów obsługi długu do dochodu) uznaje się 40 proc. Jeszcze kilka lat temu banki obowiązywały jednoznaczne rekomendacje KNF, ustalające maksimum na poziomie 50 proc. lub 65 proc. dla kredytobiorców o ponadprzeciętnym dochodzie. Obecnie kredytodawcy sami ustalają próg i ujmują go w swojej strategii zarządzania ryzykiem.

Stopy będą rosnąć

Przyjmując, że klient byłby w stanie zgromadzić 20-procentowy wkład własny, w najbardziej liberalnym banku mógłby liczyć na sfinansowanie zakupu mieszkania kosztującego ponad 810 tys. zł. W instytucji zamykającej tabelę teoretyczna rata wyniosłaby 2,1 tys. zł, a górna granica wartości inwestycji — 560 tys. zł.

Przedstawione przez banki szacunki należy jednak traktować jako orientacyjne — wysokość rzeczywiście przyznanego kredytu zależy od wielu czynników, w tym np. ryzyka związanego z nieruchomością mającą stanowić zabezpieczenie. Warto przypomnieć, że kredytobiorcy zaciągający dziś długoterminowe zobowiązania o zmiennym oprocentowaniu (a taka jest konstrukcja zdecydowanej większości kredytów hipotecznych) muszą liczyć się ze wzrostem obciążeń finansowych w przyszłości.

Prawdopodobnie już w 2018 r. czeka nas pierwsza podwyżka stóp procentowych, która pociągnie za sobą wzrost rat. W czasach rekordowo niskich stóp procentowych zadłużanie się na granicy zdolności należy zdecydowanie odradzać. Taki ruch może okazać się finansową pułapką już za kilka lat, zwłaszcza jeśli nie możemy liczyć na wzrost dochodu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kisiel Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Singiel idzie po kredyt hipoteczny